IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska   23.12.14 1:58

Cóż... Wioska jak każda inna. Wprawdzie od innych ta różni się tym że jest trochę zniszczona. Głównie przez magów, ale gdyby to tylko atak zniszczył wioskę to prawdopodobnie była odbudowana. To pewnie choroby jej mieszkańców, bieda i inne czynniki sprawiły że wioska dalej jest zniszczona. Średnio co drugi dom jest bez dachu, ściany, czy cały w rozsypce. Pozostałe zaś dopiero się sypią, ale wyglądają na to że ktoś jeszcze w nich mieszka. Sam układ wioski wygląda następująca. Idzie sobie taka polna ścieżka, a po jej obu stronach domy. I ciągnie się tak. Łącznie jest tutaj około 20 domów. I zniszczonych, i tych które się niszczą. Gdzieś po środku znajduje się karczma, ale za bardzo się od innych nie wyróżnia. Krótko mówiąc, zwyczajna wiocha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   06.01.15 17:26

Zgodnie z instrukcjami z kartki dotarłem na miejsce, które było wskazane. Była to jakaś zatęchła wiocha, aż dziw brał, że są w stanie zapłacić komuś taką sumę zamiast przeznaczyć to na odbudowę wioski. Cóż wnikać w to nie będę. Dopóki mają czym mi zapłacić to jestem zadowolony. Idąc tą całą ścieżką z prawą(opierając swoją prawą rękę na swoim Daisho), która jednocześnie była główną ulicą wsi rozglądałem się próbując wychwycić coś co mogłoby mnie zaciekawić. Równocześnie też szukałem jakiegoś mieszkańca tej wioski takiego, który nie byłby dzieciakiem. Jak tylko takowego zauważę to podchodzę do niego i pytam: - Gdzie mogę znaleźć waszego sołtysa wsi czy kogo wy tu macie? Mam do niego sprawę. Przy mówieniu drugiego zdania pokazuje wcześniej złożoną kartkę ze zleceniem. Oczywiście o ile mi odpowie to idę tak jak mi wskazał.
Natomiast jeśli nie uzyskam żadnej podpowiedzi to po prostu idę w kierunku największego domostwa jakie zauważę. Zgodnie z zasadą, że najważniejsza osoba we wsi mieszka w największym budynku. Byłem całkiem ciekaw czy uda mi się w ten sposób dojść, a także szczegółów misji.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   06.01.15 22:01

Wioska, pomimo wczesnych godzin była całkiem opustoszała. Nie było tutaj żadnego dziecka, żadnego człowieka, nawet myszy się pochowały. Nawet żywej duszy. Wokół robiło się ciemno... i to nie było przez zachodzące słońce. Po całej wiosce panoszyła się jakaś nieprzyjemna aura, a gdzieś z tyłu słyszalny był cichy, choć nienaturalny strasznie pomruk. Wydawałoby się, że należał on do jakiegoś potwora... ale żadnego człowieka nigdzie nie było, co zostało zauważone już na samym początku.
Teraz pytanie... co się tutaj, do cholery jasnej dzieje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   09.01.15 16:49

Oho, ani jednej żywej duszy w tej wiosce? Ten kiciuś musi być bardziej przyjacielski niż pisało na ogłoszeniu. Zdążył wyłapać już wszystkie myszki, a przynajmniej większość, która nie zdążyła się gdzieś schować czy też uciec, ale w sumie to powinno mnie teraz martwić. Wokół zaczęło się ściemniać i nie była to wina słońca. Bynajmniej, to musiało mieć jakiś związek z tą całą aurą, która unosiła się w całej wiosce. W pewnym momencie do moich uszu dotarły też dziwne dźwięki. Były to jakieś pomruki. Nie były to jednak odgłosy ludzi. Musiał to zapewne być to już nasz gość specjalny w tej wiosce.
Po chwili dało się słyszeć metaliczny dźwięk, który wydała moja katana podczas wyciągania z Sayi. Co prawda wyciągnąłem broń, ale nie obejrzałem się całkowicie do tyłu. Starałem się tylko kątem oka obserwować to co się dzieje z tyłu. Postanowiłem iść dalej przed siebie zgodnie z wcześniejszym planem dojścia do największego budynku. Może kogoś tam zastanę. Cały czas jednak musiałem pozostawać maksymalnie czujny. W końcu walka z Chimerą to nie żadne żarty. Była ona trudnym przeciwnikiem nawet dla bardziej doświadczonych łowców takich "okazji". Przerośnięta bestyja z conajmniej kilkoma opcjami, by zabijać.

/ Ari, przepraszam za moją zwłokę z odpisem
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   10.01.15 17:44

Najbliższy, taki większy budynek nie różnił się aż tak bardzo od pozostałych, gdyż poza budową z drewna posiadał kamienny fundament oraz dwa piętra. W miarę, jak się do tego budynku Mani zbliżał, robiło się coraz ciemniej. Aż w końcu wydawałoby się, że stracił kompletnie zmysł wzroku, jednak pozostawały mu też pozostałe zmysły. Ciemność, absolutna ciemność.
Nagle coś przebiegło za nim, słychać było typowe uderzenie łap o ziemię. Do tego jeszcze dźwięk, jakby trzepot ogromnych skrzydeł przy biegu po ziemi. Znowu cisza... długa cisza. Wciąż nic nie widać... Zaraz za prawym uchem rozległ się lwi ryk, a po chwili... ucichł. Wszystko nagle wróciło do normy, ciemność się zatraciła i zamiast tego Mani widział słońce oraz zlęknionych ludzi wyglądających przez okna w obawie przed mieczem chłopaka.
Jednakże, domownik tej "willi" wydawał się znacznie odważniejszy niż pozostali. W drzwiach stał blond włosy człowiek z kucykiem z tyłu związanym gumką. Oczywiście chodziło o związane włosy, a nie o konia.  Ubrany był w jakieś białe łachmany okrywające jego ciało w przyzwoitym stopniu, jednak na jego twarzy widać było nieco mizerny uśmiech.
- Jestem wojownikiem, którego wysłały gildie? Podaj mi swe imię, a ja przekażę Ci informacje o stworzeniu! - zawołał do niego, jednak głos... cała postać była mu dziwnie znajoma. Czyżby był magiem z Lamia Scale? W zeszłym roku ktoś odszedł z gildii z racji utracenia mocy... może to on?

//Nie przepraszaj, samej mam trochę mało weny ostatnio//
Wygląd człowieka
Mogę Cię prosić o wypełnienie pól profilowych i dodania linków do KP/KM do sygny? Będe wdzięczna.
Ed: Zmień link na odnośnik w [ url=link] opis[/ url] bez spacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   11.01.15 17:17

Cała ta akcja z pogłębianiem się ciemności była co najmniej niepokojąca. Tuż po tym jak zapadła całkowita ciemność zamiast się zlęknąć na mojej twarzy pojawił się jedynie szyderczy uśmiech. Czyżby to stworzenie potrafiło kontrolować zmysł wzroku potencjalnego przeciwnika? To będzie ciekawsze niż się mogłem tego spodziewać. Moje rozmyślania jednak przerwał donośny lwi ryk koło mojego prawego ucha. Odruchowo  w tym momencie odskoczyłem w przeciwnym kierunku, ale na moje szczęście nie miałem się czego obawiać. Bestia tym razem nie zaatakowała.
W końcu ciemność się rozwiała i odzyskałem możliwość widzenia. W tym momencie także mogłem w końcu zobaczyć ludzi, którzy mieszkali w tej wiosce. Już na pierwszy rzut oka można było zauważyć, że widok kogoś takiego jak ja z mieczem w ręce nie budzi tutaj raczej sympatii, a raczej strach. Nikt się do mnie nie odezwał do czasu, gdy nie pokazał się domownik tego większego budynku. Był to jakiś blondyn w wyraźnie zniszczonych ubraniach, ale pomimo tego się uśmiechał. Co prawda słabo, ale zawsze. Z jego słów można było wyczytać dużą pewność.
- Jesteś albo wyjątkowo głupi albo wyjątkowo odważny skoro stawiasz żądania wobec uzbrojonej osoby, której nie znasz. odpowiedziałem mu nie zatrzymując kroku do momentu, gdy nie stałem z nim w odległości mniej więcej trzech metrów. - Jest też trzecia opcja. Masz nade mną jakąś przewagę. Coś o czym nie wiem i przez co czujesz się bezpiecznie. to mówiąc obserwowałem jego mimikę twarzy obserwując czy coś się wydarzy. Taka prowokacja powinna być wystarczająca, by choć trochę swojego prawdziwego nastawienia do mnie zdradził, więc z nonszalanckim tonem odpowiadam na jego pytanie. - A odnośnie Twojego pytania to tak. Przybyłem wam tutaj pomóc, a wołają na mnie Mani. Przy tym chowam powoli swoją katanę do sayi.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   12.01.15 9:11

Człowiek słysząc słowa chłopaka, od razu zrobił krok w tył, jakby zlękniony. Nie spodziewał się tego, jak on zareaguje, co powie. Niczego się nie spodziewał, bo po prostu nie mógł, nie znał człowieka. Jednak moment, w którym powiedział swoje imię, trochę się uspokoił.
- Jesteś... z Lamia Scale, prawda? - zapytał. Chyba rzeczywiście go pamiętał. - Dzięki bogom, ktoś mi znajomy! - dodał po chwili, nieznacznie podnosząc głos z tego szczęścia. Nie było to aż tak wyraźnie słyszalne, jakby krzyczał, bo w ostatniej chwili zrozumiał, że trochę przesadza z natężeniem i się uciszył. Zaraz pokazał swój znak Lamii na ramieniu, był w kolorze fioletowym. - Wejdź, proszę. Wszystko Ci wyjaśnię... również to, czemu trzy miesiące temu opuściłem Lamię. Oczywiście, jeśli chcesz wiedzieć - powiedział i wszedł do środka. Czekał na niego. - Jeśli chcesz się o coś spytać... pytaj, śmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   13.01.15 22:29

W momencie, gdy ujrzałem reakcję blondyna nieco się zdziwiłem. Wypadłem, aż nazbyt przekonująco jak widać. Uśmiechnąłem się tylko, bo pokazało to, że jednak nie ma on raczej złych intencji, a przynajmniej na razie.
- Tak to prawda. Należę do Lamii, ale skąd ty to... w tym momencie przerwałem tylko po to, żeby potwierdzić moje domysły. Ten człowiek należał kiedyś do mojej gildii. Ciekawe jakie były szczegóły jego odejścia. Jednak to nie było teraz ważne. Powinienem się skupić na celach misji.
Po dostaniu propozycji wejścia do budynku przytaknąłem i udałem się za rozmówcą. - Bardzo chętnie posłucham tej opowieści, a co do pytań to pewno będę miał parę, ale to później.

/sorry, że tak krótko xd
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   14.01.15 13:12

//Nie masz, za co przepraszać, samej mam blokadę twórczą, ostatnio nawet dosyć często//

- Opowieść da Ci dużo informacji o Twoim celu misji, czyli o chimerze - powiedział i zaprowadził chłopaka do całkiem schludnego salonu z kamiennym kominkiem na przeciwko sofy. Warto zauważyć, że przed ów sofą stoi niewielki, niski stolik. Człowiek jednak podszedł do okna, wyglądając na obecnie spokojną mieścinę, aż zbyt spokojną. Nikogo nie było na ulicach...
- Usiądź, bo odpowiadanie na pytania zapewne też zajmie mi trochę dużo czasu - poprosił, jego odbicie odbijało się w szybie okiennej. Następuje ciężkie westchnięcie, a mężczyzna uniósł głowę nieznacznie w górę, kierując wzrok na niebo. - Jestem Alex... Jak pewnie Ci wiadomo, opuściłem gildię całkiem niedawno... wielu magów z Lamii mnie szukało, chcąc dowiedzieć się więcej, więc pewnie cały czas słyszałeś nazwisko Quinn padające z ust kompanów. Opuściłem ją zaraz po spotkaniu ze starszym bratem. Zaprosił mnie do tej wioski z pretekstem odwiedzenia naszej rodziny z racji tego, że dawno mnie tu nie było. Niby nic poważnego, jednak ten człowiek... Okazało się, że nasi rodzice, ówcześnie mieszkający w tym domostwie nie żyją, albo raczej zostali praktycznie rozszarpani. Kiedy to odkryłem, pozbawił mnie mocy i między innymi dzięki niej utworzył to stworzenie, które zapewne już spotkałeś - powiedział, zaraz wziął szklankę wody stojącą na stoliku niedaleko okna, napił się. - Zagroził wtedy, że jeśli opuszczę tę wioskę choćby na chwilę, całą wyrżnie w pień z pomocą stworzenia - zakończył wypowiedź tą nutką grozy, która była głównym powodem uwięzienia go w tym budynku... i tego spokoju. - Nawet, jeśli ciągle tu jestem, chimera zgodnie ze swoim instynktem wyrusza na polowania, stąd te ofiary...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   18.01.15 18:25

Po usłyszeniu słowa kluczu, czyli właśnie wzmianki o chimerze wiedziałem już na pewno, że trafiłem na tego gościa, którego szukałem. Zaprowadził mnie on do salonu w jego domostwie. Już na pierwszy rzut oka widać było, że bardzo schludny i widać, że jego właściciel jest bardziej majętny niż przeciętny mieszkaniec wiosek tego typu. Widząc, że blondyn od razu zmierza w kierunku okna domyśliłem się, że to może być dłuższa historia i zgodnie z tym co powiedział usiadłem wygodnie na sofie przy stoliku.
Już na początku wywodu przedstawił mi się. Nazywał się Alex Quinn i w tym momencie przypomniało mi się, ze faktycznie co jakiś czas jakieś hasła z tym nazwiskiem padały w Gildii. Z jego opowieści dowiedziałem się, ze to przez jego brata musiał tutaj zostać i, że to on stworzył to co będę musiał zabić.
- A więc mówisz, ze to przez Twojego brata jest tutaj taka, a nie ina sytuacja. Będziesz musiał, więc więcej mi o nim opowiedzieć. Interesuje mnie to jaką mocą czy też magią się on posługuje. Wydaje mi się też, że będę potrzebował informacji na temat Twojej magii, którą przez niego utraciłeś. No i w miarę możliwości informacji na temat czułości zmysłów tego kociaka. powiedziałem mu zaraz po tym jak skończył mówić i napił się wody. Po chwili ciszy przypomniałem sobie tez o jeszcze innej rzeczy - Fakt, że w momencie kiedy mnie przywitała chimera to powoli zapadała ciemność to raczej wina jej czy też maczał w tym jakoś palce Twój brat?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   19.01.15 8:17

Westchnął cicho, słysząc ten nawał. Czyli najwyraźniej nie musiał jeszcze nikomu się w ten sposób zwierzać. Nawet pewnie mieszkańcom wioski bał się powiedzieć, toteż jedynie wywiesił ogłoszenie z nadzieją na szybkie rozwiązanie sprawy.
- On... Ciężko mi to określić. Potrafi manipulować genami zwierzęcymi i kraść magię. Jego nie pokonasz, nawet o tym nie myśl - ostrzegł go. - Już od dawna jest określony jako mag rangi S...
Zaraz przestał mówić na dłuższą chwilę. Zaczął analizować to, co powiedział o chimerze. Co prawda dało się domyślić po tym, że mówił coś o kradzieży magii. Ale no właśnie - jaką on miał?
- Tak... na pewno to zrobił. Przeszczepił moją magię tej chimerze... magia iluzji oddziałującej na zmysły - powiedział. Zacisnął pięść, jakby był zły, że takie stworzenie posiada jego magię. - Przepraszam, więcej... nic nie wiem. Podobno legowisko znajduje się na północy... - dodał po chwili, jakby już przez to załamanie wszystkie informacje mu uciekły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   29.03.15 11:56

Shao dzielny kucharz, prawdę powiedziawszy, spodziewał się, że wioska, która zarządzana jest przez szlachcica, będzie wyglądać na taką, która przynosi większe dochody. Stary mistrz Shon miał wprawdzie tylko jedną restaurację, jednak wyglądała ona na taką, która jest bardziej opłacalnym interesem od posiadania całej wioski w tak sterroryzowanym stanie.

Wiedźmy?

Udał się do karczmy, ponieważ z doświadczenia wiedział, że w miejscach pełnych napitku i strawy ludziom przychodzi najłatwiej otwierać się przed obcymi. Wszak w tak małej osadzie wszyscy się znają, toż to każda nowa twarz musi zwracać na siebie uwagę... zwłaszcza, gdy dodatkowo posiada ciało przyozdobione klasycznym uniformem maga.

Tak więc udał się do karczmy, wszedł do środka i mocno trzasnął drzwiami, po prostu zwracając na siebie uwagę. Czyniąc tak, zwrócił specjalną uwagę na reakcję osób zebranych w pomieszczeniu, następnie szybko zlustrował wnętrze przybytku.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   29.03.15 12:37

W młodym ciele koci duch, a że Marika jest dosyć psotną osobą nie myślała o niczym konkretnym, idąc na misje. Raz na jakiś czas mogła się zabawić ze swoimi kotami to czemu nie wyjść z domu na misje? Żałowała tylko że nikt z jej gildii, nie idzie z nią na misje. Wszystkie dziewczyny były zajęte różnymi sprawami, lub po prostu wyparowały z budynku na spacerek.  
Marika, jako kotka mogła przydać się na misji. Dlaczego? W końcu polują na wiedźmy, no nie? A co mają wiedźmy? Koty i wszystko jasne w tym temacie. Różowowłosa chwilę przypatrywała się Szefowi, ale nie miała odwagi, żeby się do niego odezwać to trzymała go w zasięgu wzroku. Sama kobieta zaczęła szukać kotów w tej okolicy. Na każdej wsi musi być przynajmniej jeden kocur, a zwierzęta są szczere. ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   29.03.15 13:59

Całą drogę chłopak nic się nie odzywał, po prostu kalkulował wszystko. No ale niepotrzebnie, jak na razie był trochę senny. Dodatkowo mu się trafiło iść z dwoma osobnikami płci przeciwnej, dość nietypowa sytuacja. Rzadko spotykana wręcz jak dla niego, no ale trudno się mówi. Jak na razie trzeba się chować za swą maską.
Dodatkowo nikt się jeszcze nie odezwał, cisza i to wszystko. Różowo włosa dziewczyna rozglądała się za czymś, jakby czymś niezwiązanego ze zleceniem. Może coś ważniejszego dla niej?
Natomiast następna wparowała do jakiegoś miejsca, mocno trzaskając drzwiami. No tak więc teraz wszystko się zacznie dziać.

Z jednej strony Fox powinien już się jakoś przygotować, zając pozycję czy może coś koło tego. W sumie nigdy nic nie wiadomo. No ale też przydałoby się poznać towarzystwo, w końcu...........
Podchodząc do pierwszej kobiety kot, która myślami była gdzie indziej. Fox postanowił zwrócić jej uwagę, czyli inaczej tyknął ją palcem. Niezbyt mocno, najwyżej nie zwróci uwagi. Nie będzie trzeba rozmawiać. Wiadomo że Fox jest bardzo wstydliwy i niezbyt podejmuje się rozmowy, ale jakoż misja. To trzeba się przemóc. - W-witaj, j-j-jestem F-fox. M-mam na-nadzieję............ Ż-e d-o-o-obrze bę-dzie się n-n-n-n-am p-raco-w-w-ało.
W sumie to już oczy zaczęły mu się kręcić, trochę za bardzo się zawstydził. O mało co nie zemdlał. No ale zacinał się równo, co poradzić. Wszystko ku lepszej przyszłości i większej zabawie, tak to niestety wychodzi u niego.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   04.04.15 22:50

Pierwsza lepsza pieprzona wioska, dzisiaj tutaj przyszło mu polować na swoją zdobycz albo nawet i kilka. Wiedźma, mag cokolwiek to nie będzie to i tak uda mu się to dorwać i pozbawić kończyć, by następnie zrobić sobie z łba tego czegoś bardzo ładną ozdobę nad kominek. Zacisnął mocno rękę na zleceniu, po czym włożył je do kieszeni po uprzednim przeczytaniu do końca. Dla prawdziwego łowcy liczy się każda informacja, która pomoże mu w łowach.
Gdy tylko wszedł na teren wioski od razu zaczął rozglądać się za ludźmi, którzy mogliby coś wiedzieć, mimo tego, że nienawidzi z nimi kontaktu to raczej zdobyć informacje trzeba, inaczej jakie łowy by to były? Otóż na pewno ciekawsze jeśli chodzi o brak informacji, ale również niebezpieczne. Musi zaspokoić głód, a nie stracić życie, więc...
Jeśli tylko zobaczy jakiegoś wieśniaka od razu do niego podejdzie, po czym zimnym tonem powie - Wiedźmy, które nawiedzają tą wioskę, co o nich wiesz i gdzie je znajdę - cicho warcząc na koniec tym samym nasilając swoje mordercze intencje, by wymusić na nim szczerą odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   05.04.15 22:59

Shao
Miejsce: Karczma, w pobliżu centrum wioski
Czas: około 14

Karczma swoim stanem przypominała resztę wioski. Drewniany budynek był bardzo stary i chociaż nie brakowało w nim ścian ani sufitu, to kucharzowi wiedzącego co nieco o pirotechnice, wydał się natychmiast śmiertelną pułapką, która ciągle znajduje się o jedną przewróconą świeczkę od pożaru.  Lokal, jak można było tego oczekiwać po tej godzinie, świecił pustkami. Ktoś nie zadał sobie nawet trudu posprzątania stołów, prawdopodobnie po klientach z poprzedniej nocy. Wszędzie stały brudne, metalowe i drewniane kufle, a gdzieniegdzie na talerzu dało się dojrzeć karalucha. Jedyną osobą, którą Shao zauważył był mężczyzna w pobrudzonym tłuszczem i innymi rzeczami, których człowiek wolał nawet nie próbować identyfikować fartuchu. Z miną, która z miejsca klasyfikowała go jako członka społeczności barmańskiej całego multiwersum, przecierał metalowy kufel. Biorąc pod uwagę to, że wykonywał tę czynność niemiłosiernie zabrudzoną szmatą, nie należało się dziwić, że brud jedynie rozmazywał się po naczyniu. Shao swoim gestem zwrócił na siebie uwagę wszystkich bardzo skutecznie. Chociaż być może nie tak, jak sobie to zaplanował. Kiedy zatrzasnął za sobą drzwi, coś w nich trzasnęło. Karczmarz za tłustą ladą wpatrywał się za plecy maga obserwując – co Shao wydedukował na podstawie odgłosów – powolną drogę wyrwanych z zawiasów drzwi. Huknęło, gdy stare drewno uderzyło w suchy piach, a do smrodliwego wnętrza wdarł się niewiele lepszy zapach wioski.
- Właśnie kupiłeś te drzwi cwaniaczku - zakomunikował chrapliwym i przepitym głosem karczmarz. Jego spojrzenie nie wyrażało nawet gniewu. To nie była twarz nawykła do pokazywania ekspresji. Pomarszczona facjata wąsatego, łysego mężczyzny, który równie dobrze mógł być doświadczonym przez życie barczystym trzydziestolatkiem, jak i zdrowo odżywiającym się pięćdziesięciolatkiem należała do osoby, która wyraźnie zdecydowała się przyjmować od losu to, co przyniesie. Zwykle widywało się takie w miejscach, gdzie ludzie myśleli, że najgorsze już mają za sobą. Na przykład w strefach, gdzie walki między magami były najsilniejsze.
- I nie podajemy tu nic do zmroku - warknął Sprzedawca Miesiąca w wiosce, której nazwy nikomu nawet nie chciało się zapamiętywać. Młody mag zauważył, że brakuje mu większości zębów. Miał też lekkiego zeza.


Marika Bernarud  & White Fox
Miejsce: ulice wioski, przed karczmą
Czas: około 14

Marika miała szczególny talent i rękę do wszystkich zwierząt, nie tylko kotów. Zatem gdy tylko skupiła się nieco i rozejrzała szukając kota zauważyła coś, co umykało jej do tej pory. Jasne, informacja ta wdarła się do jej głowy wcześniej, jednak trochę czasu zajęło jej przebicie się do świadomości dziewczyny. Teraz wydało jej się to oczywiste. W pobliżu nie było zwierząt. Zapomnijmy przez chwilę o kotach. Podczas podróży do tego zapomnianego przez wszystkich miejsca Marika nie widziała na niebie żadnego ptaka. Nie słyszała też śpiewu tych smakowitych... znaczy, uroczych stworzeń. Chociaż grupa gromiąca wiedźmy znajdowała się w wiosce, nie dało się słyszeć nawoływań bydła ani gdakania drobiu, które zwykle tworzyły bardzo sielski podkład muzyczny w takich miejscach. Nie napotkała też żadnego psa, a te zauważyłaby z całą pewnością. Insekty, których powinno być tu pełno, pojawiały się bardzo rzadko i zdawały się trzymać na uboczu zamiast zajmować się swoim zwyczajowym irytowaniem rodzaju ludzkiego brzęczeniem i obijaniem o okna. Teraz gdy już dziewczyna stała się tego świadoma, poczuła się nieco jak ciśnięta pod wodę. Efekt potęgował fakt, że ludzie w tej wiosce nie mieli w zwyczaju łażenia po ulicach bez celu i teraz w pobliżu nie widziała nikogo. Odgłos starych drzwi, które zostały wyłamane przez nieostrożny gest Shao wydał się jej ogłuszający, chociaż w zatłoczonym mieście pewnie nie zwróciłaby na niego uwagi. Nieświadom myśli, jakie nagle nawiedziły dziewczynę, White Fox próbował zwrócić na siebie jej uwagę poprzez dźganie palcem i krótką wypowiedź. Chłopak nie zwrócił nawet uwagi na drzwi, gdyż był zbyt zajęty opanowywaniem swoich aspołecznych instynktów. Po kilku chwilach, niezależnie od dalszej wymiany zdań pary, parę metrów od nich pojawił się duży kot. Wyglądał trochę dziwnie jak na wiejskiego kota. Miał lśniące, kruczoczarne futro i błękitne oczy. Sprawiał wrażenie doskonale wykarmionego. Nie był to mruczek, jakiego dokarmia się resztkami ze stołu czy pieszczoch włażący na kolana babinkom robiącym na drutach. Na dwóch magów patrzył ewidentny postrach wszystkich stworzonek mniejszych od, powiedzmy, pitbula w promieniu kilku kilometrów. W jego oczach czaiło się okrucieństwo i pewien rodzaj nieprzyjemnej inteligencji. Czekał spokojnie, w absolutnym bezruchu, aż para zwróci na niego uwagę. Gdy to zrobiła, nie poruszył żadnym ze świetnie rozwiniętych mięśni. Cóż, poruszył kilkoma. Mrugnął do nich. White Fox podejrzewał to, co Marika świetnie wiedziała – zwykłe koty raczej nie powinny tego robić. Zaraz potem miniaturowy władca puszczy wstał nonszalancko z pozycji siedzącej, odwrócił się i swobodnym krokiem ruszył w znanym tylko sobie kierunku po opustoszałych uliczkach.

Garvan Ugar
Miejsce: Obrzeża wioski
Czas: około 14

Garvan również dostrzegł anomalię występującą w wiosce i jej okolicach. Jak mocno by się nie rozglądał, nie mógł nigdzie znaleźć zwierzęcia większego niż żuk, a nawet tych było zbyt mało, jak na tę porę roku. Chwilowo jednak wolał skupić się na bardziej istotnych kwestiach niż zamartwianie się lokalnym ekosystemem. Znalezienie dogodnej ofiary, czy jak kto woli – źródła informacji – nie było wcale takie proste. Ludzie z tej zapadłej wioski wyraźnie nie wychodzili z domów, jeżeli nie mieli jakiegoś ważnego interesu do załatwienia. Szczęśliwie wypatrzył samotnego mężczyznę, który dziarskim krokiem zmierzał w kierunku granicy lasu. Spoczywająca na jego ramieniu przyrdzewiała siekiera zdradzała dobrze jego intencje. Ponieważ mężczyźnie wyraźnie się nie spieszyło, Garvan z łatwością go zapał. Zanim jednak do tego doszło, młodzieniec zauważył, że całe lewe przedramię wieśniaka zostało niechlujnie zabandażowane podartym płótnem. Gdy został przyszpilony przez maga, jego twarz wyraziła najpierw grozę, która jednak szybko – ku niemałemu zaskoczeniu Garvana – przerodziła się w oburzenie. O ile strach nie opuści całkowicie mężczyzny, to zszedł chwilowo na drugi plan.
- Nie wiem kim pan jesteś i czemu zadajesz takie pytania, ale w tej wiosce nie ma żadnych wiedźm. I, nastrosz dobrze te swoje uszyska, wcale nas nie nawiedzają! Zawdzięczam im życie! - powiedział z mocnym akcentem często spotykanym na wsi. Zaraz do drwala doszło co właśnie powiedział.
- To znaczy żem miał na myśli, że nawet gdybyśmy jakieś tu mieli, to by nie nawiedzały, a pomagały - poprawił się wyraźnie zadowolony ze swojego sprytu i elokwencji.

...klik:
 
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   05.04.15 23:49

Ordynarnie splunął na ziemię, gdy tylko ten prostak mu odburknął. Dlatego nie zadaje się z ludźmi, próbujesz być jakkolwiek kulturalny, a ten ci z dupy zostaje nagle buntownikiem.
- Słuchaj dwuklejnotowy worku kości - [/b]powiedział zdecydowanie nie zbyt grzecznym tonem, by następnie złapać go za fraki - Dobrze wiem, że macie tu coś takiego. Nie jestem kompletnym idiotą, by nie zrozumieć, że macie tu coś takiego jak wiedźmy. Wiem kiedy ktoś próbuje się wywinąć, widząc po tobie pewnie nie jesteś zbyt inteligenty. Więc nie cwaniakuj - warknął uważając, by ten wieśniak nie zamachnął się tą siekierką.
- Powiedziałeś, że zawdzięczasz im życie, na twojej ręce jest opatrunek, mają coś z tym wspólnego. Nie ma tutaj nic. Uwierz mi, że gdybym nie potrzebował informacji odrąbałbym ci łeb tą twoją ciupagą, nim zdążyłbyś mrugnąć, dlatego odpowiadaj na moje pytanie. Co wiesz o wiedźmach? Nie lubię się powtarzać - Coraz bardziej nasilał swoje mordercze intencje, by wyczuł, że nie żartuje. Do tego cały czas pewnie patrzył mu się w oczy, a gdyby jednak próbował go uderzyć siekierą, to Gar wyprowadzi mu cios w skroń, by go odwieść od tego pomysłu.
No cóż, najwyżej obiad będzie dzisiaj wcześniej...
- Jeśli coś wiesz kiwnij głową raz na tak, dwa na nie, a trzy jeśli nie możesz mi nic powiedzieć. Lepiej się zastanów - po czym dość siarczysto odwarknął.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   06.04.15 9:13

- Chcę przyczynić się do ich naprawy bez stawania się właścicielem - wyjaśnił bogu ducha winny mag, gdy myślami kontemplował nad ubóstwem panującym w karczmie - Przybywam przepędzić czarownice, tak jak zawsze po pewnym czasie wschodzi słońce, aby rozproszyć mrok - zbliżył się majestatycznie do barmana, jakby uznał słowa o czarownicach za wystarczające, aby zapomnieć o problemie z drzwiami - To rodzi pytania, gdzie, jak, kiedy? Słońce musi wznieść się we właściwym miejscu, aby zniszczyć ciemność we właściwej dolinie w pierwszej kolejności.*

Skończywszy, zarzucił majestatycznie włosami, żałując, że nie spakował do plecaka własnego jedzenia. Od odżywiania się w "cywilizowany" sposób tej wioski, wolał już zjeść mięso upolowane przez starego znajomego Garvan'a. Przypuszczał, że byłoby smaczniejsze i bardziej pożywne.

Szybko przeskakujące myśli przypomniały mu także, że znów spotka owego wytwornego łowcę na misji zleconej przez wysoko postawioną osobę. Tu można się zastanowić, skąd ci na górze wiedzą o takich prostych ludziach, jak Garvan? To była bardzo ironiczna refleksja, prawie jak fakt, że na poprzedniej misji, to właśnie ten łowca był jedynym, który nie chciał pozbawić Shao głowy, ba, był to człowiek z którym współpracowało się prościej i efektywniej niż z tym całym cywilizowanym rycerstwem lub magicznym majestatem z wyższych sfer.

Pozory mylą.

------------
* - powtórzenie świadome
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   06.04.15 12:41

No więc czekając na reakcję dziewczyny, chłopak zauważył kątem oka kota. Tak dość dziwnego i na dodatek mrugającego jak upośledzony, no coś dziwnego. W sumie zlecenie polega na polowaniu na wiedźmy, chłopak musi chwilę się zastanowić zanim podejmie właściwe zadanie. Prawdopodobnie nie będzie to łatwe zadanie i co prawda można powiedzieć że wszystko jest podejrzane, nie poznał nawet wszystkich. No cóż tutaj wchodzi w życie plan B, czyli po prostu trzymać się w zasięgu wzroku.

Chłopak wystawił ręce do przodu, następnie wezwał swoją broń Eiko. Chłopak przełożył przez ramię swój karabin snajperski, następnie stał po prostu obok dziewczyny. W sumie miał dość aktorstwa, nie opłaca się w takiej sytuacji. Może ono zaszkodzić.
- Nawet nie myśl żeby podchodzić do tego kota, jest zbyt dziwny. Nie podoba mi się.
W sumie żeby sprawdzić tego kota, można by było wystrzelić jeden pocisk. No albo dwa, całą serię. Obojętnie, w sumie nie wiadomo czy wiedźmy już tutaj nie siedzą. Oraz nie obserwują ich.
Fox powinien znaleźć jakieś dobrze położone miejsce, najlepiej dach. Oraz przyjrzeć się terenowi, tak więc najlepiej będzie tak zrobić. Chociaż rozdzielać się teraz, to bez sensu.

----------------------
400 - 3000 = 2600
+ nic nie robienie 500 regeneracji MM proszę.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   06.04.15 20:57

Marika była dzisiaj w naprawdę dobrym humorze. Nie widziała żadnych zwierząt po drodze do domu, ale jej to wcale nie przeszkadzało.  Marzyła o spotkaniu wioskowych zwierząt i zawarcia z nimi więzi - może dowie się co dobrego ludzie tutaj jedzą. Uśmiechnęła się na samą myśl i oblizała językiem swoje malinowe usta.  Kilka razy mlasnęła i wyczesała sobie włosy z gracją kota.
W końcu Marika usłyszała czyiś głos. Mrugnęła kilka razy i przypatrzyła się chłopakowi. Po dłuższej chwili zaczęła mu się śmiać prosto w twarz. Jego jęki przypominały jej okres godowy u żab, co wystarczyło żeby zaczęła się śmiać. Potem przypomniała sobie książkę w której czytała o rozmnażaniu ptaków i stwierdziła, że ten chłopak nie ma penisa, tylko kloakę. Niestety to rozmyślenia tylko Marisi, nie chciała sprawdzać, czy są prawdziwe. Uśmiechnęła się do chłopaka.
- Miło mi, nazywam się Marika - wyszczerzyła jeszcze raz swoje ząbki - Liczę na udaną współpracę, miaau~
Szybko zrobiła rączkami jak pies który czegoś pragnie od właściciela i znowu wybuchnęła śmiechem. W końcu zabawna z niej dziewczyna.  Pokazała chłopakowi jeszcze język. Nie lubiła rozmawiać z spiętymi gaćkami.
- Aaaa! Koteczek! - wykrzyknęła dziewczyna, a gdy chłopak tylko mrugnął od razu pognała za nim. W końcu, co złego może zrobić zwykły dachowiec? Może i był dobrze wykarmiony, ale Marisia to Marisia. Ona po prostu lubiła przebywać wśród zwierząt. Żaden, ale to żaden człowiek nie może jej tego zabronić. Spania nago w łóżkach obcych mężczyzn owszem można jej oduczyć, ale nie tego! Choćby nie miała być Pixa, zwierzętami będzie się zajmować. Odwróciła się jeszcze na chwilę.
- I tylko spróbuj mu coś zrobić! - fuknęła i zwróciła się w stronę kota. Szła specjalnie pod takim kątem, żeby nic nie mógł zrobić koteczkowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.04.15 3:58

Shao

Karczmarz przestał pocierać kufel i wbił nieco tępe spojrzenie w Shao, gdy ten już zakończył swoją przemowę. Przez chwilę myślał chyba nad czymś, bo zaraz jego ręka wróciła do rozmazywania brudu po naczyniu. Mężczyzna potem, prawdopodobnie gdy darował sobie rozszyfrowywanie metafor Shao, parsknął sztucznym śmiechem.
- Czarownice? Znaczy, magowie, ale w spódnicach? Żyją w lasach i bioro czarnego kura i rzucają klątwy? Nie wiem gdzieś się pan takich bajek naczytał, ale tutaj niczego takiego nie widzieliśmy - powiedział powoli mężczyzna odstawiając ze stuknięciem kufel na barze i wciskając szmatę do kieszeni.
- To będzie razem 400 klejnotów - dodał spokojnie obrzucając maga nieco złośliwym spojrzeniem i pokazując mu swoje nieliczne, poczerniałe zęby. Zaraz potem jednak odezwał się znowu. Jako kucharz Shao wiedział, że jest to rozsądna cena. Karczmarz nie próbował nawet go oszukać i wyłudzić od niego więcej, niż drzwi były warte.
- No, może trochę za drogo policzyłem. Dorzucę do tych 500 kufel piwa, w końcu przebyłeś pan taką długą drogę ganiając za bujdami, pewnieś spragnion co? - zaśmiał się znowu.

Marika Bernarud
Miejsce: obrzeża wioski...

Gdy dziewczyna wystrzeliła w pogoni za kotem, stawiając się pomiędzy nim a Foxem przez wzgląd na bezpieczeństwo puchatego milusińskiego, ten z nonszalanckiego, zawadiackiego wręcz kroku przeszedł natychmiast w pełen koci bieg, strzelając grudkami piachu spod łapek. W biegu Marika zwróciła uwagę na to, że kot nie jest przerażony i nie wpadł w panikę. To nie była ucieczka. To była tylko metoda zapewnienia, że nie zostanie złapany. Futrzana smuga zygzakując lekko przemknęła przez uliczkę i zaraz wybiegła spomiędzy zbitych domków, które ktoś dumnie nazwał wioską. Po kilkudziesięciu sekundach pogoni Marika dostrzegła jedną ważną rzecz. Kot nie biegł ze swoją pełną prędkością. Była tego niemal pewna. W końcu goniła w życiu bardzo wiele jego krewniaków. Zwierzę zachowywało cały czas dokładnie taki sam dystans pomiędzy sobą a dziewczyną. Gdy zwalniała, on zwalniał. Gdy przyspieszała, robił to samo. Wkrótce Syrenka znalazła się między drzewami. Raz czy dwa straciła swój cel z oczu, jednak w takim wypadku kot pokazywał się jej – niemal na pewno – celowo. Powoli wioska za plecami Mariki zaczynała znikać jej z oczu przesłonięta większą i większą ilością drzew. Dziewczyna jednak weszła w tryb czerwonej kropki. Zdeterminowana była dorwać to za czym goniła, nawet jeśli zdąży w tym czasie zapomnieć czemu właściwie bierze udział w pościgu. Po paru minutach ciągłego biegu krzaki i drzewa zostawiły na jej ubraniach i włosach swój wyraźny ślad. Tu i tam miała drobne rozcięcia. W końcu Marika wyleciała za kotem na małą, dziką i bardzo zarośniętą polankę. Kot zatrzymał się w końcu w jej centrum i usiadł, wbijając spojrzenie swoich błękitnych oczu w nadbiegającą dziewczynę.

White Fox
Miejsce: wioska, dach ^.^

Zajęcie odpowiedniego dachu do zbadania okolicy okazało się niemałym wyzwaniem. Kilka budynków w ogóle nie posiadało takiego luksusu jak dach z prawdziwego zdarzenia. Te, które je miały, wyglądały jakby trzymały się tylko na ślinę. By wejść na pozycję obserwacyjną i przy tym nie ryzykować skręconego karku, Lis musiał wrócić się do karczmy. Miał też trochę szczęścia – ktoś był na tyle uprzejmy, że zostawił tam całkiem porządną drabinę. Gdy chłopak i jego wierna broń wdrapali się na górę, mieli świetny widok na otoczenie malutkiej wioski. White Fox widział... no cóż, należy być uczciwym, głównie drzewa. Od zachodu i północy miejscowość graniczyła z lasem. W tamtą stronę pobiegł kot razem z Mariką i tam zniknęli. Chociaż pozycja Foxa pozwalała mu na obserwację okolicy, to nie pozwalała ona jego oczom na przeniknięcie zielonej ściany drzew. Nieco dalej na północy mag zauważył jakiegoś mężczyznę dyskutującego jedynym widocznym jego oczom mieszkańcem wioski. Chociaż para stała jakieś siedemdziesiąt metrów od Lisa to mógł on dojrzeć, że jeden z nich – ten z bardziej „wioskową” atmosferą wokół siebie – miał siekierę. Co mogło sugerować jego profesję, ale wcale nie musiało. MożliweŻeDrwal był przytrzymywany przez czarnowłosego chłopaka i wydawał się przestraszony, na ile Fox mógł ocenić dwa odległe kształty.

Garvan Udgar

Chociaż schwytany przez Garvana mężczyzna był od niego nieco wyższy i to on w tej konwersacji trzymał wielką siekierę, to mag poczuł jak jego ofiara drży. Widywało się takich często. Rosły mężczyzna o potężnych barach i ramionach, a łagodny jak baranek i trochę przygłupi. W palcach kanibala mógł zostać uformowany w każdy kształt. Obecnie była to trzęsąca się galareta. Chociaż mag nie posiadł jeszcze morderczego instynktu zdolnego kruszyć skałę i wywoływać anomalie pogodowe, to wystarczyła ona do jego celów. Drzewce siekiery wyślizgnęło się mężczyźnie z ręki, a narzędzie upadło tuż za nim. Biedak najpierw z wielkim trudem oderwał wzrok od oczu Garvana by przenieść go na opatrzone ramię, a potem wrócił spojrzeniem na wykrzywioną w gniewie facjatę kanibala. Przez jego twarz przemknęło mnóstwo odcieni strachu. Zaraz potem kiwnął głową. Tylko jeden raz.

Dla formalności, chociaż wiem, Fox że Ty to wiesz. Nie odzyskujesz 500MM w tej turze.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.04.15 10:18

Tak więc znalazł się na dachu, co prawda był trochę wkurzony i negatywnie nastawiony. Tak wszystko prze Marikę, zostać tak wyśmiany. Normalnie jeszcze da jej popalić. - Głupi kot, głupia kotka. Czym ona jest, jakimś fanatykiem zwierząt.. Gdyby mógł by warczał do siebie i zaczął się turlać ze wściekłości, no ale trzeba wziąć głęboki wdech i się skupić. Nie ma czasu na wydurnianie się podczas zlecenia. Najgorsze jest to że rozdzielili się, oczywiście z winy dzikiej koteczki. No jak ją dopadnie to jej suty wykręci, ale coś gorszego. Po prostu zły i wredny śmiech, no ale po chwili ogar.
Zauważywszy dwóch osobników, chłopak spojrzał przez lunetę swojego karabinu. Chciał mieć przez chwilę na nich oko, następnie zaczął latać w okół. Obserwując najdrobniejszy szczegół. Wiadomo że drzewa wszędzie, wszędzie drzewa. No ale może jakiś drobny szczegół się trafi.
Chociaż Fox'a gnębi jedno, jak się coś stanie dziewczynie to będzie po części jego wina. W końcu pracują razem, a on jest z osób które nie olewają wszystkiego. Ani nikogo, nawet jeżeli ta osoba jest dziwna. W końcu są towarzyszami w zleceniu.
- Dlaczego mnie to spotyka..
No chłopak nie mógł wytrzymać, po prostu ruszył do drabiny i zszedł z dachu. Następnie ruszył w stronę w która udały się dwa koty.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.04.15 17:10

- Właściwie to od właściciela tej wioski - wtrącił od razu Shao, bez entuzjazmu, jakby z samym szlachcicem znał się od dziecka - Prosił bym przepędził czarownice, też wspomniał dobre słowo o każdym kto w tym pomoże - machnął ręką nad głową, siadając na stołku jakby od niechcenia - Ponoć niszczą wam plony, czy coś takiego. I jak widzę z dostatkiem tu się nie przelewa od długo, chyba.

Sięgając do sakiewki, wyciągnął garścią ok 550 monet, odliczył 400 i 100, resztę wrzucił do sakiewki.
- Mogłaby tu stać dobrze prosperująca karczma, nie, gospoda. Zamożnego właściciela. Lecz nie ma.
W chwili obecnej ani nie zapłacił za drzwi, ani piwa nie zamówił. I w przypadku drugiej propozycji, odmówi - raczej nie jest skłonny zaryzykować picia z tak niehigienicznych naczyń.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.04.15 17:22

- Więc gadaj nim nie przejdzie mi po głowie odrąbanie ci łba - powiedział, po czym go puścił i od razu schylił się po jego siekierę. Trzymał ją w obu rękach. Oczywiście jeśli ten cep kopnął Garvana, to on od razu wyciąga nóż i wbija mu go w gardło, nie będzie sobie jakiś wieśniak pogrywał.
- W zleceniu miałem pytać mieszkańców osady o miejsce przebywania czarownic, więc czemu akurat ty nie byłeś taki skory to pomocy? - po czym zaczął się rozglądać dookoła siebie czy nie jest obserwowany przez kogoś albo czy nikt nie idzie. Będzie musiał się w końcu zabrać stąd. Jeśli jednak wieśniak nie będzie chciał odpowiadać przy wiosce to:
- Do lasu, już - powiedział jeśli tylko skończy gadać z wieśniakiem. Gdy tylko będą gdzieś głębiej Garvan zapyta go jeszcze raz o to samo, a gdy nie zmieni swojego nastawienia to się odwróci, by wbić mu siekierę w głowę. Co zrobi z ciałem? No to pierw wytnie kilka kawałków mięska, uważając, by się nie pobrudzić, a gdy to zrobi, to ostawi go pod ładnym drzewkiem, która Gar zetnie tak, by wyglądało na to, że ten kretyn był pod spadającym drzewem, które do zmiażdżyło. A siekierkę mu położy ładnie koło rączki, by nie było, że ktoś to na niego zwalił. A potem wróci do wioski, no chyba, że dowie się gdzie przebywają te wiedźmy, wtedy też tam się uda.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   08.04.15 21:56

Biegła zgrabnie w końcu jest kotem. Nic bardziej eleganckiego nie chodzi po ziemi, niż własnie to zwierzę. Marika ulubiła je sobie niczym Jezus dzieci boże, ba nawet nauczyła się kociej magii. Jednak myślenie o całej wspaniałej rasy zostały zachwiane przez jednego osobnika. Dziewczyna pobiegłaby za tym kotem i na koniec świata. Rozumiała trochę to stworzenie, pewnie wyczuło jakieś dziwne intencje od tego gościa ze snajperką. Marisia miała gęsią skórkę, gdy tylko o nim pomyślała, a to już jest dziwne.
W końcu las po części różowowłosa odetchnęła z ulgą. Przeciskanie się przez krzaki, nie sprawiało jej trudności, tylko radochę. Jak była młodsza lubiła chodzić po takich terenach, czuła się wolna jak ptak.
- Cześć kotku, jak się czujesz? - spytała się kota jak już stanęła zadyszana na polanie - Czemu aż tutaj uciekałeś? Jesteś kotką, czy kotem?

// przepraszam za jakość
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie