IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska   23.12.14 1:58

First topic message reminder :

Cóż... Wioska jak każda inna. Wprawdzie od innych ta różni się tym że jest trochę zniszczona. Głównie przez magów, ale gdyby to tylko atak zniszczył wioskę to prawdopodobnie była odbudowana. To pewnie choroby jej mieszkańców, bieda i inne czynniki sprawiły że wioska dalej jest zniszczona. Średnio co drugi dom jest bez dachu, ściany, czy cały w rozsypce. Pozostałe zaś dopiero się sypią, ale wyglądają na to że ktoś jeszcze w nich mieszka. Sam układ wioski wygląda następująca. Idzie sobie taka polna ścieżka, a po jej obu stronach domy. I ciągnie się tak. Łącznie jest tutaj około 20 domów. I zniszczonych, i tych które się niszczą. Gdzieś po środku znajduje się karczma, ale za bardzo się od innych nie wyróżnia. Krótko mówiąc, zwyczajna wiocha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.01.16 17:32

Kwas! - skwitował mag, gdy tylko usłyszał znajome syczenie w miejscu gdzie upadła ciecz. Więc faktycznie, ktoś próbował go zabić. Czy był to jakiś chowaniec mający obserwować misję? Czy może mag takeover z tym samym zadaniem? Spuścił wzrok na swoją dłoń, tą z której wystrzelił promień. Słabo, za słabo. Nie mógł jeszcze dobrze celować na tak znaczne odległości. Pomogła by też większa średnica, jednak takie rozproszenie znacznie obniży potencjalne obrażenia. Skarcił się w myślach za tak nierozważne zachowanie. Gdyby wcześniej go nie podniósł... Mógł go zabić, mógł zabić ich obu.

Nie to jednak było teraz ważne. Trzeba odstawić Hibiskusa do Rady Magicznej, wcześniej jednak dowiedzieć się od niego jak najwięcej. - Ta organizacja o której mówisz, czy to mroczna gildia? Jak się nazywacie? Gdzie jest wasza siedziba? Kto jest waszym mistrzem? - złotooki zasypał pojmanego istnym gradobiciem pytań. Pragnienie zdobywania wiedzy, nawet takiej której nie miał prawa posiadać było po prostu zbyt silne. Sam Hibiskus jednak nie wyglądał na skorego do współpracy, a chłopak właśnie sobie coś uświadomił. Coś iście niepokojącego. -Uspokój się. Na nic mi się nie przydasz tak spanikowany. Ta osoba którą mieliście porwać. Udało wam się to? Gdzie ona jest? Czy w ogóle ją spotkaliście?! - Nyro uspokajał Hibiskusa, jednak sam wpadł w małą histerię. Skoro napotkał ich po drodze a nie syna zleceniodawcy... Czy to oznaczało, że już ich podmienili?! Jeśli tak było, musiał jak najszybciej powiadomić o tym Olgierda!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.01.16 18:24

Mężczyzna widząc zmianę frontu nerwów z niego na maga uświadomił sobie, że chłopak był dla niego w tej chwili ważniejszy niż on sam. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, jednakże dla członka mrocznej gildii wyglądało to dość niestandardowo. W końcu ktoś kto żyje z morderstw, grabieży, porwań, gwałtów i innych nielegalnych zadań nie często przekłada dobro kogoś nad swoje. Jakbym był porywaczem to oczywiście wolałbym, żeby mój zakładnik nie został uszkodzony, chyba że nikt nie chciałby mi za niego zapłacić... Wtedy sam bym się nim zabawił. oczywiście mówię w roli nielegalnego ^^ Nie patrz tak na mnie, proszę...
- Tak już przejęliśmy chłopca... Jesteśmy Okiem Gorgony z lokalnego lasu, mroczną gildią. Nasz mistrz dostał zadanie porwania go od zwierzchników. Teraz pewnie jest już w gildii, ale transakcja miała nastąpić po zmroku.
Warto wspomnieć że zmrok będzie za jakieś 3-4 godzinki. Wygląda na to, że jeżeli Nyro chce udać się na miejsce przed transakcją to nie zdoła wrócić do Olgierda, chyba że postanowi wrócić po posiłki a potem najechać całą mroczną gildię. Mistrz Ryoko na pewno dobrze wynagrodziłby niszczyciela całej mrocznej gildii. Prawdopodobnie nie jest ona szczególnie duża, gdyż nawet Nyro o niej nie słyszał, ale to zawsze mroczni magowie! Pytanie tylko, czy sam by podołał takiemu wyzwaniu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.01.16 21:42

Dlaczego nigdy nic nie może być proste? Dlaczego nigdy nic nie może być łatwe? Te ciągłe wyzwania i nieprzewidziane okoliczności, które były niejako podkładane mu pod nogi. Czy naprawdę było to dziełem przypadku? Czasami zastanawiał się czy za tym wszystkim nie stoi jakaś istota.... jakaś... fretka pociągająca z ukrycia za sznurki. Fretka? Dlaczego akurat to zwierze przyszło mu jako pierwsze do głowy? Zresztą fretka pociągająca za sznurki? To by był dopiero widok.

Oczy Nyro rozszerzały się coraz bardziej gdy Hibiskus mówił mu o synu zleceniodawcy i o tym, że wymiana ma nastąpić po zmroku. Szybkie spojrzenie na słońce upewniło go w przekonaniu iż nie pozostało dużo czasu. Ogromna kula ognia, która ze wszystkich kul ognia na niebie leżała akurat najbliżej Earthlandu chyliła się już powoli ku horyzontowi. Jeszcze 2-3 może 4 godziny i zajdzie całkowicie pokrywając całą okolicę mrokiem i ustępując miejsca księżycowi oraz innym gwiazdom. Co miał robić? Jeżeli wróci do Olgierda, czy rady po wsparcie nie zdąży odbić chłopaka. Z drugiej strony nie wiedział czy poradzi sobie z mroczną gildią. Musiałby tam iść z Hibiskusem, a wtedy nie wiadomo czy ten nie zwróciłby się przeciwko niemu by odzyskać przychylność swojego Mistrza. Spojrzał się na chłopaka. Czy mógł my zaufać? Przecież jeszcze pół godziny temu walczyli na śmierć i życie. Nie miał jednak zbytnio pola manewru w tej sytuacji. Poza tym, już raz go chcieli zabić, a to latające coś pewnie widziało jak Hibiskus łapie dłoń podaną przez Nyro. Kruk był więc dla niego jedyną deską ratunku w tej sytuacji. Lewą dłonią sięgnął ku twarzy i zdjął chustę założona przed całą akcją. Cóż za ironia losu, że musiał zaufać teraz człowiekowi z którym przed momentem walczył.

- Słuchaj, wrócisz do miasta. Znajdziesz tam Olgierda Gerr Burbooma. Powiesz mu wszystko, kto został porwany i gdzie się teraz znajduje jak również kiedy ma zostać dokonana wymiana. Niech zbierze ludzi i uda się do lasu do kwatery gildii, ino szybko. To samo później powiesz na posterunku Rady. Oni nie może Cię zbagatelizować, a jeśli Olgierd nie będzie chciał Ci uwierzyć dasz mu to - mówiąc to podał mu wypożyczony miecz, który cały czas trzymał w prawej dłoni. Gdy jednak ten sięgnął po niego, Nyro nie puścił ostrza a mocniej zacisnął na nim dłon by zwrócić uwagę blondyna jeszcze bardziej - Pamiętaj, to jest twoja jedyna szansa by wyjść z tego żywo. Jeśli tutaj nie pomożesz to oni Cię dopadną. Jeśli zaś zaczniesz współpracować Rada na pewno potraktuje Cię łagodnie. - Gdy to powiedział puścił w końcu dłon, tym samym przekazując miecz w jego ręce. Musiała minąć nerwowa chwila gdy Nyro obserwował go, gotowy do odskoku gdyby jedna zła natura zwyciężyła w Hibiskusie. Gdy jednak upewni się, że nic mu nie zagraża kontynuuje swój wywód. - A teraz opowiedz mi wszystko o kwaterze gildii. Gdzie się dokładnie znajduje, kogo i jak silnego mogę tam spotkać oraz czy nie ma do niej jakiegoś sekretnego wejścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.01.16 23:41

Widząc i słysząc co mówi Kruk mroczny mag iluzji tylko przełknął głośno ślinę i skinął głową. chwicił miecz w taki sposób by na spokojnie z nim biec ale nie uszkodzić się i szybko przedstawił na ziemi poglądowy rysunek-mapę. Ślina nietoperza wypaliła ziemię wyjątkowo dokładnie wiec było miejsce do rysowania w piasku...
- To tak. Obóz wygląda jak miasto na wyspie w centrum krateru wulkanicznego. Kiedyś to był wulkan, obecnie dziura porośnięta dookoła lasem. Do obozu prowadzi sześć mostów, ale mniej więcej w ich połowie jest bariera. Żeby przez nią przejść trzeba zostać sprawdzonym przez członka gildii. Jest jeszcze jedna droga - dołem po skałach. Nikt jednak tego nie ryzykował. Jeżeli chcesz wybrać tę ścieżkę mogę ci pomóc. Ten eliksir zrobi cię niewidzialnym z dalej niż 5 metrów na około godzinę - tutaj podał fiolkę z fioletową substancją - W obozie są trzy kręgi budynków, a w centurm jest arena. W siedzibie zawsze jest 10 patroli po 3 magów, a dodatkowo między każdym kręgiem krążą gorgony po jednej sztuce. To takie wielkie dwugłowe węże, pupilki mistrza. O nim samym nie wiem nic poza tym, że wygląda tak i ma na imię Serpent.
Mówiąc to Hibiskus zmienił swoją postać z pomocą magii na takiego mężczyznę mającego ponad 2,2 metra wzrostu. Po chwili jednak wrócił do swej postaci i gdy Nyro już mu zezwolił ruszył w stronę miasta najszybciej jak mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   04.01.16 20:12

Nyro dokładnie obserwował swojego rozmówcę. Oczywiście słuchał co Hibiskus miał mu do powiedzenia. Informacje o siedzibie gildii, szczególnie jej budowa oraz częstotliwość i struktura patroli. Wszystkie te dane były na wagę złota z pewnością. Tak samo to, że blondyn pokazał mu jak wygląda ich mistrz, a po jego pseudonimie i upodobaniu do gorgon kruk mógł wywnioskować także co niego o jego magii. Zastanawiająca jednak była ta chęć współpracy. Z pewnością jeżeli zrobi wszystko tak jak mu złotooki nakazał Rada powinna przychylnie rozpatrzyć jego sprawę. Ba, sam chłopak z chęcią stawi się wtedy na przesłuchanie i stanie w jego obronie. Jednak czy niedawny członek mrocznej gildii jest w stanie od tak zmienić stronę? Porzucić wszystkie swoje ideały i cele w przeciągu... Ilu? 15-20 minut? Pół godziny? Kruk podziękował za fiolkę i odprawił go życząc mu powodzenia. Gdy stał tak, obserwując chłopaka udającego się w stronę miasta, nie mógł oprzeć się tym myślom, tym... wątpliwościom drążącym swoje tunele w jego głowie. Wzdychając głęboko odwrócił się w stronę słońca. Życiodajna kula ognia, kilkaset razy większa od tej drobiny pyłu na której teraz stał. Uświadomienie sobie faktu, iż tak naprawdę wszystkie jego sprawy i problemy były niczym wobec wszechogarniającej, ogromnej przestrzeni Wszechświata zawsze sprowadzało go na ziemię. Nie inaczej było tym razem. Z oczyszczonym umysłem i jasnym celem przed sobą Nyro udał się do siedziby mrocznej gildii, by uratować prawdziwego Hibiskusa, lub skonać próbując.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   01.02.16 22:09

A więc dwójka magów z Lamia Scale wcześniej zupełnie sobie nieznanych postanowiła sie zgadać i udać się na swoją pierwszą, wspólną misję. Czyżby był to zalążek nowej długoterminowej współpracy, romansu, a może któreś z nich dostanie się do friendzone'u z którego już nie ma ucieczki? Tego drodzy widzowie przed ekranami dowiecie się w najbliższych odcinkach "Przygód Kiary oraz Iwaru".
Przygotowania do wyprawy poszły magom dość sprawnie tak naprawdę wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy były przez nich spakowane, więc tak na prawdę pozostało im już szukanie ostatniej rzeczy, a konkretnie transportu. Pech jednak chciał, że owa wioska znajdowała się w dość niedostępnym miejscu jeśli chodzi o transport koleją, wiec to odpadało. Nasi awanturnicy, więc musieli skupić swoje poszukiwania na czymś mniejszym i choć na początku był z tym problem to w końcu ich oczom ukazał się błogosławiony widok... starszego pana, który swoją urodą przypominał tą chińską, a koło niego zaś stała riksza. - RIKSZA, RIKSZA, RIKSZA! TANI TRANSPORT RIKSZOŁ!* RIKSZA, RIKSZA, RIKSZA! wołał dziadunio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.02.16 0:35

"Transport "Rikszoł?"
Robię kwaśną minę. Niech będzie już ta riksza. Podchodzę do staruszka, jeszcze raz czytając ogłoszenie. Nagle strzelam facepalma czyli po prostu uderzam się dłonią w twarz, wyrażając tym samym moje rozczarowanie głupotą piszącego wiadomość. Gdzie niby mamy szukać ten wioski i jej mieszkańców? Podał adres? Kod pocztowy? Cokolwiek? Mapę chociażby? Nie podał, bo pewnie założył, że spotkamy rikszarza, który jakimś dziwnym cudem będzie znał miejsce, zleceniodawcę, a może jeszcze pochodził z wioski, którą nękają jakieś gówniane czarownice. Czy ten ktoś testuje nasze szczęście? Pewnie nikt mu tego problemu jeszcze nie rozwiązał, bowiem nikt nie wiedział gdzie ta wioska się znajduje. Postanawiam jednak spróbować i zapytać:
- Wiesz gdzie mieszka ten co to napisał?! - pytam, stając obok rikszarza i krzycząc mu to pytanie prawie do ucha. Wnioskuję, że jest osobą lekko głuchawą i może nie słyszeć. Po co mam najpierw mówić po cichu, a następnie wysłuchiwać czegoś w rodzaju "Coooooooooooo?! Nie słyszę! Mów głośniej!"? Nie lepiej od razu powiedzieć coś głośniej?
- Jeśli tak, to czy zabierzesz nas tam za 80 Klejnotów?!
Od razu próbuję wytargować jakąś dobrą cenę i od razu po tym robię kolejnego facepalma. Jak ja głupi to sobie w ogóle wyobrażam? Że niby ten staruszek będzie tak głupi i zrobi to za taką marną cenę? A nawet jeśli się zgodzi, to jakim niby cudem nas tam zataszczy? Tam gdzie zawiezie? Nogi mu wysiądą, kręgosłup strzeli. Czy cholera wie co. Może nawet umrzeć, bo to pewnie w cholerę daleko. Nie ma szans. Będziemy musieli iść na nogach, do tego zostaniemy oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci. No i co jeszcze? Może spadniemy z jakiegoś zbocza, bo on zasłabnie? Czarno to widzę. Postanawiam jednak ten pomysł skonsultować z moją towarzyszką - Kiarą:
- Co myślisz?
Proste pytanie, po którym milknę. Niech dziewczyna podejmie decyzję. Jak coś to będzie na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   02.02.16 11:16

Riksza i starszy człowiek to niezbyt dobre połączenie. Ale w sumie czemu nie. Pewnie wie na co się pisze, a ja niezbyt chciałam udać się na piechotę. Na pewno zna lepiej okolice niż my, a co tam trochę kryształów. Ja też podeszłam do rikszy czekając na Iwaru. Gdy rozległ się jego krzyk, zrobiłam szybki krok w tył w razie kolejnych. Rozumiałam to, ale bez przesady... Może jednak mężczyzna ma dobry słuch? I przez te wydzieranie weźmie nam drożej za przejazd. O tym pewnie Iw nie pomyślał. Szybki jest. Zaśmiałam się w duchu na targowanie się chłopaka. Czyżby był nieśmiały tylko wobec kobiet?
- Co ja myślę? Warto pojechać rikszą, a ten mężczyzna wie chyba na co się pisze. Inaczej nie krzyczałby riksza i poszedłby zrobić coś konstruktywnego. Nie oszukujmy się, on zna pewnie cztery razy lepiej okolice niż my. Parę klejnotów nas nie zbawi, a powinniśmy pozbyć się problemów aż do końca podróży.
W ostatnie zdanie sama nie za bardzo wierzyłam.
- Poza tym, czemu od razu krzyczałeś? Może ma dobry słuch, a ty tym gestem go obraziłeś? Teraz na jego miejscu nie chciałabym nas przewieźć, bądź wziąć więcej klejnotów.
Podeszłam teraz ja do starszego pana.
- Przepraszam pana za kolegę, denerwuje się bo to nasza pierwsza, wspólna misja, a zleceniodawca zostawił niesprecyzowane dane. Więc mógłby pan nas zawieść do wioski nękanej przez czarownice?
Powiedziałam to miłym głosem, bo uprzejmością więcej się zyska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   04.02.16 1:44

Widac było, że chłopak jest w gorącej wodzie kąpany, bo od razu zaczął przechodzic do sedna sprawy, czyli czy staruszek zna położenie owej wioski. W momencie jak zaczął krzyczec to wyraźnie się skrzywił i odsunął głowę nieco. Prawdopodobnie znaczyło to tyle, że na słuch nie narzeka, a wręcz krzyk mu przeszkadza. Chciał już odpowiedziec i zapewne go zganic za to, ale w tym momencie wtrąciła się Kiara przepraszając go i tłumaczac sytucje. Rikszarz wysłuchał dziewczyny w milczeniu i uśmiechnął sie na jej słowa. Zaraz po tym odpowiedział jej. - Latarnia mądrości Twej jasna jest. W tym momencie odwrócił się w stronę Iwaru i dodał - Twoja nie. Jednkże wziął od niego kartkę zlecenia i zlustrował ją swoim spojrzeniem. Po czym spojrzał w górę ze zmarszczonymi brwiami zupełnie jakby się nad czymś zastanawiał. - Aaah, przeklełta wioska. Tiak, Tiak. Wiemy gdzie odpoczywa. Zaplasiam do mojego parowozu powiedział w końcu wyraźnie łamaną klasyczną mową. Dziadek niestety nie wspomniał nic na temat zapłaty, więc pewnie będziecie musieli się z nim dogadac na miejscu. Jeśli jednak zdecydujecie się na ten transport to po wejściu do środka momentanie zorientujecie się, że jest mniejszy niż wygląda z zewnątrz przez co będziecie dośc ścisnięci w niej, ale nie będzie czasu na przesiadki, ponieważ powóz ruszy z zadziwiającą prędkością (z początku wgniecie was w oparcie).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   04.02.16 11:24

No tak. Jak ktoś przejmuje inicjatywę to zawsze jest to dziewczyna. Czy to już jest regułą. Na słowa staruszka z początku uśmiecham się. Komplementuje Kiarę. To chyba dobrze, nie? Dziewczyna bądź co bądź na to zasługuje. Następnie zwraca się do mnie, co niestety powoduje, że robię taką minę. W co ja się pakuję. Eh. Trzeba będzie to wyjaśnić. Zwracam się więc do Kiary:
- Wiesz ... tak na prawdę to założyłem, że jest trochę głuchawy. No wiesz ... hehe
Drapię się po głowie, wyrażając tym samym zakłopotanie z obecnej sytuacji. Może nawet trochę mi głupio.
- Dobra, Powierniczko Latarni Mądrości! Wchodź pierwsza!  - kłaniam się, mówiąc tak jakby ...
"Panie przodem!" - myślę. Co prawda niezbyt to rozumiem, ale na pewno jest w tym jakiś cel i tak powinno się robić. Ciekawe dlaczego? Czyżby kobiety lepiej nadawały się na zwiadowców? Czy może chodzi o piękne widoki? No cóż. Ciężki temat i chyba będę musiał zapytać o to Kiarę. Ewentualnie inną osobę płci żeńskiej w Gildii. Teraz jednak powód jest inny. Riksza wydaje mi się po prostu zbyt ciemna.
- Dobra, wejdź tam pierwsza i oświetl mi drogę swoją Latarnią Mądrości! - wykrzykuję to zdanie, jednocześnie próbując powstrzymać śmiech. Udaje mi się, jednak to i tak jest widać, więc tak na prawdę nic to nie dało. Pomijam oczywiście fakt, że riksza tak naprawdę wcale nie jest tak ciemna jak mi się wydaje. W sumie nie jest w ogóle ciemna. To miał być taki kawał! Ciekawe czy go zrozumiała.
"Hmm" - zastanawiam się. Jednocześnie oczywiście cieszę się, że jednak zgodziłem się wziąć ze sobą tą dziewczynę. Umili mi tą misję trochę, a póki co okazuje się dużo bardziej użyteczna niż ja. Mi pewnie nie udałoby się dogadać z tym dziadygą. A ta? Proszę jak ładnie go przekonała, żeby zrobił to za darmo! Ta dziewczyna jest chyba idealna! Wchodzę więc do rikszy zaraz za Kiarą i nagle staję jak wryty i wychodzę z rikszy.
"Jak tam ciasno!"
Zastanawiam się nad komfortem podróży w takich warunkach. Ale czekaj! Przecież to jest za darmo. Trzeba skorzystać! Wchodzę więc do rikszy i siadam obok Kiary. Stykam się z nią udem. Jest stanowczo za blisko! Zaczynam się czerwienić. Ciekawe jak długo wytrzymam w takich warunkach? Nogi mam ściśnięte ze sobą. Kładę ręce na kolanach, tak, żeby przypadkiem nie dotknąć Kiary także ręką. Udo spokojnie wystarczy. Nagle wpadam na genialny pomysł.
"Trzeba rozluźnić atmosferę!"
- Wiesz co? - mówię więc do Kiary - Szczęście, że nie masz grubego tyłka, bo byśmy się nie pomieścili!
Uśmiecham się, wiedząc, że pewnie wyszedłem właśnie na idiotę. Kogoś, kto doszukuje się użyteczności i praktyczności nawet w przypadku pięknych szczupłych kobiecych tyłków. W rzeczywistości (o czym oczywiście nie mam pojęcia!) tak bardzo jednak się nie mylę. Szczupłe tyłki są dużo praktyczniejsze niż grube. Mniej ważą i ich posiadacz tak bardzo się nie męczy. A poza tym ułatwiają wchodzenie! Nie tylko do rikszy ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   04.02.16 18:31

Uśmiechnęłam się szeroko do rikszarza. Warto być miłym nawet tylko po to, by być pochwalonym.
- Dziękujemy panu!
Powiedziałam do mężczyzny i odwróciłam się do Iwaru.
- Ależ z panicza bohater! Oświetlę zaistę twoją drogę. Zaśmiałam się cicho, a także weszłam jako pierwsza do rikszy. Nie spodziewałam się, że będzie ciasna. No ale nie było już odwrotu, do tego podróż z Iwaru w ciasnym pomieszczeniu będzie interesująca. Widziałam jego wahanie, w końcu cofnął sie na chwile na zewnątrz. Widocznie był poddenerwowany, gdyż takie nawiązanie rozmowy o mieszczeniu sie z wielkością tyłka... Tego nie robi się, gdy wszystko jest okej.
- No szczęście. Inaczej byłoby krucho, jednak nie widziałam, by mężczyźni narzekali na duże tyłki. W większości jest na takie dziewczyny popyt, ale oczywiście nie mowię tutaj o tych ważących tonę. Nie popadajmy w skrajonści.
Rzuciło mną chwile i zdałam sobie sprawę, że to przez prędkość startu pojazdu. Brawo ja! Iwaru trzymał ręce na kolanach co nie umknęło mojej uwadzę. Jest słodziutko nieśmiały, ale w końcu jedzie w ciasnej rikszy z prawie nieznajomą dziewczyną. Nie mam się co dziwić, jednak trzeba go rozruszać więc łapie go za kolano. No u mnie to jest normalne, nie narzekajcie. Próbuje połaskotać go po rzepce, może ma tam łaskotki? Oczywiście cały czas się uśmiecham, ma być w końcu śmiesznie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   05.02.16 13:22

Naglę staję jak wryty. Tj. stanąłbym jak wryty, gdyby się dało. Podskakuję w miejscu i zaczynam się pocić.
"Co ona wyprawia?"
Ta myśl nie daje mi spokoju. Co prawda zaczyna mnie łaskotać, jednak łaskotek chyba jeszcze się na nabawiłem w tym miejscu. Niemniej jednak uczucie to jest bardzo przyjemne. Coś jak masaż. Relaksuję się, zamykając oczy. Moja twarz przybiera wyraz błogostanu.
"Chwilo trwaj!"
Krzyczę w myślach, pozwalając Kiarze dotykać się do woli, ile chce i gdzie chce. Nagle zaczynam się czerwienić, bo pomyślałem o czymś wysoce niestosownym.
"O czym ja do cholery myślę?"
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Robię kolejnego facepalma. Chętnie bym się odsunął, gdyby nie fakt, że mógłbym przez to wypaść z rozpędzonej rikszy. A tego bym nie chciał. Siedzę więc jak na szpilkach, jednocześnie delektując się tym dziwnym szpilkowym bólem. Czyżbym stał się masochistą? Być może. Ostatnio wszystko jest niezwykle dziwne. Milcząc, nic nie robię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   05.02.16 23:10

Zaśmiałam się cicho, mimo iż nie taki był plan. Jednak tak słodko się rumieni i nie narzeka. No cóż trzeba spróbować innej metody mianowicie dźgania w żebra. Na to będzie musiał zareagować, a na tym mi zależało. Co z tego, że to typowo dziecięce zagrywki jednak przyjaciele najlepsi są od dziecka. Może tu nie chodziło o długość tylko sposób poznania! Genialne.
- To opowiedz coś o sobie. Co lubisz, czy masz dziewczynę.
Powiedziałam o dziewczynie niby jako przykład, w końcu muszę wiedzieć czy sie komuś narażam. Musimy sie bliżej poznać, bedzie nam lepiej współpracowac. Poza tym wydaje się warty zaprzyjaźnienia. A dopóki nie grozi nam niebezpiecznstwo można nawiązać rozmowę nawet o niebieskich migdałach. Tak to zwykle działa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   06.02.16 9:28

Będąc dźganym w żebra, czuję pewien dyskomfort. To boli, a ja nie mogę się wycofać czy zrobić jakiegoś dobrego uniku. No cóż. Mam tylną ściankę rikszy za sobą. Nie mogę też zablokować tych "ataków", bo to by było niegrzeczne. Trzeba to przecierpieć. Po prostu. Zaciskam więc zęby i pozwalam dziewczynie robić to co robi. Niemniej jednak po chwili dziewczyna przestaje i zamiast tego zadaje pytania, a właściwie jedno:
- Czy mam dziewczynę? - powtarzam to pytanie, drapiąc się po brodzie - No mam. Mam nawet chłopaka. Mamę i tatę.
Patrzę na zapewne zdziwioną, rozbawioną bądź zszokowaną twarz swojej nowej towarzyszki. Taką bowiem spodziewam się ujrzeć, bo wiem, że pewnie nie o taką odpowiedź jej chodziło. Zaraz zatem poprawiam swoją odpowiedź:
- Jeśli chodziło Ci o taką osobę, którą lubiłbym tak jak tata lubi mamę, to nie wiem ...
Zastanawiam się przez krótką chwilę.
- Jest dziewczyna, która chyba lubi mnie tak mocno jak mama tatę. Należy do naszej gildii. Steampy się nazywa. Znasz może? Tak czy siak. Nie rozumiem dziewczyn. Są dziwne. Chcą czegoś od człowieka, a człowiek nie wie czego!
Spoglądam jeszcze raz na Kiarę, podziwiając jej urodę. W końcu jest niczego sobie. Całkiem nie brzydka i nawet tyłek ma niezbyt gruby. Mój gust estetyczny jest w pełni zaspokojony.
- Przepraszam, że to powiem, ale Ty też jesteś dziwna. Najpierw mnie masujesz, żeby się zrelaksował i lepiej wykonał misję, a później mnie atakujesz chociaż tak na prawdę jeszcze niczego nie zepsułem.
Robię smutną minę i przechodzę do dalszej części mojej wypowiedzi:
- Coś o mnie? A co chcesz wiedzieć? No dobra, urodziłem się w Hargeonie. W niezbyt zamożnej rodzinie, ale na chleb nam nie brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   06.02.16 15:21

Owszem odpowiedz chłopaka mnie rozbawiła. Jednak była dla mnie jak najbardziej wystarczająca, gdyż mam tak jakby rywalkę. Powinnam ją znać, trzeba będzie to poprawić. To będzie bardzo zabawne jak i ciekawe doświadczenie. Najwidoczniej moje działania były źle zrozumiane, więc muszę naprostować to i owo.
- To wszystko miało na celu rozruszania ciebie. Siedziałeś taki spięty i nieśmiały, że postanowiłam Cie trochę wyluzować. Nie mniej mi za złe tego, że cię dźgałam, ale gdy niezareagowałeś na macanie kolan musiałam wymyśleć coś innego.
Nie miałam pojęcia, że on tak to zrozumie inaczej wcale bym tego nie robiła. A co gdybym go teraz zraziła? Żałowałabym tego bardzo... Ale ktoś musi przejąć inicjatywę, a podróż w ciszy jest po prostu nudna.
- Też jestem z Hargeonu. Moi rodzice to państwo Burgie może kojarzysz. A i wiem, że jestem dziwna, każdy jest dziwny na swój sposób. Inaczej świat byłby nudny.
Mam nadzieje, że nic złego nie powiedziałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   06.02.16 20:01

Uśmiecham się, bo chyba rozumiem o co chodzi. Chociaż tak naprawdę to wcale nie rozumiem. Może sobie tylko tak wmawiam. Nie wiem.
- Wcale nie mam Ci za złe, że mi dokuczałaś.
Uśmiecham się od ucha do ucha na potwierdzenie swych słów. Następnie biorę rękę i zaczynam czochrać Kiarze włosy. Niech ma. Ja także potrafię być wredny. Chociaż tak na prawdę moje czochranie nie jest w ogóle wredne. Czochram dziewczynę tak jakbym czochrał moją małą siostrzyczkę, jeśli bym ją miał. Oczywiście wcale nie zakładam, że dziewczyna jest ode mnie młodsza. I nagle coś mi się dzieje. Postanawiam trochę bardziej wyluzować i objąć dziewczynę ramieniem. Teraz przynajmniej jakoś to wygląda. Zachowujmy się stosownie do swojego wieku.
- Widzisz, chyba kojarzę Twoją rodzinę. Podobno bogaci ludzie. Chyba macie fabrykę czekolady. Ewentualnie żelek i gum do żucia. Niestety ja jednak nie jestem osobą, która je cukier. Odbija mi po nich.
Oczywiście nie wiem tego jaki biznes prowadzą rodzice Kiary, jeśli jakiś prowadzą. Nigdy mi o tym nie mówiono. Niemniej jednak tak bogata rodzina jest trochę znana w Hargeonie. Zastanawiam się czy może Kiara chodziła do tej samej szkoły co ja. Próbuję sobie to przypomnieć. Niemniej jednak, nie udaje mi się to. Być może miała prywatnego nauczyciela. Ewentualnie chodziła do jakiejś innej elitarnej placówki. To wszystko jest niezwykle prawdopodobne. Dlaczego miałaby chodzić do szkoły dla słabiej uposażonych? Uważnie obserwuję jej reakcję na moje objęcie ramieniem. Jeśli okaże się, że jej mina zdradza oznakę irytacji bądź niesmaku, od razu zabieram ramię. Spinam się ponownie i tracę luz, który przed paroma chwilami zdobyłem. Jeśli tylko sobie tego nie życzy, jestem gotów, by to zrobić i natychmiastowo za to przeprosić.
- Przepraszam - mówię od razu po zabraniu ramienia (jeśli muszę je zabrać). Nie chcę robić sobie wroga w mojej szanownej towarzyszce.
- Dlaczego ktoś taki jak Ty. No wiesz, bogaty, postanowił zostać magiem i dołączyć do Gildii? Wiesz jakie to niebezpieczne?
Przez chwilę zastanawiam się.
- Nie chciałbym, żebyś umarła ... no wiesz ...
Znów powracam do tego tematu, a to dlatego, że dobrze wiem, że magowie kiedyś się mordowali. Teraz jedziemy na misję, która polega na popełnieniu morderstwa. Mam coraz większe wątpliwości i niestety robię się coraz bardziej smutny. Tracę dobry humor. Mam coraz więcej wątpliwości.
- Wycofajmy się. Nie chcę tego robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   07.02.16 2:35

Najpierw robię tzw. ofukniętą minę, by pózniej roześmiać sie cicho. I o to mi właśnie chodziło. Jeszcze bardziej ucieszyłam się jak objął mnie ramieniem!
- Biedny! Słodycze to bardzo ważna rzecz.
Stwierdziłam, gdyż pewnie było to trudne. Zjeść coś słodkiego, by pózniej odczuwać dyskomfort.
- Od zawsze lubiłam ruch, przygody i sport. Owszem, wiem że to niebezpieczny zawód, ale wierze w siebie. Do tego rodzice są zadowoleni z mojego wyboru. Sprawiałam im trochę kłopotów, ale nie rozumiałam tego. Nie bój się. Nie umrę, ty też nie.
Kurczeblaszka, chicken pieczony i inne sformułowania nawołujące do kurczaków. Jeszcze nie dojechaliśmy na miejsce, a Iwaru mi się tu "załamuje". Jako iż powodzenie całej misji od tego zależało przedsięwzięłam się do radykalnych środków. Normalnie nie zachowałabym się tak, ale to ciężki przypadek. Tak wię na tyle ile się da podniosę się i przekręcę w jego stronę, by spojrzeć mu w oczy.
- Jak to mówią: złego diabli nie biorą.
W sumie nie przeszkadza mi zabawa w psychologa, jest nawet ciekawie. Muszę jeszcze raz wspomnieć, że ma piękne, złote oczy. Prawą ręką delikatnie łapie go za włosy, by następnie przejechać palcem po jego policzku.
- Wszystko będzie dobrze. Ufam tobie oraz sobie i radzę żebyś ty też zaufał.
Oł ciasnota rikszy robiła swoje więc zboku wyglądało to dosyć dziwnie, ale nie było miejsca na kolejnego pasażera-obserwatora. Zaczęłam się o niego martwić jak o młodszego brata, przyjaciela. Jest dobrą osobą, ale ile musiał przejść, że tak bardzo bał się śmierci? No cóż będę musiała mu pomóc. Tak robią przyjaciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   07.02.16 12:02

Słodka dziewczyna, słodko dotyka mnie najpierw po włosach, później po policzku. Słodko pociesza i stara się nawiązać ze mną jakiś bliższy kontakt. To wszystko niestety powoduje wydzielenie dużej ilości męskich hormonów, a także niemałą ilość endorfin i różnych dziwnych związków chemicznych, o których istnieniu nawet nie wiem. Niestety wszystkie te związki chemiczne są jak mali budowniczowie i szczególnie lubią budować namioty. Więc niestety i niefortunnie także i mi taki jeden znowu wybudowali.
"Cholera jasna!" - myślę starając się uspokoić. Niezbyt komfortowa sytuacja. Zasłonić się nie da. Oby moja towarzyszka się tym "małym" dyskomfortem nie zraziła i nie opuściła mnie. A z resztą ... jeśli by mnie opuściła, to nie miałbym takich problemów jakie mam teraz. Nie bałbym się tak bardzo o jej życie!
- Wybacz. Nie kontroluję tego w pełni ...
Mówię oczywiście o swoim "dyskomforcie", który mnie właśnie dotknął. Następnie robię coś w stylu "ekhem, ekhem, ekhem", przełykając ślinę i starając podjąć się wcześniej podjęty temat:
- Wiesz. Lepiej, żebyś nie kłamała i nie umierała! Każdy mówi, że nie umrze, a parę godzin później leży na ziemi w kałuży krwi z odciętą głową.
Ciągle jestem smutny, ale tym razem także niezwykle zdeterminowany. Muszę wykonać tą misję. Muszę! To mój cel, a ja nie zwykłem się poddawać, a już na pewno nie na samym starcie. Także będę brnął do celu, pomimo przeciwności losu.
- Niezbyt ładnie byś wyglądała z odciętą głową, wiesz?
Zmuszam się do uśmiechu, chociaż biorąc pod uwagę sytuację i to co właśnie się zdarzyło.
"Cholera, jak nie ściągnę gaci to oszaleję!"
To się robi niezwykle bolesne. Zaciskam zęby, by następnie znowu je otworzyć.
- Pamiętaj, obiecałaś mi, że nie umrzesz! Jeśli złamiesz obietnicę, to, to, to ... udam się do Zaświatów za Tobą! A tam jest moje przyszłe królestwo. Jeśli umrzesz walcząc z czarownicami, to skażę Cię na wieczną pracę w Kamieniołomach Czaszki! Zobaczysz!
W moim głosie można wyczuć niezwykłą powagę. Chociaż może to co mówię, może wydawać się bardzo dziwne, ja jestem wierzę w to w 100 procentach. Być może właśnie wyszedłem na jakiegoś totalnego dziwaka i idiotę. No cóż. Mój "dyskomfort" pewnie nie podnosi powagi sytuacji, która pomału zaczyna nabierać typowych cech czarnego komizmu sytuacyjnego. Uśmiecham się jednak mimowolnie. Całe te Kamieniołomy Czaszki to zmyśliłem na poczekaniu. Podobnie to całe straszenie, w które co prawda wierzyłem, także wydaje mi się teraz głupie. Nie potrafiłbym zrobić tej dziewczynie aż takiej krzywdy. Jeśli oczywiście to w ogóle jest możliwe. Śmierć może ma inne plany. Jednak ja pomału odzyskuję dobry humor i już nic mnie nie obchodzi.
" Niech się dzieje wola Nieba, Z nią się zawsze zgadzać trzeba! Niech się dzieje co chce!"
I tego typu sprawy krążą mi po głowie.
- Do dzieła! Zróbmy to!
W pełni odzyskałem dobry humor i pogodę ducha, a moja determinacja aż bije po oczach. Jednocześnie zastanawiam się ile jeszcze czasu zajmie ta podróż. Chciałbym już zacząć walczyć. Pojedynki to bowiem coś co bardzo lubię i nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że już blisko. Chociaż tak naprawdę rozmowa z Kiarą zdaje się, że nie trwała nawet pięciu minut, więc powinniśmy być jeszcze bardzo, ale to bardzo daleko. Chociaż kto wie? Tym światem rządzi magia. A ta riksza może być magiczna. Do tego czas bardzo szybko płynie na dobrej rozmowie. Kątem oka spoglądam na niebo i próbuję ocenić ile mniej więcej czasu minęło odkąd opuściliśmy gildię. Cały czas jednak staram się patrzyć głównie na Kiarę. Jakoś nie potrafię odwrócić od niej wzroku. Dziwne, prawda? Jednocześnie zastanawiam się, ile ta podróż będzie kosztować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   07.02.16 23:10

Miałam zamiar uwadawać, że nic się nie stało. To dosyć drażliwy temat jak na jednodniową znajomość. Ale przynajmniej wiedziałam, że nie wyszłam z wprawy. Jednak gdy Iwaru powiedział to na głos nie mogłam dłużej udawać, że tego nie zauważyłam. Ma moje policzki wypłynął specyficzny odcień czerwonego. Przypominał buraka gdyż podchodził pod fiolet. Ale nie można powiedzieć, że był to widok miły dla oka gdy jej twarz w końcu nabrała koloru.
Kolejna fala smutku chłopaka skłoniła mnie, bym go przytuliła i wyszeptała do ucha.
- Nie mam zamiaru umierać, więc ty też trzymaj się z daleka od Krainy Umarłych.
Halo, halo panie rikszarzu, czy może doczekamy się końca podróży? Zdążyło się już sporo pokąplikować. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Udało nam się zdobyć bliższe relacje ze sobą. No więc usiadłam na swoim miejscu, a chłopak powracał do normalności. Chyba.



Tak więc Takeru rób puf i nas wysadzaj :D. (Ale nie w powietrze)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   08.02.16 22:45

W pewnym momencie rzuciło wręcz wami do przodu, a cała riksza zatrzymała się z piskiem opon odrywając tylne podwozie od ziemi. Jak zapewne już się domyślaliście to właśnie zakończyła się ta jakże przyjemna podróż w jakże komfortowej i wygodnej kabinie. Jak wyjdziecie z waszej taxówki to ujrzycie jak dziadzio całkiem żwawo zsiada ze swojego siedzenia i ściąga z oczu gogle łudząco przypominające to stare lotnicze wyposażenie, ale pierwszym co wam się rzuci w oczy będzie fakt, że już się ściemniło. Usłyszycie również to co do was mówi swoim charakterystycznym akcentem. - Piniondz, piniondz? Przez cały czas uśmiechał się od ucha do ucha zupełnie jakby teraz nadchodził jego ulubiony moment. Również przeskakiwał wzrokiem cały czas to na Iwaru to na Kiarę, ale zdecydowanie więcej czasu przyglądał się dziewczynie co bardzo łatwo szło zauważyć. Wyglądało to zupełnie tak jakby czegoś oczekiwał. Pytanie tylko jak ona na to zareaguje, a może to chłopak włączy tryb obrony niewiast i jakoś zareaguje w tej sytuacji? Zapewne będziemy mieli okazję już za chwilę się o tym przekonać. Jednakże co do tego gdzie się aktualnie znajdujecie to widzicie jakieś trzysta metrów przed sobą jakieś światła, więc to prawdopodobnie tam będzie cel waszej podróży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   09.02.16 0:51

Gdy tylko zostałem objęty przez Kiarę, zaraz robię się cały czerwony i namiot ciągle się utrzymuje. Taka niestety moja natura. Cóż ja na to poradzę? Jednak gdy tylko mnie puszcza, to dysząc ciężko powracam do normalności.
- Uff ...
Wypuszczam powietrze z płuc, dziękując, że te męki się już skończyły. Dziewczyna mówiła też coś o śmierci. Że nie umrzemy. Każdy kiedyś umrze. Ale pewnie mówiła o naszej obecnej misji. Tak. Na 100%. Powinienem jej więc zaufać. Nie jest kimś kto miałby myśli samobójcze. Jedziemy więc dalej. Po chwili dojeżdżamy do celu i wychodzimy z rikszy. Rozprostowuję swoje zesztywniałe ciało. Rozciągam się, gdy nagle facet, starzec, dziadyga, dziadzio dopomina się o swoje pieniądze. Trochę mnie to zirytowałem, bo jednak przerywa cały romantyzm czy coś takiego. Jednak tak na prawdę jestem dość skąpym człowiekiem.
- Piniondz, tak?
Powtarzam i podchodzę do faceta. A następnie daję mu jeden klejnot.
- Starczy?
Jeśli tylko zaprzeczy, to czekam minutę i daję mu kolejnego pieniądza - kolejny klejnot i znowu pytam o to samo. Jeśli znów zaprzeczy, to znów czekam minutę i daję kolejny i znów pytam. I tak dalej do czasu aż się nie zgodzi wziąć tylu pieniędzy ile mu wcisnąłem. Mam nadzieję, że dziadek nie będzie miał czasu czekać 80 minut na 80 klejnotów i zaoszczędzę na tym dość sporo. Potem i tak mam zamiar sobie to wliczyć w koszty, żądając od zleceniodawcy tego, by zapłacił za naszą podróż, ale prędzej zapłaci 5 klejnotów niż 500, więc tak, to może być interes życia. Co chcę osiągnąć? Nie wiem. Może po prostu chcę być wredny. A może chcę się popisać przed Kiarą. A może po prostu chcę trochę zaoszczędzić? Po wszystkim kieruję się do budynku, gdzie palą się światła. Jest już ciemno, a to jest jedyny mój trop. W sumie tak na prawdę zapominam o Kiarze. Teraz liczy się tylko misja.
- Nasz mały romans zostawimy na później ... - mruczę to pod nosem, nawet nie wiedząc co to znaczy czy nie znając znaczenia tych słów. Jednakowoż mruczę to wystarczająco głośno, by Kiara mogła to usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   09.02.16 1:56

- W końcu na miejscu, to do roboty!
Powiedziałam i dosłownie wyskoczyłam z rikszy. Miło było znów stanąć na równe nogi po podróż w ciasnocie. Odrazu spojrzałam na niebo, gdyż było już ciemno. Ta podróż trochę trwała, a wydawało się, że nie minęło 5 minut... Może to po prostu wina dobrej rozmowy, ale stawiam, że riksza jest magiczna. Więc przeciągnełam się jak kot i ziewnęłam. Poprawiłam zaraz włosy przeczesując je prowizorycznie palcami. Szybko sprawdziłam też czy klejnoty i sztylety są na miejscu. Iwaru już rozmawiał z "przewoźnikiem" więc podeszłam, by w razie czego zainterweniować. Jego sposób był dziwny, ale jeżeli będzie działał nie będzie sensu się wtrącać. Niby taki delikatny, ale ma głowę na karku. Przynajmniej nie krzyczy, Hih. Jeżeli będzie trzeba wkroczę do akcji i zapłacę staruszkowi jeżeli kwota będzie poniżej 150 kryształów. Tak, więc następnie znów rozejrzę się po okolicy i udam się w stronę światła. Tam musi być ta wioska jak i ludzie odpowiedzialni za naszą misję. Chłopak już wcześniej to zrobił, ja jednak wole się trzymać ciut z tyłu. Od chłopaka dało sie usłyszeć mruczenie, które Kiara zrozumiała. Nie było sensu z nim teraz o tym rozmawiać, więc zarumieniłam się jedynie i podbiegłam, by się z nim zrównać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   09.02.16 22:55

Widząc formę zapłaty jakiej chciał dokonac Iwaru dziadzio od razu otworzył szerzej oczy co wyglądało doprawdy komicznie przy jego typie urody. Chwilę patrzył tak na niego z rozdziawonymi ustami, żeby w końcu przeskoczyc wzrokiem na Kiarę i wtedy się odezwał - Jaaa... przeplaszam za to co wtedy o nim powiedziałem. Nie wiedziauem, sze jest uposiledzony w rozwoju. Biedaczysko... Jak on sobie radzi w życiu, kiedy Ciebie nie ma przy nim? tutaj przerwał, by znowu popatrzec na Iwaru z pełnym współczuciem w oczach. - Wjem! w końcu zakrzyknął - Mjauem brac od was dwiesicie piniondzóf, ale dam wam zniszke i wesme sto! Powiedział z radością w głosie, a także z szerokim uśmiechem na twarzy, który po prostu pokazywał jak bardzo jest dumny z tego co przed chwilą wymyślił w swojej głowie, ale ręki nie opuścił ani na moment co świadczyło o tym, że raczej nie pozwoli wam, by ta przejażdżka była za darmo. W tym momencie również zainterweniowała Kiara, która uiściła u staruszka żądaną kwotę, a wam pozostało już tylko udanie się w kierunku w wioski. - Kierujcie się w stronę świateł to w końcu dojdziecie do wioski. powiedział jeszcze zakładając gogle oraz odjeżdżając swoją rikszą dziadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   10.02.16 0:00

Robię kolejnego facepalma. No tak. Chciałem być zbyt inteligentny i wymigać się od płacenia, jednak tak na prawdę wyszedłem na totalnego idiotę. Trzeba przyznać. Dziadzio wie jak się targować. Nagle robi mi się niezwykle głupio. Staruszek chce 200 klejnotów i z powodu mojej niby "choroby umysłowej" opuszcza nam o 100 klejnotów, czyli o połowę! Niby powinienem się cieszyć, jednak takie zwycięstwo, budowane na kłamstwie i oszustwie jest nic nie warte! Zwłaszcza, że to moja towarzyszka - Kiara uiściła opłatę.
- Nie jestem wcale upośledzony w rozwoju - mówiąc to, wyciągam z portfela 180 klejnotów i wręczam je staruszkowi. Staruszek dostał zatem 100 klejnotów od Kiary i 180 ode mnie czyli razem 280.
- Jesteś niezwykle uczciwym człowiekiem - chwalę dziadziusia, kłaniając się - Przepraszam, że próbowałem Cię wykiwać i że krzyczałem na Ciebie.
Cóż, czasem przychodzi taki moment, że trzeba schować do kieszeni własną dumę i oddać honory temu, kto na nie zasługuje. On zasługiwał. Zasługiwał swoją uczciwością, dobrocią serca, mądrością, pracowitością. Chętnie bym mu powiedział jak bardzo urósł w moich oczach, jednak czas go widocznie gonił. Odjechał. Ja zostałem sam na sam z Kiarą i kierowaliśmy się (przynajmniej ja) w stronę światła.
- Wiesz co? - mówię do Kiary, gdy już się ze mną zrównała - Jeśli czymś Cię obraziłem, to wybacz. Mam trudności w kontaktach z kobietami. Zwłaszcza tak pięknymi jak Ty.
Jakoś nie miałem problemów z tym komplementem. W końcu to tylko puste, nic nieznaczące chyba słowa. Niczym nie muszą się skończyć.
- Zróbmy tą misję! - krzyczę pełen entuzjazmu. Zapominam o tym co muszę zrobić. Zabić. Rozkoszuję się tym, że czeka mnie nowa, wspaniała przygoda przy boku niezwykłej istoty. A na koniec jeszcze mi za to zapłacą! Może nawet postawię Kiarze kolację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   10.02.16 0:57

Podobało mi się podejście Iwaru, jednak potrafił być stanowczy oraz szczery. Tak więc nie wtrącałam się gdy ten płacił rikszarzowi pieniądze. Swoją drogą spoko dziadek, który powiem szczerze mnie rozbawił tym, że robił z Iwaru głupka. Zaśmiałabym się, ale uczcijmy jego normalność minutą ciszy i pochichoczmy w duchu. Zaraz by sie obraził. W sumie wypadałoby pospieszyć sie z tym, a Iwa będę musiała zaprosić na jedzenie. Może wyjdzie coś z tego, kto wie. Ale musiałby wytrzymać z moim charakterem, chodzi tutaj o moją zmienność w miłości. W sensie, ze ja mam duże serduszko zdolne pomieścić wiele osób, ale łamane serduszka innych są zabawne. Mogę spokojnie nazwać je sadystą. Tak wiec szliśmy w stronę świateł.
- Nie obraziłeś spokojnie.
Jego werwa zaraziła mnie. Jakoś specjalnie nie lubowałam sie w walce, ale jak on tak entuzjastycznie o niej mowi to i ja zaczynam być podekscytowana. Pokaże jak silne są prawidziwe wróżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie