IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska   23.12.14 1:58

First topic message reminder :

Cóż... Wioska jak każda inna. Wprawdzie od innych ta różni się tym że jest trochę zniszczona. Głównie przez magów, ale gdyby to tylko atak zniszczył wioskę to prawdopodobnie była odbudowana. To pewnie choroby jej mieszkańców, bieda i inne czynniki sprawiły że wioska dalej jest zniszczona. Średnio co drugi dom jest bez dachu, ściany, czy cały w rozsypce. Pozostałe zaś dopiero się sypią, ale wyglądają na to że ktoś jeszcze w nich mieszka. Sam układ wioski wygląda następująca. Idzie sobie taka polna ścieżka, a po jej obu stronach domy. I ciągnie się tak. Łącznie jest tutaj około 20 domów. I zniszczonych, i tych które się niszczą. Gdzieś po środku znajduje się karczma, ale za bardzo się od innych nie wyróżnia. Krótko mówiąc, zwyczajna wiocha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   06.05.15 21:01

Shao
Miejsce: las na północ od wioski

Ponieważ Shao mógł poruszać się tylko prędkością marszu, to musiał prawdopodobnie przygotować się na raczej długą i mozolną wycieczkę. Przebycie być może i nie najbardziej dzikiego i nieprzystępnego, jednak dalej pełnego nierówności, wystających korzeni i zdradzieckich pniaków oraz krzaków lasu mogło mu nawet zająć cały dzień lub dłużej, w zależności od tego jak daleko owo „tam” o którym wspomnieli mu wieśniacy się znajdowało. A to tylko przyjmując założenie, że nikt mu nie będzie przeszkadzał w podróży. Które to założenie można było szybko wyrzucić przez okno. Ponieważ ból i adrenalina dalej krążyły po systemie Kucharza, chociaż w znacznie mniejszych ilościach niż paręnaście minut temu, to jego zmysły były porządnie naostrzone. Zwłaszcza słuch, duma i chluba Szefa. Właśnie z tego powodu nie dał się zaskoczyć, czy nawet przestraszyć, gdy zauważył, że jedno z drzew w kierunku którego się przemieszcza wcale nie należy do zwyczajnych i niepozornych prostych, sztywnych kawałków zielska. Nie całkowicie.
- Mag, podpalacz - odezwał się drzewiec wysokości półtora metra, jednocześnie rozpalając złoty ogień w jamach, które dzięki odpowiedniej grze świateł nagle zaczeły przypominać topornie ciosane usta i oczy. Jego głos był nieludzki. Przypominał odpowiednio dostrojone szumienie liści, trzask gałęzi i stukot opadających kasztanów. Jednak z jakiegoś powodu Kucharz bez problemu zrozumiał każde słowo. Zauważył drzewca na ułamek sekundy przed tym jak ten się odezwał, gdyż jako jedyne „drzewo” w okolicy miał ciało poznaczone małymi dziurkami i było nieco osmalone w kilku miejscach. Chwilowo istota nie poruszała się, obrzucała tylko maga oskarżycielskim spojrzeniem swoich upiornych, wypełnionych płomieniami oczu. Shao nie był pewien jak szybko biegają drzewa, jednak mógł przypuszczać, że gdy już podejmą ten trud, to rozwiną szybkość większą niż ta, którą on w obecnym stanie potrafi osiągnąć.

Marika Bernarud
Miejsce: wioska, czy co z niej zostało w każdym razie...

Gdy krzyk Mariki dobył mieszkańców, tylko obrzucili ją ponurymi i zrezygnowanymi spojrzeniami. Nie ruszyli się, gdy płomienie za nimi pochłaniały kolejne deski i z wesołym, niemal drwiącym trzaskiem przeskakiwały na kolejny budynek.
- Nie pierwszy i nie ostatni raz mag niszczy nasze domy, paniusiu. I tak były stare i dawno powinno się je odbudować. Dobytku szkoda, ale ludzkiego życia do ratowania bardziej szkoda. Przynajmniej mieliśmy czas wyciągnąć najważniejsze rzeczy - powiedział raczej wrogim i rogatym tonem reprezentant tłumu, który dalej dzierżył małą siekierkę. Najwyraźniej wierzył w to co mówi. Kotka nie potrafiła sobie wyobrazić jakie życie prowadzi do starości, w której ktoś może spokojnie konwersować podczas gdy płonie wszystko, co posiada.
- A tamten mag i tak dostanie na co zasłuży! Poszedł na śmierć prosto w stronę  Staruchy Abigail! Nawet nie zostaną z niego kostki, jak już przemieli go na kolację! - krzyknął z uciechą mieszaną z gniewem ktoś inny spluwając na drogę dzielącą marną kępkę domków na dwie połowy. Wyglądało na to, że nikt nie ma intencji gaszenia budynków. Następne pół godziny obróci dziesięć domów po wschodniej stronie drogi ruiny, a panna Bernarud nie mogła nic z tym zrobić, nie bez pomocy tłumu, któremu wyraźnie nie zależało. Trzeba było jednak przyznać im rację, te wyniszczone rudery wyglądały, jakby ktoś zrobił im przysługę próbując je spalić. Ktoś, znaczy Shao oczywiście, przynajmniej z tego co jej powiedziano.

Garvan Udgar
Miejsce: las na północ od wioski

O ile gdy Garvan trzymał wieśniaka przy nożu, jeszcze przed drugim ciosem, to wilk zachowywał dystans i nie wykonywał gwałtownych ruchów, to gdy mag rozciął tętnicę szyjną mężczyzny, bestia natychmiast wystrzeliła jak pocisk najeżony żółtawymi kłami i brudnymi pazurami. Nie próbował wydawać się większy niż jest, zaznaczać terytorium, nie dał magowi szans do wycofania się czy nawet nie próbował go zajść z boku. Z doświadczenia kanibala, nie było to typowe zwierzęce zachowanie. Teraz jednak nie miał zbytnio czasu rozważać kwestii natury filozoficznych, gdyż rzucała się na niego futrzana maszyna do zabijania. Udgar ledwo miał czas podnieść się do pozycji stojącej, nie wspominając już o rzucaniu zaklęć, dlatego mógł tylko niezdarnie uniknąć szaleńczego ataku wilka, oddzielając się tym samym od błyskawicznie tracącego krew i charczącego mężczyzny. Wieśniak miał nie więcej niż pół minuty życia. Przynajmniej ta część planu się udała. Tymczasem zwierzę znowu bez szczekania czy nawet warknięcia zaczęło szykować się do walki. Teraz mag zauważył, że ruchy kudłatego myśliwego są trochę mechaniczne i wymuszone, zupełnie jakby ktoś sterował nim z daleka. Trudno było jednak powiedzieć jak daleka, co nie pozwalało na natychmiastowe zlokalizowanie osoby za sterami, jednak obserwacja ta dawała mu nieco większe szanse na zwycięstwo od tych, które miał przed nią. Swoją drogą wilk poruszał się nie szybciej od przeciętnego przedstawiciela swojego gatunku, nie wyglądał też na silniejszego.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.05.15 7:29

- Mag szukać wiedźma by być uczeń i sługa - powiedział w pewien sposób zachowując prawdę. Głos był bardziej doniosły niż zazwyczaj, ot, lepiej by drzewo dosłyszało jeszcze, puki jest daleko. Jak widać, informacje rozprzestrzeniły się po okolicy wręcz z magiczną prędkością. Może ta trzecia z czarownic siedzi w wiosce?

Miał też nadzieje, że nie jest to Ent modelu kamikadze, który zaatakuje go mimo wielkiej wrażliwości na ogień.

- Mag myśleć Ent znać droga - rzucił dyplomatycznie, chcąc zasięgnąć plotek.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   12.05.15 0:32

Co to za dziwny zwierzak? Nie, to nie jest to, co zwykle można spotkać u wilków. Zwykle chodzą watahą, ten jest sam i nawet nie boi się atakować. Poświata na oczach musi wskazywać na kontrolę, pewnie przez wiedźmę, trzeba będzie się tego szybko pozbyć nim zaszkodzi kanibalowi bardziej.
Otóż kanibal musiał sprowokować zwierzaka do rzucenia się na niego. Złapał nóż w prawą dłoń, ostrzem skierowanym do dołu. Przybrał pozycją, nogi w rozkroku, tak by były w kształcie litry "L", gdzie prawa noga jest z przodu. Jego lewa dłoń była otwarta i lekko uniesiona, zaś prawa zaciśnięte na rękojeści noża. Garvan lekko kopnął wieśniaka, by zmusić go do ataku, bo pewnie chodziło mu o obronę tego brudasa.
Gdy tylko zwierzak się rzuci to Gar od razu szybko przeniesie ciężar swojego ciała na lewą nogę, by się usunąć od ataku, a gdy tylko zwierz będzie obok niego przelatywał wtedy od razu wbije ostrze swojego noża bezpośrednio w jego ciało, nie będzie puszczał, będzie chciał zwierza trochę pociąć. Ten cios będzie silniejszy, Garvan użyje swojego Wild Strike, by zadać mu poważniejsze urazy.
Następnie będzie czekał na kolejny atak zwierzaka.

3250 - 300 = 2950
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   12.05.15 14:51

Dziewczyna lustrowała swoimi przerażonymi oczami całą zaistniałą sytuację. Westchnęła cicho i policzyła w duchu do dziesięciu. Uspokoiła się. Już nie miała zamiaru lecieć, aby ugasić pożar po prostu odpoczywała cichutko.
- Przepraszam, a mógłby mi pan powiedzieć, w którą stronę poleciał? Chciałabym go ukarać, no i... Nieważne to gdzie jest? - spytała się pierwszego lepszego wieśniaka. Serce jej drgało z powodu niszczących się wspomnieć w płomieniach. Sama nic nie zdziała, dlatego chciała chociaż poznać sprawę tego zdarzenia.
Jak już się dowie to pobiegnie z tamtą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   17.05.15 17:33

Shao
Miejsce: las na północ od wioski

- Mag mówi dziwnie. Mag głupi? - zapytało drzewo w swoim oszałamiającym pokazie hipokryzji. Przy okazji nieco zbliżyło się do Shao, by mieć go w zasięgu swojej niezwykle zdeformowanej, grubej i wyglądającej na bardzo ciężką ręki. Czy może łapy? Z takimi potworami zawsze trudno było powiedzieć. Zaraz potem złociste płomienie – z całą pewnością czarodziejskie – tlące się w jego wnętrzu zamigotały lekko i zmieniły barwę na jaskrawą zieleń.
- Aaaa, aaa raz dwa, raz dwa, próba mikrofonu, przepraszam, czy dobrze mnie słychać? Nigdy nie wiem czy ruszam tym patykiem w odpowiedni sposób - odezwał się głos, który mógł należeć albo do każdej z obu płci. Z pewnością jednak brzmiał, jakby należał do osoby raczej młodej. Pewnie młodszej od Shao. Przy okazji drzewiec zaczął wykonywać różne gesty, jak przystawanie na jednej nodze i tupanie oraz wskazywanie masywnymi łapami w różnych kierunkach. Prawdopodobnie losowych.
- Cóż, załóżmy, że słychać mnie nieźle? W każdym razie, czego podpalacz chce w moim lesie? I lepiej, żeby miał dobrą odpowiedź, bo inaczej cały rok będzie sobie sosnowe igły z dupy wyjmował! - krzyknął radośnie i entuzjastycznie głos. Dalej przytłumiony, co tym bardziej psuło zastraszający efekt.

(mam nadzieję, że zieleń nie jest zbyt oczojebna, ale z góry przepraszam, jeśli jest)

Marika Bernarud
Miejsce: wioska, czy co z niej zostało w każdym razie...

Słysząc prośbę Mariki, wieśniacy spojrzeli po sobie. Większość wzruszyła ramionami lub machnęła ręką. Ich przywódca jednak, czy w każdym razie osoba stojąca w centrum grupy, pokręciła głową.
- Posłuchaj no, paniusiu. Ten szalony mag jest równie dobry co martwy. Poszedł w stronę osoby, która jeśli będzie mieć szczęście, to zabije go na miejscu spojrzeniem. Jeśli będzie mieć pecha, to będzie żył przez długie lata... może jako imbryk na herbatę? Albo strach na wróble? Przydrożny kamień? Teraz tylko ryzykujesz życiem leząc za tym sukinsynem i dobrze mu tak, że skończy martwy  - pod koniec przydługiego wywodu wieśniak splunął na ziemię i otarł czoło ramieniem. Inni kiwali głowami i uśmiechali się złowieszczo, z pewnym rodzajem ponurej satysfakcji.
- Zemsta będzie dokonana i bez twojej pomocy, bo każdy kto udaje się na północ od naszej wioski ze złymi intencjami wobec wiedźm, już nigdy nie wraca - dodał z przekonaniem na twarzy i zawiścią w oczach.

Garvan Udgar
Miejsce: las na północ od wioski

Zaskakująco, po raz pierwszy podczas tej misji coś poszło dokładnie tak, jak Udgar sobie zaplanował. Cóż, na swój sposób. Faktycznie, gdy przybrał swoją pozycję i szturchnął umierającego człowieka pod swoimi stopami, wilk rzucił się do ataku błyskając ślepiami i – co ważniejsze, kłami. Zwierzę podbiegło na dość bliski dystans i skoczyło, by zacisnąć swoje potworne zęby na gardle Garvana. Co oczywiście było błędem, gdyż manewrowość w powietrzu jest niezwykle ograniczona, nawet dla zaczarowanych wilków. Sam kanibal przewidział atak i z łatwością go uniknął. Więcej, miał dość miejsca i czasu, by bardzo głęboko przeorać wilkowi bok nożem. Przez jego ramię i nadgarstek przeszedł pewny wstrząs, który potwierdził, że ostrze weszło głęboko w ciało wilka. W tym momencie sytuacja odbiegła nieco od tego, co przewidział Garvan. Blask bijący w oczach drapieżnika zgasł, a warkot przerodził się w skomlenie. W oczach rannego zwierzęcia pojawiło się niezrozumienie, panika, strach i ból. Zanim mózg zwierzęcia przemielił nawał negatywnych emocji, wzmocniona magią pięść kanibala trafiła go prosto w pysk, co wbiło wręcz zwierzaka w ziemię, łamiąc mu szczękę i posyłając w stan błogiej nieprzytomności. W międzyczasie wieśniak zdążył kompletnie się wykrwawić i przestał nawet charczeć. Wilk chyba był jeszcze żywy, ale nawet jeśli mag zostawi go samego, prawdopodobnie umrze zanim zacznie się kolejny dzień.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   17.05.15 18:04

- Obecnie chce poznać imię osoby z którą rozmawia - wyjaśnił Shao, ucinając wątek.

Zmiana Enta w chodzący telefon była dość kłopotliwa, gdyż teraz nie mógł krzyknąć wniebogłosy, prosząc o pomoc Garvan'a, który też wybrał się na tą misję. Cóż, w takim razie należało sobie radzić samemu. Choć czy wołanie o pomoc miałoby znaczenie, kiedy cały ten las jest jedną wielką strefą prawdziwego widzenia? Oj, niezbyt korzystne miejsce do walki z wiedźmą, choć z drugiej strony - łatwopalność przemawiała na korzyść Shao i obie czarownice powinny już być tego świadome. Może i dysponują bliżej nieokreśloną potęgą (bądź plotką o niej), jednak cóż ona znaczyłaby wobec skrytobójczej fali rozprzestrzeniającego się pożaru? Wszak specjalnie na takie okazje Shao opanował destrukcyjne zaklęcie dalekodystansowe... No dobra, może nie do końca się go nauczył, jednak nawet nie w pełni kontrolowane, potrafiło siać spustoszenie.

***

Wersja - atak
Złapany dłonią Enta przez uścisk, Shao odpali od razu ciało żywiołaka magmy na swoim korpusie, tak, aby dobrze "dać popalić" drzewcowi, dzięki czemu uścisk powinien się zwolnić. W przypadku ataku typu "zgniatanie mrówki", oczywiście stara się zejść z linii ciosu, zaś transformacja zachodzi na stopach. W drugiej kolejności, odpali piekielną bramę (albo dwie jeśli ent jest duży i ma człekopodobne nogi), aby przysmarzyć Enta od spodu, od korzeni przez ciało. W trzeciej kolejności używa manipulacji pirokinezą, aby uczynić większy pożytek z powstałego ognia, paląc Enta jak wlezie, przenosząc płomienie z siebie bądź tego, co zapłonie dookoła dzięki żywiołakowi lub wulkanicznej parze.

3000 - 300 - 300 (x2?) = 2400 / 2100

Dialog
Ta wersja ma miejsce, gdy postać przedstawia się jako jedna z czarownic nie mówiąc za wiele prócz swego imienia i czekała na błyskawiczną reakcję pod postacią Enta z miną skina szukającego powodu by przywalić.

a) Selina
- Ja jestem Shao. Słyszałem, że na tym terenie panuje wojna wiedźm. Będę wdzięczny jeśli przekażesz mi lokalizację jednej z nich, zaś rozmowę o twoim stosunku do mnie przełożymy na później. Nie spodziewam się, byś miała kłopot ze znalezieniem mnie, kiedy skończę.

b) Abigail lub inna, jakiej imienia jeszcze nie słyszał
- Jestem Shao. Zadajesz dobre pytanie. Może podzielisz się ze mną pomysłem, jak wykorzystać moc tego podpalacza na twoją korzyść. Nie sądzę, bym miał coś przeciwko uznania twych celów za własne.

----------
Dla mnie jest oki


Ostatnio zmieniony przez Hot Masterchef dnia 22.05.15 16:12, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   18.05.15 0:24

Beznamiętnie spojrzał w oba leżące przed nim truchła... No nie do końca, chociaż ten wilk już był właściwie martwy jakby na to nie patrzeć. Jedynie postanowił skrócić męki stworzenia i je dobić swoim nożem. Szybko i bez boleśnie póki jest nieprzytomne.
- Jak widać czeka mnie dzisiaj większy obiad - jedynie burknął pod nosem, po czym rozejrzał się po okolicy czy nie ma większej ilości dziwnych, świecących oczami stworków. Jedynie wyciął z wilka parę mniejszych kawałków mięsa, po czym rozerwał kawałek koszuli wieśniaka, by się wytrzeć. Oczywiście kawałki mięsa zjadł.
- Gdzie ja to do cholery schowam - pomyślał przez moment, po czym rozejrzał się za jakąś kryjówką dla nich. Plan jak wcześniej, ukryć żebraka w jakimś miejscu mało widocznym i przykryć gałęziami i liśćmi. Do tego tym razem narzuci na to martwego wilka, nikt raczej nie będzie podejrzewał, że leży tam martwy człowiek po tym jak zobaczą truchło wilczka. Jak będzie walić to mogą myśleć, że to przez truchło wilka. Gdy skończy idzie tam gdzie miał iść, czyli w głąb lasu.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   21.05.15 21:10

Kobieta uniosła brew i zaczęła nerwowo tupać nogą. Nie dość, że nie nazwali ją kotem, to nagle ewoluowała w kobietę! No cóż, przemowa wieśniaka nie poszła na marne! Ba, Marika nawet wysłuchała go. Czekała, tylko na kilka ważnych słówek, które dotyczyły kierunku gdzie podpalacz się udał. No i patrzcie! Marzenie Kotki spełniło się.
- W takim razie zobaczę go jako imbryczek i stłucze go - zażartowała różowowłosa. Po chwili zerwała się do szybkiego wyminięcia tłumu chodem.
- Spokojnie opowiem potem panu relacje z tortur tego człowieka, może na to nie wyglądam ale jestem czarodziejką, miau - i pobiegła w stronę północy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   26.05.15 19:53

Shao
Miejsce: las na północ od wioski

- Imię? Hah, okeej. Niech pomyślę! Moje prawdziwe imię ostatnio brzmi Lawenda, ale wydaje mi się, że jeśli o mnie kiedyś słyszałeś, to pewnie powinnam użyć tego, które nadali mi rodzice, czyli Selina Baker! Więc, czego tu szukasz podpalający podpalaczu?  - krzyknął raczej donośnie głos, jakby nie był przyzwyczajony do używania chodzących drzew do komunikacji. Cóż, pewnie nie był, w końcu to raczej dziwna metoda. Ponieważ żadne ofensywne manewry nie zostały wykonane, Shao zwyczajnie wyrzucił z siebie zaplanowaną kwestię, która to została poważnie wysłuchana przed drzewca, który co jakiś czas kiwał tylko swoją pokraczną głową.
- Którejś z wiedźm? Nie moją? Cóż, nie widzę problemu... ale lepiej nie próbuj spalić mojego słodkiego lasu! Te wszystkie biedne puchate drzewka są przerażone twoimi piro...pipi... pipiru... podpalawczymi tendencjami! Jeśli skrzywdzisz ich za dużo, to przyjdę po ciebie i skopię ci tyłek! A co do wiedźmy, cóż, jeśli będziesz kontynuował dalej  w tym kierunku, to prędzej czy później ją znajdziesz - powiedziało drzewo pokazując kierunek północny wielgachną łapą. W tym samym momencie czuły słuch maga wyłapał trzaskanie gałązek za jego plecami.

Marika Bernarud
Miejsce: wioska, czy co z niej zostało w każdym razie

Po tym jak dziewczyna zostawiła za sobą wioskę pozostało jej tylko udać się prędko do lasu by złapać Shao. Dziewczyna po raz kolejny tego dnia biegiem zanurzyła się między drzewa słysząc jedynie trzaskanie gałązek pod swoimi stopami i szum liści. Utrzymywała dobre tempo przez parę minut aż do chwili, gdy zobaczyła przed sobą raczej niecodzienny widok. Najpierw jej oczy spoczęły na plecach Shao, który wyglądał o wiele gorzej niż jeszcze parę godzin temu. Jego ubranie było przypalone, podobnie jak włosy, którym brakowało charakterystycznego dla kucharza warkocza. Na jednej z nóg miał paskudne poparzenie. Wyglądał, jakby ktoś go podpalił, co prawdopodobnie nie było dalekie od prawdy, biorąc pod uwagę stan wioski. Dalej miał ze sobą swoją wierną gaśnicę. I chociaż ten widok zaskoczył kotkę, to nie on był główną częścią niecodzienności. Bowiem kucharz rozmawiał z małym stworzeniem wyglądającym na ożywione drzewo. Obecnie drzewiec pokazywał wielgachną łapą kierunek północny. Istota z całą pewnością była magiczna. Tu i tam pomiędzy splątanymi gałęziami i kawałkami kory drzewnej z której została stworzona wyglądały jadowicie zielone, magiczne płomienie.

Garvan Udgar
Miejsce: las na północ od wioski

Kanibal nie znalazł żadnych innych świecących zwierzątek, dlatego przeszedł do oprawiania mięsa, jedzenia i niezbyt wyrafinowanego zacierania śladów. Wilk oczywiście umarł bez nawet piśnięcia, był zbyt nieprzytomny, by zauważyć własną śmierć. Był to koniec lepszy niż och tak wiele innych alternatyw. Udgar podjął swoją podróż czując jak mięso drapieżnika ciąży mu nieco na żołądku. W tym momencie jednak nie miał dostępu do tabletek na zgagę. Po paru minutach podróży, mag dotarł do dużej polanki w centrum której stała chatka wzniesiona pomiędzy dwiema ogromnymi, pochylającymi się ku sobie wierzbami płaczącymi. Była ona bardzo stara i zaniedbana. Okna zapomniały już jak wyglądają szyby, drewniane ściany poznaczone były obecnością zwierząt oraz porastały mchem, z kilku miejsc wyrastały też grzyby. Strzecha chatki pokryła się gęstą, ciemnozieloną trawą. Murowany komin, jedyny nie drewniany element, wyglądał jakby trzymał się jedynie na ślinę. Nie wydobywał się przez niego dym. Z granicy lasu, na której zatrzymał się Udgar, do chatki było być może ze dwadzieścia metrów. Dookoła w wysokiej trawie stało wiele raczej groteskowych, poobijanych, kamiennych rzeźb, które wyglądały, jakby pamiętały erę smoków. Cały czas panowała niepokojąca cisza. Jedyne odgłosy jakie słyszał Garvan to te, które wydobywał sam.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   27.05.15 22:37

- Meh, jak widać zaczarowane zwierzaki mi nie służą - burknął pod nosem łapiąc się za żołądek. Jednak nie teraz to chodziło mu po łbie, a dalej ten zaczarowany futrzak, któremu błyszczały się patrzałki. Pewnie skoro był jeden to pewnie teraz będzie ich jeszcze więcej, a to znaczy, że albo się bliża lub wiedźmy widzą wszystko, co się dzieje w tym lesie. Raczej nie będzie zbyt mile widzianym gościem w ich progach.
Jedynie dalej szedł, gdy nagle jego oczom ukazała się jakaś stara chata. Wyglądała tak jakby była opuszczona i do tego otaczały ją pomniki.
- Chyba ktoś tu żył - pomyślał - Albo miał chatę myśliwską - nie tracił czujności. Było okropnie cicho, chociaż jest to właściwie opuszczony dom, więc czego można było się spodziewać po czymś takim? Jedynie podszedł, by przyjrzeć się posągom, by następnie od razu zbliżyć się do chaty. Nóż miał cały czas w ręce na wszelki wypadek, nie wiadomo czy kogoś lub czegoś tam nie ma. Chciał wejść do środka, by się przekonać czy ma rację.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   28.05.15 21:48

Marika biegła niczym dziki kot przez miasto. Uwielbiała być w ruchu, czuła się wolna. Wszystko wydawało jej się wtedy prostsze. Zarówno życie, jak i ludzie. Pociągnęła chwilę nosem, spoglądając na Szefa Kuchni. Co prawda widziała się z nim ostatnio naprawdę bardzo dawna temu. Nie zrobiło jej się jednak go żal. Uważała nawet że zasłużył na to co mu się stało. Póki co stała niczym leśna nimfa i wpatrywała się w maga. Bo cóż więcej mogła zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   29.05.15 17:23

Shao nabrał pewności siebie, tak więc tym razem to on zaczął rozdawać karty.
- Hej - krzyknął w stronę drzewa - To niby jak mam pokonać destrukcyjną wiedźmę bez destrukcyjnych czarów? (sic!) - Wszak przecież drzewka mogą sobie odrosnąć a terror wiedźmy raz unicestwiony już się nie narodzi odrodzi.

W ten usłyszał szmer za sobą, który zignorował. Przebywając w tak zinfiltrowanym lesie, cokolwiek, co do niego podchodziło, nie mogło stanowić zagorzenia.
- A jest jakaś inna wiedźma którą możnaby z bezpiecznego dystansu zabić meteorem? - kontynuował -  I nie chciałbym się czepiać, jednak pomoc twojego drzewca, jako środeka transportu, czy też wieży z której łatwiej będzie obserwować okolicę, będzie nieoceniona.

Odwrócił się ostatecznie, gdy skończył z Entem. Zobaczył dziewczynę która nie była wiedźmą (inaczej nastąpiłaby interwencja Seliny), stąd wywnioskował, że jest ona współczłonkinią misji, bowiem w jego zleceniu miała brać udał jedna kobieta. Tak oto po jednej wymianie spojrzeń już wiedział, z kim ma do czynienia.
- Powinnaś była odnaleźć Garvan'a - rzucił na dzień dobry - On jest tu jedynym, który potrafi sprawnie wyeliminować pojedyńczy cel a po za tym, świetnie porusza się po lasach. Jestem Shao, zanim mnie znienawidzisz, wykonajmy przynajmniej to zlecenie.

Tak, nie miał zbyt miłych wspomnień związanych z kobietami - widocznie ktoś w przeszłości mocno zranił jego serce. Grube i zimne mury nie wyrastają bez powodu.

- To jak, podwieziesz nas, najlepiej do miejsca, gdzie już pozwolisz mi czarować i to bez zahamowań? - Potęgując ignorancję wobec dziewczyny, ponowił propozycje do Selino-Enta.

------------
sic! - powtórzenie świadome, cytat dosłowny. Bo jak dobrze wiemy, dialogi w prawdziwym życiu rzadko kiedy bywają gramatyczne
Shao I Garvan znają się z innej misji i są to ustalenia relacji między graczami.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   31.05.15 17:22

Garvan Udgar
Miejsce: chatka pod wierzbami

Tak więc wkroczył do chaty, która na ślinę klejona była. Wzrok od razu padł na kominek, zdecydowanie nieczynny od dłuższego czasu. Drewno już zostało całkiem przepalone na miał, albo raczej na popiół, a do tego wyglądało na to, że nikt nie kwapił się aby je kiedykolwiek wymienić. Wszystkie meble były zakurzone, była na nich co najmniej 3-centymetrowa warstwa kurzu, a w rogach, praktycznie na całym suficie znajdowała się ogromna pajęczyna. A na niej co? Pająk. Wielki, włochaty pająk, może wielkości samego Garvana. Grzecznie sobie siedział u sufitu, spał. Nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że ktoś właśnie wszedł na jego terytorium, jednak i przez niego poruszanie się po pomieszczeniu jest bardzo utrudnione. Nie dość, że meble u ziemi, to jeszcze ten bydlak u góry. I nagle stuk stuk, ktoś stukał sobie laską w drewnianą, skrzypiącą podłogą. Była to starowinka, która gdyby nie garb, bez problemu miałaby metr sześćdziesiąt wzrostu, a tak to ma ledwie metr pięćdziesiąt. Patrzyła się na Garvana.. albo raczej udawała, że się patrzy, gdyż miała zamknięte oczy. Pomarszczona twarz idealnie pasowała do siwizny na jej głowie zwiniętej w charakterystycznego koka. A dotego jeszcze nosiła typową, starowinkową odzież, czyli długa spódnica aż po ziemię w kolorze czerni wchodzącej w fiolet, na to koszula nieco jaśniejsza, a dodatkiem wieńczącym ten strój jest biała chusta z powycinanymi krążkami. (Wizualizacja)
- Ah, ah, co taki niegrzeczny chłoptaś robi w tym miejscu? - zapytała, podpierając się prostą laską zakończoną czaszką. - Uważaj, bo obudzisz mojego słodkiego, ukochanego braciszka. Musi odpocząć po ostatnim obiedzie, czyż nie? - dodała po chwili, kierując głowę w stronę... pająka? Chwila moment..
Czy ona właśnie nazwała pająka "braciszkiem"? Aż dziw. Kim była ta kobieta, niczym szalona? Niby wiedźma zła miała być stara, acz kto wie, czy to nie jest po prostu mag pragnący namieszać w planach naszej ekipy rozwałki?

Shao & Marika Bernarud
Miejsce: las na północ od wioski

- Jak to, jak? Normalnie. Siłą słowa, ewentualnie pięści, chociaż wątpię, abyś był w stanie jej przemówić do rozsądku, hoho! - rzekł Ent, całkiem bezczelnie. Te własnie słowa usłyszała jeszcze Marika, kiedy to przybiegła do swojego towarzysza misji. Stworzenie z drewna właśnie drzewcem zwane spojrzało się na dziewczynkę, zrobiło jeden krok w przód i wyciągnęło swoje drewniane paluchy w jej stronę. Poklepało jednym z nich po głowie dziewczę, wyraźnie zainteresowane. Dotyk drzewa nie należał do najprzyjemniejszych w życiu dziewczyny tym bardziej, że ent był wielki. Wielgaśny po prostu. Poklepał ją delikatnie po głowie, zaraz po tym delikatnie złapał za poliki i nimi się zabawił, aby w końcu dać spokój.
- Kota mi przypominasz, słodka. Jesteś z tym tutaj? Oh, miło. Więc pewnie też bratasz się z podpalaniem biednych wiosek. Oh, niegrzeczne dziecko! Jednak mam inne interesy na głowie niżeli karanie was za spalanie wiosek. Rzeczywiście bardziej rozsądne będzie rozprawienie się z naszymi kochanymi Abigail i Sabriną, żeby tylko to się więcej nie powtórzyło! - Kiedy jednak Shao wspomniał o czarowaniu bez zahamowań, głowa enta momentalnie się do niezwykle przybliżyła tak, że miał może... trzy centymetry luzu? Wolnego miejsca? Tak, trzy centymetry.
- Żebyś mógł czarować bez ograniczeń, musiałbyś udać się w góry. A nie, w sumie to jak stopisz śnieg to spadnie na Ciebie lawina. Chyba najodpowiedniejszym miejscem, abyś nie spalił i nie skrzywdził moich puchatych przyjaciół byłaby pustynia! - powiedziała, znowu bezczelnie, a ent się odsunął. - Mówiłam, idź w tamtym kierunku to odnajdziesz wiedźmę. Nie zajmuj mi więcej czasu, muszę posłużyć jako weterynarz dla naszych małych zwierzaków - popędziła go. No i się odsunęła, wracając do lasu. Enta wcięło pośród drzew, a on podążył dalej aby zrobić to, co mówiła dziewczyna.



Przejmuję misję na wielokrotne prośby Hot Masterchefa. Od razu, z góry przepraszam jeżeli jest to niezgodne z tym, co było w postach poprzednich - kieruję się głównie tym, co napisał mi w PW i tym, co było w waszych postach z poprzedniej tury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   31.05.15 20:25

- No cóż, to trochę komplikuje sytuację - ocenił, po czym rzucił oschle do Mariki - Zostawiam więc zabicie wiedźmy w Twoich rękach - zdecydowanie nie dbał o to, aby zbudować dobrą relację z kobietą. Właściwie to bał się zbudowania jakiejkolwiek więzi, która mogłaby się przerodzić w sympatię.

Nie mając za wiele do wyboru, porzucił rozmowę z Seliną, która jak wszyscy mieszkańcy tego rejonu, miała problemy z aktywnym słuchaniem. Stopy skierowały go w stronę potencjalnego zagrożenia, na zmierzeniem z którym już zaczął przygotowywać się psychicznie.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   01.06.15 0:50

Gar rozglądnął się po całym tym miejscu. Było brudno, strasznie... Do tego to ogromne gówno wiszące na suficie. Nie bał się pająków jednak jego rozmiar go niepokoił, uważał, by nie stać pod nim, bo nie wiadomo czy się na niego nie rzuci. Potem pojawiła się dziwna kobieta, a lasce z czaszką. Czyżby właśnie próbowała pokazać, że jest zła?
- Jebie mnie to - odpowiedział o obudzeniu braciszka - Ty nasłałaś na mnie tego burka, który się na mnie rzucił? - cały czas trzymał nóż w ręki na wszelki wypadek - Jeśli tak to pewnie jesteś jedną z wiedźm. Abigail? - rzucił pytaniem pewny siebie w ogóle nie bojąc się tego, co się stanie.
- Jak nie to nie mamy o czym rozmawiać - po czym się odwróci i zacznie znikać, a gdy już zniknie odwróci się, by spróbować wbić tej starej prukwie nóż między oczy. Miał ją zabić, co nie? Więc właściwie taki jest plan, no chyba, że będzie coś kombinowała niedobrego. Oczywiście cios będzie wzmocniony, by mieć pewność, że się wbije tym nożem. Gdyby jednak od razu rzucił się ten pająk to się zasłoni jej ciałem. Musi na niego uważać, bo może być niebezpieczny. Oczywiście jeśli coś się stanie wcześniej to będzie starał się oczywiście uważać, by czasem nie dostać czymś cięższym albo nie zostać złapanym przez tego pajęczaka.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   03.06.15 21:56

Dziewczyna z zainteresowaniem przyglądała się Entowi. Lekko uśmiechnęła się. Dawno nikt jej nie głaskał po głowie, jej pan już dawno o nią nie dbał, nie przejmował się nią. Zwłaszcza od kiedy jest członkinią Mermaid Heel.
- Serio myślisz, że dam sama radę kogokolwiek zabić? - uniosła brew i popatrzyła z wyrzutem na HM. Nie polubiła gościa. Najchętniej już strzeliłaby mu liścia, ale czego nie robi się dla powodzenia misji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   05.06.15 18:57

Garvan Udgar
Miejsce: chatka pod wierzbami

Pająk sobie grzecznie drzemał na pajęczynie pod sufitem, a starowinka się spojrzała na chłopaka. Tak, tym razem już otworzyła oczy, w których białka nawet nie było widać. Były całkiem czarne i przerażające, jedyne, co było w nich jaśniejsze to miejsce, na które padała drobinka światła z okna.
- Burka? Oj, nie ładnie tak mówić na mojego przyjaciela. Co zrobiłeś Maxowi? Zjadłeś go tak samo, jak tamtego biednego chłopa? - zapytała, wrednie się uśmiechając. - Oh, jesteś dobrze poinformowany. Tak, jestem Abigail, niezmiernie mi niemiło Cię poznać, Kanibalu - powiedziała, a jej ton głosu stał się niezmiernie przerażający. Zaraz zniknął, przez co ona zdziwiła się nieznacznie, uniosła głowę i zrobiła niewielki krok w przód, chcąc się rozejrzeć, gdzież to ten młodzieniec poszedł.
Cios nadciągał. Zarówno ten od Garvana jak i ten od pająka... ale nie taki, jakiego się spodziewał. Poleciała na niego całkiem mocna sieć, która nie dość, że go oplątała, to jeszcze przykleiła solidnie do najbliższej ściany. No, cóż, teraz miał spory problem, bo ciężko będzie mu się wyrwać z tego oplotu białej... substancji? Nici? Raczej nici.
- Nie ładnie tak budzić Sama. Nie ładnie atakować osobę, z którą się rozmawia, młody człowiecze - pouczyła go, podchodząc na tyle blisko, aby nie dostać od niego zębami, a na tyle daleko, aby móc mu się przyglądać. - Rozumiem, że przyszliście tutaj, aby zabić mnie albo jedną z moich sióstr, prawda? - zapytała, mrużąc nieznacznie te czarne ślepia. Teraz zaczęło się robić ciekawie. - Jesteś niegrzecznym chłopcem. Powinieneś nabrać ogłady i otrzymać karę za tak niedobre zachowanie.

Shao & Marika Bernarud
Miejsce: las na północ od wioski

Więc ruszyli przed siebie, niezbyt zadowoleni (prawdopodobnie) z niechęci wiedźmy do pomocy. Słownej czy może chociażby ich tam zaprowadzić. No, ale cóż oni mogą poradzić? Bywa i tak. Po niedługiej tułaczce wśród gąszczy trafili na wąziutką, chociaż całkiem nieźle udeptaną ścieżkę między drzewami, jakby ktoś tutaj, tędy konkretnie bardzo często chodził. Pomimo tego, każdy pień wyglądał tak samo, jeden za drugim był taki sam. Poza może jednym, na którym widać było sporo lian, bardzo dziwnie odrywającymi się od pozostałej części drzew. Tak, zdecydowanie. Było to ogromne drzewo w środku lasu. Pień miał chyba koło stu metrów szerokości, ale wysokością też mógł się poszczycić. Miał tak rozłożystą koronę liści, że niemożliwe byłoby aby cokolwiek poza trawą mogło urosnąć na ziemi pod nią. Cały okrąg trzydziestu dwóch metrów był pokryty... ziemią. Po prostu brązową ziemią. Ale cóż to? W oddali widać było drzwi. Malutkie, bo bardzo wtapiające się drzwi. Wokół było ciemno, bo - jak zostało wspomniane przed momentem - drzewo zabierało praktycznie całe słońce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   06.06.15 13:15

- Co do pieska to rzuciłem mu kosteczkę, ale jak widać nie nauczyłaś go aportować - odwarknął, gdy tylko został oplątany pajęczyną. Gdy się zbliżyła to od razu próbował jej odgryźć nos, ale niestety brakowało trochę do tego, niestety fizyka rzecz paskudna i nie pozwala mu zbytnio na rozciąganie się.
- Zabijać? Nieee, chciałem się ku*wa umówić na herbatkę - mówił próbując się wyrwać z siebie, chociaż będzie to ciężkie biorąc pod uwagę rozmiar tego pająka. W sumie to miał swój nóż w ręki, dlatego też będzie próbował rozciąć trochę sieć, by oswobodzić rękę, ale będzie ciął pomału, by nie zwrócić uwagi wiedźmy, gdyż będzie udawał, że się szarpie.
- Całkiem dobre oko, czyżby widzenie temperatury, nie widzę innego wytłumaczenia na to, że pająk tak dobrze wycelował, gdy próbował zaatakować, może instynkt? -
A jeśli dalej wiedźma będzie tak się z bliska na niego patrzyła to splunie jej prosto w twarz i wtedy wzmocni uderzenie, by przebić się przez pajęczynę przy pomocy swojego zaklęcia. No cóż wzmocnienie + nóż = raczej przetnie, wtedy też będzie próbował zerwać kawałek pajęczyny, by złapać tą wiedźmę za fraki i przyciągnąć do siebie, by następnie do siebie pociągnąć, by przegryźć jej krtań. No cóż... jak się uda to wzmocni też ugryzienie, by mieć pewność przebicia.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   07.06.15 9:18

Drzewo stało zbyt daleko aby Shao mógł dosięgnąć je swoim zaklęciem bez wchodzenia na teren wiedźmy. Gdy dotarł do krańca dziwnego kęgu gleby, schylił się i sprawdził, jak bardzo ziemia jest wysuszona. Wychodził z założenia, że skoro na tym terenie nie rośnie trawa, to będzie mógł wykorzystać swoją ofensywę. Choć z drugiej strony ów krąg wokół "bazy głównej" mógł okazać się pułapką.
- Nie wymagam od ciebie, byś zrobiła dziurę wielkości kilku metrów kwadratowych ale jesteśmy na misji związanej z zabijaniem - kontynuował - Masz może jakiś sztylet? Taktykę walki czarami? Ymm... chęć osłonięcia swoim ciałem kogoś, kto potrafiłby zaatakować wiedźmę?
Spojrzał w przód planując taktykę ostrzału.
- Możesz chociaż iść przodem, by nie zaatakował mnie jakiś korzeń drzewa czyhającego na tych którzy próbują podejść?

Jeśli Marika idzie przodem, to idzie za nią w lekkim dystansie. A jak nie, to trudno.
Zawsze można się dogadać z Garvanem, że zamiast jednej wiedźmy zabijemy Marikę. - zdążyła mu jeszcze przejść przez głowę myśl, po czym zaniechał wszelkich rozterek na temat użyteczności dziewczyny.
- Jestem w stanie zaatakować gdy przejdziemy połowę dystansu - poinformował, kiedy prośba Shao została spełniona lub nie i obaj towarzysze ruszyli do drogi - Masz dość czasu, by wymyślić co zrobisz, jeśli coś pójdzie mi nie tak.

Czy był srogi? Może tak a może po prostu zbyt przyzwyczaił się do towarzystwa Arturii. Ona była silna i potrafiła sobie w życiu radzić. Miała także dość dominacji, aby przygnieść Shao do ściany, zastraszyć i wymagać podporządkowania swojej woli. W tamtej więzi, to nasz młody nowicjusz był tym, którego się chroni, na którego trzeba uważać by nie zrobił coś głupiego, osobą która nie do końca była we właściwym miejscu i czasie. Tym razem zaś to on miał odgrywać rolę lidera, który prócz mocy rozgromienia wrogów musi jeszcze bacznie zwracać uwagę na to, czy jego nieporadna partnerka nie wymaga obrony. Zabawne są zmiany, kiedy w dziejach naszego życia zmieniamy rolę na taką, której kiedyś nie spodziewalibyśmy się po sobie.

Gdy znajdzie się w zasięgu 16m przywołuje trzy pociski w ostrzale armagedonu. Pierwszy uderzy skosem, przebijając się podczas lotu przez koronę liści i uderzy w pień na około 2/3 wysokości. Jego celem jest zasadniczo rozpalenie jak największego pożaru u szczytu drzewa. Drugi pocisk powinien wlecieć w "bazę" niemal od razu po eksplozji pierwszego. Uderza on pionowo od góry prosto w korę drzewa z nadzieją, że wbije się jak najgłębiej. Trzeci pocisk z kolei przywoływany jest z opóźnieniem (tzn Shao czeka dłuższą chwilę zanim go przywoła). Leci on również skosem, lecz pod mniejszym kontem, tak, by uderzyć w drzwi wejściowe. Shao ma nadzieje, że pierwsze dwa meteory włączą u wiedźmy "tryb alarmowy", dzięki któremu wybiegnie za swojego domu. Trzeci meteor ma w nią walnąć dokładnie w tej chwili w której wg. przewidywań Shao, może otworzyć drzwi.

---------------------
Ostrzał Armagedonu
500 * 3 = 1500
3000 - 1500 = 1500
Na słabym zaklęcie kosztowało 500 i miało ten sam opis (chyba że mi się coś pomyliło)

Jako iż się gracze wykruszyli i i Marika i Dax nie grają, poproszę o solo misję, bo autofaila po tylu tygodniach czekania nie zdzierżę. Najlepiej coś wymagającego, by się opłaciło to całe pisanie i czekanie. Może być długo, byleby coś było wreszcie porządnego i z nagrodą proporcjonalną do wyzwania.
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   12.06.15 21:13

- Jak nie wymagasz to w ogóle nie wymagaj - odkociła się Marika - Jakbyś nie zauważył jestem KOTEM. Koty chodzą własnymi drogami, więc się łaskawie ode mnie odpieprz. Nie będę robiła za twoje mięso armatnie panie wysadziłem całą wioskę. Jeżeli chcesz udawać lidera to rób to gdzieś indziej. Mój łaskawy koci tyłek na pewno nie posłucha takiego kretyna jak ty! Co za facet tak dba o kobietę, pff. Ciota - krzyknęła Marika. Ona może słuchać tylko swojego pana, a nie takiego ćwoka. Kto to widział, żeby rozkazywać kotu? No kto?! Nigdy nie widziała tak gburowatej osoby jak on. Aż kotka się napuszyła. Westchnęła i popatrzyła chwilę w niebo. Cóż, skończy się ta misja, pójdzie do swojego pana. Głośno mlasnęła i poszła przodem.

- Masz dość czasu by wymyślić, gdy coś pójdzie mi nie tak - zaczęła przedrzeźniać pana Nadęte Ego. Dawno nikt kotki tak nie wyprowadził z równowagi. Normalnie, syrenki są dużo lepsze niż jakakolwiek gildia. W końcu doświadczyła tego, co mówiły jej koleżanki! Ba, zrozumiała dlaczego Mermaid Heel jest gildią damską - bo faceci to frajerzy, oczywiście tylko niektórzy.

Dziewczyna gdy dojdą w miarę blisko do chatki postanowi się trochę wycofać. Nie to że się boi wiedźmy, bardziej obawia się o zdolności jej kolegi, który nie zdawał sobie sprawy jakie rzeczy kraj Fiore usłyszy na jego temat.

_________________
Kilka słów do RD: Czy ty serio jesteś taki głupi? Jakbyś nie zauważył ja i Dax mamy nieobecność, a nie rezygnujemy z grania. Zacznij przeglądać nieobecności, nic się nie stanie :*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   13.06.15 22:21

Spoiler:
 

Kiedy pierwszy meteor spadł, całe drzewo się zajęło w ogniu. Wysoka temperatura tejże skały, albo raczej odłamku sprawiła, że wszystkie listki zaczęły płonąć, zaraz po nich cała kora drzewa i w końcu samo drzewo. W tym samym momencie sam Shao został czymś oplątany, uniesiony ku górze i zaraz po tym przybity do drzewa. Okazało się po niedługiej chwili, że to były dość mocne konary, a on miał teraz problemy z plecami, gdyż to w nie głównie oberwał. Ale najważniejsze było to, że został po prostu przybity do konara drzewa.
Nawet nie zauważyli, kiedy, ale ktoś przyszedł za nimi do drzewa. Tą samą drogą, stała tuż za nimi jakaś osoba.
- Ty głupcze! - krzyknęła jakaś młoda kobieta. Była to białowłosa dziewoja o wzroście koło metra sześćdziesiąt, gdzie jej czupryna sięgała jej trochę za łopatki. Chyba najbardziej charakterystycznym elementem jej postawy były nie dość, że czerwone oczy, to jeszcze trochę spiczaste, elfie uszy i... skrzydła. Tak, popielate, białe skrzydła podobne do takich typowo błoniastych, choć i parę piór się pojawiało. Miała kajdany na nadgarstkach, choć zerwane, a także całkiem ładną suknię w jasnych barwach, zapięta luźniejszym gorsetem o czerwonych sznurkach. Piękny materiał wystawał z jej ubrania, acz ostatnia część sukni zakrywała jedynie tył i boki, a jej środek był czarny. Nie nosiła żadnych rękawic, choć delikatny, półprzezroczysty materiał wychodzący z centrum jej sukni, tuż spod białych kwiatków, nieznacznie zasłaniając czerwony krzyżyk na jej ramieniu. Pod suknią widać kawałek połączonego, czarnego body z zamkiem, wchodzącego trochę na szyję. A w oczkach? Gniew i przestrach!
- Głupcze, zniszczyłeś mój dom! Jak Ty byś się czuł, gdybym ja tknęła Twojego, zmieniając w kupę gruzu?! - krzyknęła na niego swoim - można by rzec - melodyjnym głosem. W chwilo obecnej był on przepełniony tą nieokiełznaną wściekłością. Zaraz jednak przeszła pomiędzy nimi, wyciągnęła ręce ku górze i zaczęła manipulować tamtymi płonącymi gałęziami tak, aby ruch prędki zgasił ogień poprzez wpływ "wiatru". Zaraz odbudowała całe spalone fragmenty drzewa, dzięki czemu te było jak nowe. Zaraz jednak się odwróciła w stronę Mariki.
- Mam nadzieję, że nie jesteś po jego stronie, białowłosa siostro - skierowała się do niej. No i wtedy znowu staje przodem do Shao. - Jaka czelność kazała Ci spalić moje drzewo? Selina niee... nie ona, ona za bardzo dba o las żeby kazać komuś go spalić. Tym bardziej mój las. Tak. Na pewno Abigail was tu przysłała, tak?  Ona jak zwykle... Ciągle coś knuje żeby tylko zniszczyć dorobek mojego trwającego setki lat życia... Nic tylko w rzyć kopnąć tę starą jędzę - mruknęła, chociaż była całkiem poważna. - A teraz gadać. Po co tu jesteście?

Kobietka
Hot Masterchef: 3000 - 500 = 2500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   14.06.15 8:01

- Mylisz się. Powiem to w sposób najbardziej zgodny z prawdą- zdecydował Shao wiszący na drzewie - Selina wskazała mi drogę do ciebie z pełną świadomością tego, co mogę zrobić. Widziała moją moc i nie powstrzymała mnie przed podróżą do Ciebie. Przeciwnie, wskazała mi drogę bym nie błądził. Zakładała też, że będę w stanie cię powstrzymać i było jej to na rękę. Również mając do wyboru, jak słyszę, dwie wiedźmy, wybrała że wskaże mi drogę właśnie do Ciebie.
To miał być ogień nienawiści podłożony między wiedźmy. Skoro on ich nie potrafi wykończyć, to może same się pozabijają w walce.

Następnie spojrzał w dół i splunął.
- To coś nie jest ze mną tylko chodzi za mną. Jeśli masz szpiega, to Ci to potwierdzi. Oczywiście, chciałem jej pomocy, ale była obojętna i widzisz tego efekt.
Tak oto Marika uzyskała wolność w decyzjach i prawdopodobnie dużo lepszą pozycję do negocjacji niż Shao. Zresztą, zważywszy na okoliczności, sam kucharz nie mógł mieć pewności, czy oby dziewczyna jest jego współpracowniczką, czy też jest np. służką jednej z wiedźm.

- Więc skoro już nie masz domu, to może będziesz taka dobra i założysz go sobie gdzieś hen-daleko-stąd? - strzelił z głupa - Mogę nawet pomóc przy budowie, sadzeniu czy czymś tam.

2500MM
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   14.06.15 20:39

Spoiler:
 

No tak, zapomniała. Jej towarzysz jak zawsze miał bombowe pomysły, szkoda że znowu cały las mógłby być przez to w płomieniach. Głośno westchnęła i zaczęła kręcić głową.
Kiedy dodatkowo usłyszała głos, aż podskoczyła z przerażenia. Kto to teraz się do nich zbliżał? Hmm, czyżby wiedźma która poszła po ziółka? No cóż, takie życie, ale będą musieli sobie jakoś z tym poradzić. Kto wie po czyjej stronie teraz powinna być Marika? W końcu to teraz HM zachowuje się jak nałogowy przestępca.
- No właśnie, zaczynam sie zastanawiać czy z kota stanę się ekologiem i zacznę zwalczać piromanów. W ogóle, wiesz że ten głupiec podpalił wioskę?! - no i Marisia zaczęła histeryzować jak to miała w zwyczaju. W końcu ktoś mógł zginąć podczas tego pożaru, a wspomnienia mieszkańców spłonęły! On ich nie przeprosił. Ja przepraszam bardzo, ale to zwykłe chamstwo!
- A może ty pójdziesz sobie hen-daleko-stąd? A ja porozmawiam z tą miłą panią, co?! Naprawde nie rozumiem jak można komuś spalić dom!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   15.06.15 15:08

Garvan powiadomił mnie o możliwości pisania, więc pojawia się również i odpis dla niego.



Garvan Udgar
Miejsce: chatka pod wierzbami

- Jaki niewychowany, młody człowiek - powiedziała cicho starowinka, odsuwając się nieznacznie. Nieznacznie, to znaczy - ruszyła w stronę barku po drugiej stronie pomieszczenia, przechodząc pod pajęczą siecią. - W głowie wam tylko zabijanie... cóż to jest z tymi dzisiejszymi dzieciakami i nastolatkami? Dawniej to by było nie do pomyślenia. Ah, no tak, czasy się zmieniają. Wojny wciąż się toczą, choć ich aż tak nie widać w tym momencie - mówiła, przeszukując szafkę.
W tym czasie, powolutku przecinał kokon swoim ostrzem, choć pająk go uważnie obserwował. Bardzo uważnie, nawet jednak się nie ruszał, żeby jakkolwiek zareagować. Nitka po nitce, powolutku przecinał kolejne, jednak nie wydawało się być to trudne... no, nie licząc tego, że prawdopodobnie miliony nici w tym momencie go owija. To nie, to nie jest trudne. Babunia sobie coś tam przeglądała w szafce, szukała wyraźnie czegoś, co było jej w tym momencie najpotrzebniejsze.
- Można powiedzieć, że wszystko, co wymieniłeś. Idealna magia polimorfii i mutacji, czyż nie? Jednak sama w sobie nie może osiągnąć tak dobrych wyników, wymagana jest również pomoc... od wewnątrz, że tak to ujmę - powiedziała, aby w końcu wyjąć jakąś malutką fiolkę z białym płynem. Na oczach Garvana zaczęła nią delikatnie kręcić, a pająk się odwrócił odwłokiem w jego stronę, spoglądając na kobietę. Chwilowo żadne z nich nie patrzyło się w jego stronę...

Shao & Marika Bernarud
Miejsce: las na północ od wioski

- Mój koleżko, ja się nie bawię w brudne konszachty ze szpiegami. Wiesz, ile to kosztuje? Nie tylko pieniędzy, ale też i informacji. Przecież niektórzy równie dobrze mogą szpiegować również i mnie - skwitowała, wyraźnie uprzedzona do czegoś takiego. Jednak na samą wieść o Selinie, aż zmrużyła oczy. Zastanawiała się nawet do tej pory, cóż temu magowi odpowiedzieć, bo ją wręcz zamurowało.
- Czyżby ma siostra mnie zdradziła... no, cóż. Wysłała piromana, który spalił praktycznie wszystko do wiedźmy mieszkającej w drzewie zamiast podłej jędzy, która zamieniła swojego rodzonego brata w jakieś dziwne stworzenie. Super, po prostu super - mruknęła cicho i założyła ręce. Chyba ją trochę tym rozjuszył. A samo to o podpalaniu wioski wspomniane przez Marikę ją nieźle zdziwiło. - Aha! Czyli najpierw zaczynasz od ludzi, a teraz zajmujesz się paleniem domów wiedźm! Przeklęta rasa ludzka... jak ja tego nienawidzę... - dodała, już pięknie oburzona tym, co właśnie usłyszała. Zacisnęła pięść, przez co gałęzie ładnie zacisnęły się wokół Shao, aby zaraz odczepić się od drzewa.
- Przystanę na Twoją propozycję, siostro - powiedziała.
A kiery wyniosła Hot Masterchefa poza teren swojego pięknego domostwa, wyciągnęła z uśmiechem dłoń do Mariki. Chyba była zadowolona z postawy tej dziewczyny.

Shao
Miejsce: las na północ od wioski (bliżej samej wioski)

Zaraz sam kucharz zaczął się unosić w górę, wiedźma wyniosła go z użyciem swojej magii prosto do Seliny. Aha, i nie zapewniała mu miękkiego lądowania, bowiem musiał przelecieć przez parę koron drzew, zahaczyć parę razy ubraniami o wszystkie wystające gałęzie, a do tego się jeszcze nimi pokaleczył. O tyle mógł nacieszyć się mięciutkim lądowaniem na ziemi, co nie mógł się nacieszyć widokiem po otwarciu oczu. Stał nad nim tamten ent, znowu.
- Czyli nasz szanowny pan podpalacz stwierdził, że jednak nie powinno się podpalać cudzych domów? - zapytał, nawet go nie podnosząc z ziemi. - Widziałam płomienie. Jeszcze się nie nauczyłeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   15.06.15 18:27

Marika uśmiechnęła się do kobiety. Była miła. Kto mógłby mówić, że taka miła wiedźma jak ona jest zła? Chwilę przemyślała to co chciała w tym momencie powiedzieć, szczerze kilka minut temu chciałaby ją zabić. Teraz? Nie, to się zmieniło nawet bardzo.
- Nie wiem, czy powinnaś nazywać mnie siostrą - powiedziała widocznie smutna Kotka i zaczęła jeździć piaskiem po ziemi - No bo pani wiedźmo jeszcze chwilę chciałam Ciebie zabić, teraz już nie chce. Kiedy zobaczyłam mieszkańców wioski oraz wasze radosne serca ulżyło mi Nie chcę zabijać takich dobrych osób. Dlatego, proszę uciekaj przed tymi typkami trochę dalej! Nie ma sensu tutaj siedzieć, pewnie niedługo jakiś przyjdzie - dziewczyna była widocznie zbita z tropu. Nigdy nie myślała nad tym, ze wiedźma może być dobra. W końcu kto zabiłby taką miłą kobietę? Musiała ją ocalić!
- Naprawde musi pani stąd iść! - niebieskie i zielone oko Mariki błyszczały. Miała nadzieję, że kobieta zechce pójść z nią w "świat". W końcu znajdzie inny równie piękny las/drzewo gdzie będzie mogła zamieszkać.
- Mogłabyś nawet dołączyć do Mermaid Heel!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie