IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska   23.12.14 1:58

First topic message reminder :

Cóż... Wioska jak każda inna. Wprawdzie od innych ta różni się tym że jest trochę zniszczona. Głównie przez magów, ale gdyby to tylko atak zniszczył wioskę to prawdopodobnie była odbudowana. To pewnie choroby jej mieszkańców, bieda i inne czynniki sprawiły że wioska dalej jest zniszczona. Średnio co drugi dom jest bez dachu, ściany, czy cały w rozsypce. Pozostałe zaś dopiero się sypią, ale wyglądają na to że ktoś jeszcze w nich mieszka. Sam układ wioski wygląda następująca. Idzie sobie taka polna ścieżka, a po jej obu stronach domy. I ciągnie się tak. Łącznie jest tutaj około 20 domów. I zniszczonych, i tych które się niszczą. Gdzieś po środku znajduje się karczma, ale za bardzo się od innych nie wyróżnia. Krótko mówiąc, zwyczajna wiocha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   15.06.15 23:32

- Polecam książkę kucharską, pewnie mają przepis na jakąś miksturkę - powiedział Garvan, po czym szybko chciał przeciąć duży kawałek sieci i od razu wyskoczyć w bok wchodząc w swoją niewidzialność(Tak, używa invisiblemana), by zniknąć, bo nawet jak będzie kawałek rozerwany i mogą podejść właściwie do niego podchodzić, więc byłoby to bardzo na jego rękę bo będzie musiał się i tak do niej bliżej, by ją zarżnąć jak dziką świnię. Dlatego jeśli tylko uda mu się uwolnić to od razu będzie poruszał się nisko obserwując czy pająk nie będzie próbował znowu go ustrzelić siecią. Dodatkowo czy czasem na ziemi nie ma jakiś nici, które by go zawiadomiły o tym, gdzie się Garvan rusza, wtedy ściągnie szybko jednego buta i rzuci nim w kąt, by się nim zajęli. A najlepiej jakby coś zbił. Gdy tylko się odwróci wtedy rzuci się na kobietę, by wbić jej nóż prosto w brzuch czy też w plecy, właściwie to po prostu chce ją zajebać.

Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   16.06.15 10:39

- Zawsze wszystko co złe, zrzuca się na Raven Tail - nie zdążył odpowiedzieć Shao, gdyż uległ teleportacji. Przecież Marika także zapisała się na misję związaną z zabijaniem wiedźm, więc była nawet bardziej podła od samego kucharza - bo dwulicowa. Tak przynajmniej twierdził jego umysł, który kiedyś zawiódł się na ważnej kobiecie.

Pojawił się przed Entem. Cóż to za gierki?
- Wiem, że widzisz wszystkie moje działania a także innych - rozpoczął - Nie jestem głupi. Musisz więc wiedzieć, że moim celem nie jest sianie przemocy i spustoszenia. Nie spaliłem wioski, by zabijać. Nie zaatakowałem tamtej, by przynosić ból. Ja i Ty, Selino, mamy identyczne cele. Wiesz to tak samo jak fakt, że nie powinnaś mi ufać.

Wstał.

-I ja też nie ufam twoim intencjom, jesteśmy do siebie podobni. Możesz mnie więc krytykować, nienawidzić lub pogrywać ze mną, masz do tego pełnię praw. - potwierdził z majestatem - Jednakże nie powinnaś gardzić tym, że na swoje sposoby próbuje pomóc mieszkańcom tej wioski. Jestem taki sam jak ty. Ludzie w wiosce tego nie rozumieli, bo bali się. Żyją w strachu i bólu, nie mając ani okazji ani odwagi, by zacząć coś nowego. Krytykując moją chęć pomocy tym ludziom, nie różnisz się niczym od właściciela słowika, który zamknął ptaka w klatce. Życie w więzieniu nie jest życiem, oni nie osiągną w ten sposób prawdziwego szczęścia z życia.

Zastanowił się przez chwilę, co powiedzieć dalej. Przez myśl przeszło mu, by porównać Seline do tej złej wiedźmy, jednak powstrzymał się.

- Moim celem jest przynieść tym ludziom szczęście... Nawet jeśli spluną na mnie, obrzucą wyzwiskami i kamieniami, wygnają z wioski, znienawidzą. Liczy się sam fakt, że będę mieć świadomość, iż przyniosłem progres. Oni mnie nie muszą za to kochać, szanować czy nagradzać. Słońce nie wschodzi co dnia dla poklasku, nawet jeśli nim pogardzisz i tak wstanie znowu, by rozpraszać mrok.

Usta zamknęły się powodując krótką ciszę, po czym padło jedno, bardzo konkretne zdanie:
- Jeśli chcesz gardzić czy prześmiewać cele identyczne jak twoje, to moim zdaniem, nie mamy o czym rozmawiać. Jeśli zaś chcesz dać ludziom szczęście, pozwól im na samodzielność, usuń się w cień i tylko obserwuj, tak jak teraz. Czuwaj, ale nie kontroluj. Nie musisz odchodzić, wystarczy, że pozwolisz im zasmakować życia.

Ostatnie zdanie powiedział, niemal olewając Enta, gdyż ruszył w drogę, nie wiele czekając na odpowiedź:
- Moim celem jest właśnie pomagać ludziom w zdobyciu smaków z jakich do tej pory nie zdawali sobie sprawy.
Zresztą i tak od dłuższego czasu wędrował samotnie, gardzony i nie rozumiany przez innych. Mieszkańcy wioski. Selina. Marika. Sabina. Tak łatwo przychodzi nam spojrzeć przez stereotyp na innych, krytykować i hejtować, zamiast spróbować zrozumieć dążenia tej drugiej strony.

Shao nie liczył na zrozumienie. Nie oczekiwał już pomocy. Wiedział, że musi znaleźć sposób na to, aby wioska mogła rozkwitnąć. Nikt nie musiał go za to kochać czy mu poklaskiwać. Dobro nie szuka poklasku, nagród czy wdzięczności, przynajmniej w umyśle Shao.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   18.06.15 1:09

Spoiler:
 

Marika Bernarud
Miejsce: las na północ od wioski

- Każda dziewczyna jest mi jak siostra! - powiedziała, ciepło się przy tym do niej uśmiechając i obejmując ramieniem. Nie wygląda i nie zachowuje się żeby stwierdzić, że jest złą osobą. To znaczy... każdy człowiek, który może wydawać się na pierwszy rzut oka miły i przyjazny może okazać się szumowiną zgorzkniałą do szpiku kości. Ona chyba taka nie była, a przynajmniej nie wskazywały na to oczy. One chyba najwięcej mówiły o człowieku, a jej własne wydawały się być niezwykle przyjazne, pełne szczęścia, szczerości i chęci pomocy. To jednak na chwilę zostało zastąpione smutkiem, gdyż Marika powiedziała o tej chęci zabicia. Odsunęła się od niej trochę, jakby samo to ją trochę zabolało, choć prędko wyszła z opresji, kontynuując swój wywód.
- To miło z Twojej strony, że chcesz mnie oszczędzić. Zapewne tamten mag nie byłby tak skory do współpracy jak Ty, dziękuję. I rzeczywiście, nie jesteś jedyną, która tu przyszła zgładzić mnie albo którąś z pozostałych dwóch wiedźm. Było tu już wielu magów, jednak ludziom wciąż nie podobało się to, że tu, w lesie przebywamy. Nasyłali nas coraz to kolejnych magów, którzy próbowali zniszczyć to, co my utworzyłyśmy lub pomagałyśmy stworzyć. Jednak nikt chyba do tej pory nie zaproponował nam opuszczenia tego miejsca w pokoju. Zapewne skorzystam z tej rady opuszczę to miasto, albo i nawet Fiore. Może to w końcu zażegna mój problem. Szkoda tylko, że Selina do mnie nie dołączy.
Kiedy skończyła mówić, dziewczyna, albo raczej kotka zaproponowała jej ze szczęściem w oczkach pójście z nią do gildii. Do Mermaid Heel. Zdziwiła się tą propozycją, ale zaraz ciepły uśmiech po raz kolejny wstąpił na jej twarz, a jej dłoń od razu podsunęła się w stronę główki dziewczyny aby ją pogłaskać. To głaskanie było dla kotków, ale także i dla Mariki bardzo przyjemne i nie dało się temu oprzeć.
- Nie spodziewałam się takich słów. Może i bym skorzystała, jednak nie przepadam za tłokiem, jaki panuje w gildiach. Wolę łono natury, samotność. Co prawda kiedyś byłam w jakiejś gildii, ale to niezbyt długo, bo osoba, która mnie do niej zaprosiła zmarła. Szkoda mi tej dziewczynki, była taka miła... a bez jej uśmiechu nie potrafiłam tam usiedzieć - westchnęła cicho i zaczęła powoli kierować się w stronę drzewa, dłońmi łapiąc jedna za drugą za swoimi plecami, wyglądała tak niewinnie i bezbronnie, aż nie chciałoby się jej zabijać!

Garvan Udgar
Miejsce: chatka pod wierzbami
Uwaga: jakby ten poniższy opis był zbyt niesmaczny to przepraszam. Nie polecam jeść przy czytaniu tego.

Poruszył swoim ostrzem po raz kolejny, mocniej. Znacznie mocniej niż dotychczas i to podziałało. Na szczęście dla niego, kokon się rozerwał i mógł uciec, a pająk był już odwrócony tyłem i powolutku zajmował się schodzeniem z pajęczyny aby w tym samym momencie strzelić siecią w Garvana. I znika. Kobieta, czy te raczej starowinka trochę zdziwiła jego namolnością i uporem, jednakże uśmiechnęła się dość podle w tamtą stronę. Monstrum nawet nie zareagowało, po prostu zbliżyło się do kobiety, która je... cóż, pogłaskała. Mogło się to wydać naprawdę obrzydliwe, ale tak, ona to zrobiła.
Ruch w pozycji niskiej pozwolił mu na uchronienie się przed ewentualnym atakiem, ale nie spodziewał się pewnej rzeczy. Kobieta się pochyliła pomimo prawdopodobnych schorzeń kręgosłupa, opuściła laskę i tamtą dłonią otworzyła pysk pająka. Wlała tam po uniesieniu łba część zawartości fiolki i... bum. Garvan na ścianie. Na szczęście nie plackiem, bo jeszcze tam trochę czucia miał, jednak ze zbliżania się chwilowo było nici. Nagle widać było, jak ta dziwna przemiana w pająka się... cofa? Tak, cofa się. Wszystkie odnóża zaczęły wracać do tułowia poza dwiema parami, najbardziej wysuniętymi w przód i najbardziej wysuniętymi w tył, które zaraz zaczęły tracić swoje pajęcze właściwości i... stawały się ludzkie. Ludzkie ręce, ramiona, dłonie, kolana, uda, stopy. No i zaraz zaczęła się zmieniać reszta, a on złapał się za łeb, który zaczął przemieniać się w ludzką głowę, której czarna czupryna była ewidentnie w złym stanie już od wielu lat. Długie, nie strzyżone, ale ewidentnie bolała go głowa, zaraz przerzucił cały uścisk na ciało, albo raczej "tułów" pajęczy, bo ten nie chciał się zmienić. Siedział tak, skulony z odwłokiem, wyglądał jak jakas dziwna, nieudolna hybryda.
Jednak Garvan dalej nie mógł się ruszyć, a była taka okazja...
Zaraz rozległ się wrzask, ogłuszający wrzask. Chyba tylko ona nie zareagowała, jedynie się uśmiechnęła podle. Jeszcze mógł ujrzeć jak jego odwłok znowu zaczął się zmniejszać wracając do humanoidalnego kształtu, jednak całe ciało powolutku pokrywało się dziwnym, czerwonym pancerzem o nieregularnym ubarwieniu. Całe ciało nieznacznie się zwiększyło w porównaniu do ludzkiego, jednak w porównaniu z pajęczym było malutkie (notka: w trakcie tej przemiany zmniejszył się nieznacznie do 1,2 rozmiaru normalnego człowieka, obecnie ta wielkość wynosi około 1,5). Z jego pleców, z ogromnym bólem, któremu sprzyjało objęcie się wokół torsu i zawycie wyrosło sześć długich, dziwacznych... odnóży? Łap? Skrzydeł? Ciężko było to ująć. Sześć rzucało się w oczy chociaż u samego dołu praktycznie były jeszcze po dwa, zaś wrzask zastygł w momencie, kiedy jego twarz zmieniła się w dziwną, zmutowaną maskę z czymś jak oczy nietoperza. Warto było zauważyć, że miał również potężne szpony u obu dłoni i u obu stóp (jakbym źle to napisała to przepraszam, śpię o tej porze już) koloru białego. Ani śladu już było włosów, po prostu dziwne, czerwone ciało.
- Abigail, znowu mi zafundowałaś te cierpienia. Po jaką cholerę? A, no tak, nasz intruz... Chyba naprawdę go nie lubisz. Tylko powiedz, że znowu mnie zamienisz w pająka to Cię utłukę - warknął wściekle w jej stronę, kierując głowę już ku Garvanowi. Ten zaś mógł już się bez problemu ruszać, ale miał przed sobą prawie dwu i pół metrową postać w zbroi. DObra, nie przesadzajmy, dwa metry dwadzieścia, ale musiał rozwalić swoimi... uznajmy, że to są dziwne, metrowe tentacle... swoimi tentaclami musiał rozwalić dach żeby mu nie przeszkadzały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska   18.06.15 17:50

- Jebaniutki... - pomyślał, gdy tylko odleciał na bok. Garvan zdawał sobie sprawę, że coś tutaj jest nie tak. To coś nie było zwyczajnym pająkiem tylko czymś pomiędzy tym, a tym. Hybryda... Będzie naprawdę ciężko mu cokolwiek zrobić z jego obecnymi siłami. Chociaż o tyle ma przewagę, że będzie miał problemy z poruszaniem się w tym całym domku. Będzie musiał to wykorzystać jak tylko może inaczej będzie udupiony. Aktualny cel: wiedźma, zaraz potem potwór, chociaż pewnie będzie się przez niego ciężko przecisnąć. Od razu się podnosząc rozejrzał się za najbardziej dogodnym przejściem do wiedźmy. Będzie siedział jeszcze jeden post w invisibleman chociaż teraz będzie prześwitywał, ale lepsze to niż nic.
Przygotowując się do skoku będzie uważał czy potwór nie będzie próbował go łapać macką czy co to tam jest. Chociaż zmiana planu nadejdzie, Garvan będzie próbował zajść stwora od tyłu, by od razu uderzyć w jego kark przy pomocy wild strike'a. Nawet jak ma tam zbroje to zawsze będzie można próbować ją tym przebić. Nóż w prawej ręce i z tej będzie wyprowadzany cios od góry. Niestety może mieć problem sięgnąć wyżej w jego głowę czy coś, więc na razie skupia się na karku.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   29.06.15 11:37

Marika prosiła o pomijanie do 15 lipca, więc odpisuję teraz. Pamiętaj tylko o kosztach, obecnie masz 4600 - 300 - 300 - 300 = 3700


Garvan
Prześwitywanie... zdecydowanie, zawsze coś. Nawet prześwitującej sylwetki nie widzieli, co było mu dużym plusem. I w pewnym sensie mocnym fartem. Stwór się rozglądał, łaził po pomieszczeniu, a babcia, korzystając z jego usługi ochroniarskiej poszła do jakiegoś pokoiku, całkiem pewna siebie. Ówcześnie zabrała jakąś buteleczkę z barku, a stwór jedną z macek ją osłaniał, aby zaraz przejść kawałek i zasłonić choć trochę przejście. Dachu już praktycznie nie było przez te ruch, a on ze złością po chwili go zniszczył. Popiół opadł na ziemię, dzięki czemu Garvan miał doskonały moment do ataku. Uderzył stwora w kark, wykorzystując moment kiedy dopiero obniżał macki, co wywołało pewien... trzask? Tak, zdecydowanie był to trzask. Głośny, zupełnie jakby pancerz jakiegoś owada się rozbijał. I tak było, bo na jego karku pojawiła się dość spora dziura, pod nią praktycznie nie było skóry, jedyne same mięśnie. Tylko one... spięte. Stworzenie wydało z siebie pewien wrzask, zaczął się kręcić i szaleć. Trzy macki uderzyły z dość potężną siłą i wybiły go prosto w ścianę, przez się przebił na wylot, przeleciał jeszcze parę metrów aby paść na ziemię. Odbił się raz, drugi i w końcu zatrzymał.
Przynajmniej jednak wiedział, że stwór jest zraniony... I że da się go zranić. Gorzej, że go bolą w tym momencie dość mocno plecy.



Ból pleców, jesteś około 15 metrów od chatki.
Wybacz za kiepski jakościowo post.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   17.07.15 11:22

Szalona kotka jest jednak z Mariki. Mrugnęła ślepiami i jeszcze bardziej przypatrywała się kobiecie, wiedźmie. Dziwnie się czuła z tym że każdy kogo spotkała na misji jest w pewien sposób zły. Nie rozumiała faktu, dlaczego musiała zabijać akurat normalne osobistości.
Przytakiwała z kolejnymi słowami wiedźmy. Czuła bowiem, że coś jest nie na rzeczy. Kobieta wydawała się jej przyjaciółką, osobą której można by zaufać. Sama poczuła jak na jej ciele wychodzi gęsia skórka. Przeraziła się nad zachowaniem, które reprezentowała do tej pory.
- Jakbyś jednak zmieniła zdanie to Mermaid Heel, a przynajmniej ja przyjmę cię z otwartymi ramionami. Cóż, w takim razie do zobaczenia - uśmiechnęła się Marika. Może jej decyzja była błędna, ale naprawdę nie potrafiła jej zabić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   18.07.15 0:17

Marika Bernarud
Miejsce: las na północ od wioski

- Zaczekaj chwilę! - poprosiła wiedźma, patrząc na nią. - Dziękuję, że zajęłaś się tą sprawą. Powinnam Cię jakoś wynagrodzić, prawda? Widziałam Twoje poczynania w lesie~ Widzę wszystko, co się dzieje dzięki drzewom, hihi! Ale proszę, przyjmij ten skromny podarunek. To jest chyba wasza waluta, prawda? Znalazłam trochę takich kiedy ktoś przechodził i został zaatakowany przez Abigail... i wiem, że ktoś już się tą złą zajmuje. Muszę go złapać zanim pójdzie szukać tego, kto to zlecenie zadał! Bo ten został zaatakowany przez Abigail, a ja znalazłam jego rzeczy, ojej... I dobrze, dobrze, zastanowię sie nad gildią, dziękuję znowu! - powiedziała, po czym podała dziewczynie 9.000 klejnotów w banknotach. A po chwili została zabrana przez konary drzew w górę, zostawiając jej uśmiech. No i wynagrodzenie.



Cytat :
Marika: Misja zakończona. Otrzymujesz 9.000 klejnotów, a także 1100MM w ramach wynagrodzenia za wydłużającą się i problematyczną misję.
Dla Mariki misja jest zakończona powodzeniem. Postaram się ją również zakończyć dla Garvana dość prędko. Przepraszam, że tak słabo ją wykonałam i w ogóle, ale ciężko mi jest przejmować po kimś fabuł bez poznania szczegółowego planu. Tak, będzie wysokie wynagrodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 42
Dołączył/a : 16/03/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Wioska   20.07.15 10:55

- Jeszcze raz dziękuje i do zobaczenia może w mojej gildii, miaau~ - pożegnania są zawsze smutne, ale czy Marika się z kobietą żegna na zawsze? Dopiero co ją poznała, może jeszcze zginąć, ale nie broszka Mariki w tym żeby wiedźma była bezpieczna. Zadba o siebie na pewno! Dlatego już czas wyruszyć na własne ścieżki życia, kto wie może kocica zawędruje do Pixela? Zobaczy się jeszcze, a tym czasem pora wyjść z lasu!

[z/t]

Cytat :
Ariyamna: Misja uznana za porzuconą przez Garvana. Lokacja wolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1793-chaqueta#22506


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   26.11.15 20:50

Tak więc Nyro wyruszył z nową bronią na misję. Miecz idealnie pasował do jego stroju... no prawie idealnie. Nikt jednak nie zwracał na to uwagi. Przynajmniej nie okazywał tego. Gdy mag dostał od Olgierda znak, że Hibiskus ma wyruszyć za około 3 godziny, ten postanowił udać się na szlak i zaczaić w przystępnym miejscu. Teraz tylko kwestia gdzie? Opcje były w zasadzie trzy, gdyż droga wiodła przez step, lasek i gołoborza.
Opcja 1. - step
Szerokie łany ziemi porośniętych tylko trawą i gdzieniegdzie wysokimi krzewami jakiś chwastów. Trawa nie się gała zbyt wysoko, może na 30 cm - regularnie przycinały je zwierzęta zamieszkujące te tereny lub prowadzone przez okolicznych pasterzy i hodowców. Natomiast chwasty... Wysokie na nawet metr, szerokie na dwa. Przypominały raczej wielką kupę gałęzi i liści, czasami przyozdobionych ptasim gniazdem lub kwiatem odwiedzanym przez pszczoły.
Szlak na równinie wyznaczały lekko wydeptane przez konie drogi pomiędzy trawami oraz wystające wielkie kopy ziemi. Były to kopcopodobne kurhany stanowiące zabytek walk i bitew wielkich rycerzy oraz zagubionych wojowników. Oczywiście nikt nie pamięta już ich historii, więc stały się dobrymi kierunkowskazami w stylu: "Skręć za trzecim kurhanem na południe".
Opcja 2. - lasek
Niewielki, ale gęsto porośnięty drzewami liściastymi. Pełno w nim krzaków, zawalonych drzew, niskich gałęzi. Idealne miejsce na zasadzkę! problem jednak w tym, że wytyczona tu ścieżka jest całkowicie wycięta z roślinności, a tworzy ją prawie 4 metrowy pas wyjałowionego piachu. Trudno by było zaczaić się na niej, nie mówiąc już o wydostaniu się w formie zaskoczenia z pobliskich gęstwin. Czyżby chłopom przeszkadzały ataki rabusiów i wykorzystując siły natury utworzyli "bezpieczny przejazd"?
Opcja 3. - gołoborza
Dość spory obszar bez roślin i zwierząt (może za wyjątkiem małych ssaków, gadów i ptaków skalnych). Posiada on bardzo nieregularną ukształtowaniem część drogi, a także zdecydowanie najtrudniejszą do przebycia konno. Ostro zakończone głazy i skały różnych rozmiarów leżały swobodnie między głębokimi czasem na dwa metry rowami ziemi i gruzu. Chciałoby się rzec - iście kamienna atmosfera...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   27.11.15 15:47

Nie był to łatwy wybór, lecz najbardziej magowi przypadł do gustu las. Gęsto porośnięte drzewa z pewnością rzucały cień na drogę. Szerokość traktu sprawiała pewnie problemy jednak sama natura powinna przynieść rozwiązanie.

Drzewa rosnące tak blisko siebie często rosną w dziwnych kierunkach w poszukiwaniu światła, a gdzie powinno być go więcej niż na odcinku 4m ogołoconych z każdej roślinności? Gdy Nyro tylko znalazł odpowiednie drzewo z grubą gałęzią rosnącą w poprzek drogi i drugą wzdłuż, mógłby się ukryć przed nadchodzącym Hibiskusem. Pytanie jednak czy uda mu się znaleźć odpowiednie miejsce. Jeśli nic tutaj nie wskóra wróci się w kierunku stepu szybkim krokiem. Jak bogowie dadzą będzie tam przed synem Olgierda i zdąży jeszcze schować się w gęstej trawie bądź krzewach na jednym z kurhanów.

/ Sorki za jakość. Tak sie kończy pisanie w pośpiechu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   28.11.15 20:39

Niestety wbrew planom kruka las nie był tak dobrym lokum do zasadzki jak się spodziewał. Cała przestrzeń nad ścieżką była oczyszczona z roślin, a ziemia wydeptana do suchego piasku. Nie dało się tu wyczuć śladów działania magii, ale ewidentnie ktoś musiał dbać o taki stan tej trasy... Nyro widząc jednak swoją sytuację postanowił cofnąć się lekko na stepy.
Udało mu się odnaleźć większą kępę krzewów na jednym z wyższych kurhanów. Gęste liście tworzyły swego rodzaju kopuły pod którymi mag mógł spokojnie przykucnąć i czekać. Od środka gęstwiny wydawały się bardziej przezroczyste, dzięki czemu w połączeniu z wysokością usypu ziemi - łatwo było dostrzec nadjeżdżających ludzi.
Po około pół godziny od strony miasta mag dostrzegł dwa konie. Jeden był biały, krępej budowy w okazyjnym, skórzanym pancerzu, drugi natomiast wyższy, maści karo. Na białym wierzchowcu siedział Hibiskus w stroju z poprzedniego spotkania. Na plecach miał założoną halabardę, a przy siodle widziała pochwa na miecz. Drugi jeździec był jednak całkiem odmienny. Przybrany był w długą szatę koloru szarego z złotymi ornamentami na krawędziach. Trzymał lekko pochylony do przodu kostur z wielkimi, błyszczącymi w słońcu kulami z kryształu. Obaj jechali powoli i spokojnie. Ich trasa ewidentnie przebiegała obok miejsca oczekiwania (hihi camper jeden...) Nyro. Jednak co Kruk zrobi gdy ci będą obok?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   30.11.15 17:44

Pół godziny to był wystarczający kawałek czasu by na spokojnie przemyśleć co tak naprawdę Nyro wyprawia. Na zlecenie ojca miał napaść na syna oraz jego znajomego. No do stu tysięcy klejnotów w co on się wpakował! Przecież to mogło zostać uznane jako złamanie prawa. Ale debil! Dlaczego wcześniej się nie zorientowałem w co się pakuje!? myślał chłopak, gdy z przyłożoną do ust dłonią, w gęstwinie traw zaczął powoli panikować.



Nie! Musiał się uspokoić. Nic dobrego z popłochu nigdy nie wynikło. Dokładnie. Tylko spokój i logiczne myślenie mogło go w tej sytuacji uratować. Mag rozejrzał się wpierw po swojej okolicy. Tak jak wcześniej uważał, miejsce, które wybrał, okazało się całkiem porządną kryjówką. Nie dość, że był prawie niewidoczny dla otoczenia, to jeszcze miał bardzo dobry widok na przechodzący obok trakt. Tak, to z pewnością jest odpowiednie miejsce. Następnie musiał znaleźć sposób  na ukrycie swojej tożsamości. Może Olgierd później wyjawi i wyjaśni wszystko synowi a może nie. Nyro musiał mieć pewność, że przez to zadanie nie nagrabi sobie problemów z prawem. Tylko czym by tu zasłonić twarz? Tutaj z pomocą przyszła jego nieoceniona peleryna. Z bólem serca, ale jednak rozpruwając część materiału krukowi udało się stworzyć prowizoryczną bandanę, którą potem zasłonił twarz. Potem rozpiął szaty ukazując klatkę piersiową, na której widniał znak gildii. Nie mógł przewidzieć przebiegu starcia oraz tego jak duże obrażenia poniesie. Tak więc w myśl zasady "przezorny zawsze zabezpieczony", jak mawiał jego nauczyciel i przyszywany ojciec, Nyro usunął znak Raven Tail ze swojej lewej piersi. Pewnie będzie się później musiał tłumaczyć mistrzowi, jednak wolał to, niż potencjalne sprowadzenie na gildię kłopotów prawnych.

Tak przygotowany chłopak wyczekiwał już tylko jak na horyzoncie pojawią się odpowiednie osoby. A gdy się pojawiły... Cóż. Powiedzmy, że słowa które wtedy przelatywały przez jego umysł nie mogą być tu przytoczone. Serio? halabarda i miecz? Nyro w tamtym momencie był pewny, że ktoś uprzedził Hibiskusa o planowanym "napadzie". No kto normalny wyrusza w podróż z halabardą? I jeszcze ten towarzysz. Trudno jest sobie wyobrazić bardziej krzyczący "jestem magiem" strój niż ten w który przybrał się przyjaciel Hbiskusa. W dodatku ten kostur. Nyro nie miał wątpliwości iż jego musi wyeliminować w pierwszej kolejności.

Mag poczeka z atakiem do ostatniej chwili, gdy podróżnicy będą zwróceni do niego plecami, wykorzysta Kesshō kumulując maksymalną możliwą energię pod stopami. Jego celem będzie postać z kosturem, a raczej jej potylica. Wykorzystując energie kinetyczną jaką sobie nada w połączeniu z metalowym obuchem za jaki miała posłużyć głowica miecza, Nyro ma nadzieję na pozbawienie owej tajemniczej postaci przytomności. Następnie znowu wykorzysta swoją ulubioną technikę przemieszczania się, tym razem odpychając się na tyle mocno by zepchnąć Hibiskusa z konia. Później wykorzystując chwilę, w której zaatakowani ludzie będą dochodzić do siebie mag pogna konie w siną dal udaremniając możliwość ucieczki komukolwiek.

9100-600(300*2)-100 = 8400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   01.12.15 16:00

Podróżni nie zwrócili najmniejszej uwagi na delikatnie przebranego Nyro. Jechali w skupieniu, jednakże Hibiskus wydawał się cieszyć lekką bryzą i ciepłymi promykami słońca. Wydawał się beztroski, a jego aura magiczna była niezwykle nikła. Aż trud uwierzyć, że to człowiek, a nie przedmiot - i to w dodatku żywy. Całkiem inna sytuacja była w związku z kosturodzierżcą. Mężczyzna patrzył martwo na drogę, oczami pokrytymi mgłą. Emanowała od niego bardzo skupiona i gęsta niczym masło.
Gdy mężczyźni przejechali na jakieś trzy metry od Nyro i ostatecznie odwrócili się od kruka o 180 stopni, ten aktywował jedno ze swoich zaklęć. Unosząc się lekko na kręgach magicznych poleciał płynnym ruchem wprost na towarzysza Hibiskusa i niezwykle skutecznie go ogłuszył. Kostur wypadł z ręki zakapturzonego, a on bezwładnie spadł z konia na ziemię. Jego wierzchowiec spłoszył się tym atakiem i wierzgnął przygotowując się do galopu-ucieczki. Drugie zwierze zareagowało podobnie co poskutkowało zrzuceniem młodego syna zleceniodawcy na ziemię. Pozostał on uzbrojony jedynie w halabardę ( MG się douczył i już wie, że prawidłowo nazywa się ona Guan Dao d: ). Z powodu reakcji czworonożnej istoty, Nyro nie musiał powtarzać ruchu i miał wolną chwilę do manipulacji taktyką. W końcu w walce jak w grze: reagujesz na taktykę przeciwnika lub narzucasz mu własną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.12.15 15:15

Tak, dokładnie o to chodziło. Wyeliminować na początku towarzysza i skupić się na Hibiskusie. Plan nawet zadziałał lepiej niż Nyro mógłby przypuszczać. Teraz jednak nie było czasu na zbytnie analizy. To był czas na działania.

Mag z mieczem w prawej dłoni ruszy z impetem na syna swojego zleceniodawcy. Tym razem Nyro nie miał zamiaru korzystać z dobrodziejstw swoich zaklęć. Zlecenie polegało na nauce starej dobrej szermierki i tego planował się trzymać kruk w swoich działaniach. Podczas tej szarży możliwości był dwie. Albo Hibiskus zdąży się otrząsnąć i wystawi swoje Guan Dao z nadzieją, że mag z Raven Tail się na niego nadzieje. Albo nie zdąży i porzuci broń drzewcową na rzecz miecza którego nosi przy boku. Na każdą z tych ewentualności Nyro był przygotowany, lecz przede wszystkim zależało mu na zmuszeniu młodego chłopca do walki mieczem.

Gdyby mag trafił jednak na ostrze glewii niż miecza wykona obrót, z trzymaną bronią w prawej dłoni, którą to oprze się o ostrze Guan Dao. Dzięki temu zabiegowi obroni się przed kontratakiem nie wytracając prędkości i kontynuując własną ofensywę. Wtedy to Hibiskus nie będzie już miał wyboru i będzie musiał dobyć miecza.

Pierwsze cięcie - mocne, wykorzystując impet natarcia, skierowane w lewe ramię młodego. Następnie sekwencja cięć "na krzyż" ( lewe ramię-prawa nowa/lewa noga - prawe ramię i tak na przemian). Wpierw chciał ocenić zdolności szermiercze swojego "ucznia". Szybkość jego reakcji, no i chyba przede wszystkim jasność myślenia w niebezpiecznej sytuacji jaką z pewnością ta dla niego była. Musiał jednak uważasz by za bardzo nie wczuć się w rolę i przypadkiem nie zranić go zbyt poważnie. List gończy za morderstwo nie był w jego planie dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   04.12.15 8:42

Mag przystąpił więc do agresywnej ofensywy, a Hibiskus nie zareagował w przewidziany sposób... Na szarżę Nyro wyciągnął Guan Dao do przodu, jednak nie po to by nadziać na nie nadchodzącego napastnika, a po to, by rzucić nim w niego. Nieumiejętność walki tą bronią? Prawdopodobne, ale efekt uzyskał ciekawy. Kruk bowiem zmuszony był do lekkiej zmiany kierunku biegu co pozwoliło młodemu wstać i dobyć ostrze.
Pierwsze trzy uderzenia wycelowane w niego były dość trudne do sparowania, więc nie wychodziło młodemu to zbyt dobrze. Broń i ręka trzęsły się, a on stawiam niepewne kroki w tył. Jednak w chwili przejścia Nyro do szybszych ataków krzyżowych, ten odskoczył dość mocno w tył i ciął mieczem od dołu przejeżdżając nim po ziemi. Spowodowało to całkiem sporą chmurę piasku, która wdarła się w oczy Kruka. Musiał on zaprzestać intensywnej ofensywy co ułatwiło zadanie Hibiskusowi.
Najpierw wykonał nieudolne cięcie poziome na wysokości pasa. Nieudolne - obrócił się przy nim i stracił na chwilę równowagę. Potem jednak szybko odzyskał ją i zaczął uderzać raz z prawej, raz z lewej w ramiona i uda.

Nyro - utrata dobrej widoczności, ból oczu
Regen jak ci brak MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   06.12.15 20:21

8400+500=8900

Kontrataki Hibiskusa nie robiły by na nim żadnego wrażenia gdyby nie ten piasek w oczach. Przez pierwsze kilka sekund Nyro energicznie mrugał powiekami starając się dojrzeć ruchy przeciwnika i nie zalać się łzami w tym samym czasie. Koniec końców powinien odeprzeć ataki młodego szermierza nawet pomimo piasku w oczach. Właśnie w związku z tym piachem wolał nie atakować by przypadkiem nie wyrządzić jakiejś niepotrzebnej krzywdy chłopakowi. Póki co, ograniczy się więc do parowania jego ciosów z okazjonalnie wyprowadzanym lekkim kontr-cięciem by wytrącać go nieco z równowagi. Przez ten czas łzy w oczach powinny poradzić sobie z piachem. Uważał też na kolejne podobne sztuczki Hibiskusa tego pokroju. Zresztą musiał go pochwalić za to posunięcie. Nie był jednak pewny czy było to świadome, czy raczej był to efekt nierozgarniętej szermierki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   08.12.15 7:44

Po kilkunastu sekundach tej utrudnionej dla kruka walki, piasek przestał tak bardzo podrażniać oczy. Obraz nadal był lekko rozlany, szybkie zmiany kontu patrzenia bolały, gałki miał przekrwione i mokre od łez. Dostrzegł jednak, że gdzieś dalej (bo w ogniu walki odeszliście te kilkanaście metrów) z ziemi zaczyna podnosić się ten mag - towarzysz Hibiskusa.
- Jaskier! Pomóż mi! - Krzyknął młody syn zleceniodawcy i nieodwracając głowy, ale na chwilę przerywając serię cięć. Mimo to, chwila ta nie była na tyle długa, by Nyro mógł ponownie wrócić do ofensywy. "Nieświadomy niczego uczeń" zamachnął się znacznie mocniej wytrącając kruka z równowagi podczas parowania.
W tym czasie mag zdołał się podnieść i chwycić swój kostur. Nad nim pojawił się duży krąg magiczny i zaczęły zbierać się dookoła niego małe iskierki w różnych kolorach. Nyro mógł kiedyś dostrzec ten typ magii - elektryczność... Co najgorsze - jeżeli ten mag jest doświadczony - Nyro nawet z pomocą swoich zaklęć może nie być w stanie uniknąć jego ataku. Z resztą Hibiskus podobnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   09.12.15 21:23

Sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna dla naszego maga. Nie dość, że miał problemy z Hibiskusem z powodu piasku, który wdarł się w jego oczy to jeszcze udało mu się dostrzec jak Jaskier, przyjaciel panicza począł przygotowywać jakieś zaklęcie piorunującej wręcz natury. Nyro wiedział, że nie ma dużo czasu, dlatego też jego gierki musiały się skończyć.

Kruk zaatakował pchnięciem wyprowadzonym w taki sposób, by jedyną metodą na jego sparowanie było skierowanie ostrza ku ziemi. To pozwoli mu na dopadnięcie Hibiskusa i pchnięcie go barkiem, by wytrącić z równowagi. Następnie uderzy go mocno w twarz z pięści, najlepiej tak by zwalić go z nóg. Gdy już blondyn będzie leżał bądź właśnie się podnosił Nyro rzuci miecz w Jaskra. Jeśli brak mu było doświadczenia, wizja pędzącego ostrza miała spore szanse na zdekoncentrowanie go, bądź nawet przestraszenie na tyle iż przestanie rzucać zaklęcie. Jeśli nie to zawsze pozostawała szansa na to, że stalowy miecz ściągnie na siebie czar maga elektryczności.

Złotooki nie miał jednak zamiaru czekać na wynik rzutu. Gdy tylko ostrze opuści jego dłonie Nyro skorzysta z zaklęcia Kesshō . Skoncentrowana maksymalnie energia magiczna w obu dłoniach jak i stopach powinna go rozpędzić do naprawdę wysokiej prędkości. Na tyle wysokiej by jego energia potencjalna, którą planował zamienić w kinetyczną ciosem w brzuch Jaskra, była zdolna zwalić go z nóg i ponownie wysłać do objęcia Morfeusza.

8900 - 1200 = 7700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   14.12.15 19:35

Gomene za przerwę - mam dużo roboty z wypisem i event jeszcze się zaczął.
Nie użyłeś zaklęcia.


Atak służący za kontrę na serię Hibiskusa okazał się w pełni przemyślany. Dość nieumiejętny szermierz zablokował pchnięcie, jednak uniesiony na skrzydłach sukcesu nie dostrzegł nadciągającego w jego stronę pioruna, stanowiącego uderzenie Nyro. Uderzenie to wywołało całkiem mocny trzask nosa młodzieńca, prawdopodobnie oznaczający złamanie. Jednak... nie było to złamanie nosa.
W chwili tego uderzenia, zaklęcie rzucane przez Jaskra zatrzymało się w miejscu. Jego twarz, tak samo jak twarz padającego na ziemię syna zleceniodawcy zaczęły pękać czemu towarzyszyły trzaski i świst gotowanej wody. Po krótkiej chwili okazało się, że to były maski. Dwóch, całkowicie nieznanych Nyro osbników, z charakterystycznymi tatuażami na policzkach.
"Hibiskus" wyglądał na stosunkowo młodego. Miał może 20 lat i pociągłą bliznę od prawego oka do wargi. "Jaskier" natomiast ubrany teraz w skórznie, miał teraz obite, sine oczy. Obaj mężczyźni leżeli, ale tylko ogłuszeni, a co za tym idzie - trzeba ich związać lub coś w ten deseń...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   15.12.15 22:28

Wszystko szło zgodnie z planem. Pchnięcie, wytrącenie a potem uderzenie. Pierwsza sekwencja ciosów została wyprowadzona bezbłędnie. Teraz tylko trzeba było rzucić ostrzem i natychmiast ruszyć z kopyta na przeciwnika. Lecz co to?!  Nyro stanął jak wryty, gdy w momencie kiedy już miał wypuścić miecz z rąk, zamiast twarzy Jaskra ujrzał rozpadającą się maskę. Co lepsze, gdy chwilę później instynktownie spojrzał na Hibiskusa zobaczył jak jego twarz rozpadała się dokładnie tak samo! Co tu się działo do cholery?! Nyro w zdumieniu przypatrywał się temu całemu procesowi po którym obaj delikwenci leżeli na ziemi ledwo co kontaktując.

Nie miał czasu do stracenia. Musiał działać szybko jeśli chciał dowiedzieć się o co tutaj chodzi. Chłopak podchodzi szybko do "Hibiskusa" i odbiera mu jego miecz z rąk. Nie powinno to być takie trudne, skoro oszust leżał na ziemi ogłuszony. Trzymając już dwa miecze w dłoniach Nyro biegnie do miejsca gdzie leży Jaskier, uważając po drodze na to gdzie znajduje się Guan Dao i upewniając się, że nie leży zbyt blisko mężczyzny do tej pory podającego się za syna zleceniodawcy. Gdy już dotrze do Jaskra natychmiast staje na tej jego dłoni, w której ten trzyma kostur i nie przestaje naciskać nawet po jego wypuszczeniu. Ból powinien otrzeźwić maga i przyśpieszyć jego powrót do zmysłów. Miecz "Hibiskusa" wyrzuca przed siebie najdalej jak potrafi, to samo zresztą robi z kosturem tylko rzuca nim w innym kierunku niż mieczem.

Pobudka pobudka! - Krzyczy w kierunku leżącego mężczyzny przystawiając mu ostrze tylko kilka centymetrów od szyi. - Kim jesteście i kto was tu przysłał. Gadaj, ale już! - Kolejna okazja by wydobyć z siebie talent aktorski. Tym razem jego rola miała polegać na bezwzględnym zbirze gotowym zrobić wszystko byle tylko osiągnąć swój cel. Czy tym razem się uda? Miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   18.12.15 7:05

Jaskier widać było że czuje ból, gdyż jego twarz zaczęła się skręcać w niemiłym grymasie. Po chwili mężczyzna wybudził się z omdlenia, sycząc przy tym. Gdy spojrzał na twarz "torturującego go" Nyro tylko lekko uśmiechnął się w grymasie i plunął mu na ubranie czarnawą flegmą. Ble...
- Nie powiem ci nic. Nikt mnie już nie potrzebuje, skoro nie wykonałem mojej misji. Organizacja przetrwa i dokończy swoje plany. A ty nic już nie zmienisz w tym. Pies, który kuli się przed kotem na kanapie. Taki własnie jesteś ty...
Po tych słowach, widać było jak dookoła ciała maga zaczęły zbierać się miniaturowe elektryczne wyładowania. Przyjmowały one formę niewielkich strzałek, które po chwili wbiły się w jego ciało przeszywając materiał i skórę. Na ziemię wylała się kałuża krwi, lecz jaskier nadal utrzymywał swój grymaśny uśmiech. Widać było, że przemyślał to samobójstwo...
Jednakowoż, Nyro porażony nie został, a hałas magii zamaskował wydarzenia za magiem. Hibiskus wstał z ziemi i podszedł do niego od tyłu. Swoimi umięśnionymi łapami chciał go złapać [przytulić, yaoista jeden] i rzucić nim o ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   27.12.15 21:00

Jaki kot?! Jaka organizacja?! Jaka misja?! Jaskier bełkotał jak potłuczony. Może obaj brali jakiś fisstech przed podróżą? Zresztą nieważne, on i tak już żadnej używki nigdy nie zażyje. Nyro nie zdążył nawet zauważyć jak chłopak przygotowuje zaklęcie. Gdyby było ono wymierzone w niego mag z pewnością miałby teraz problemy z poruszaniem. Nie mógł mu pomuc, ani nie mógł wydusić z niego więcej niż ten jazgot. Musiał teraz wrócić się do drugiego mężczyzny i spróbować przesłuchać też jego. Tylko gdzie on...

A! Czy naprawdę myślał, że będzie w stanie zajść go od tyłu tak, że kruk tego nie zauważy? Nieważne. Nyro wykorzystując chwilę, w której ramiona mężczyzny będą chciały się na nim zamknąć wyprowadzi szybki cios lewym łokciem  w odsłoniętą twarz. Następnie obracając się do niego przodem podłoży prawą stopę za niego i popychając go przed siebie przewróci na ziemie. Teraz żarty się skończyły. Musiał wiedzieć co się tu dzieje i musiał to wiedzieć teraz. Nyro spróbuje przebić dłoń leżącego mężczyzny dosłownie przyszpilając ją do podłoża. - Koniec żartów! Albo mi powiesz kto się tu przysłał i w jakim celu albo zaraz dołączysz do swojego towarzysza w zaświatach! - Tym razem chłopak nawet nie musiał udawać, gdyż cierpliwość właśnie mu się skończyła. W swoim obecnym stanie nawet nie miałby problemów ze spełnieniem grożby. W końcu obaj najprawdopodobniej należeli do jakiejś tajnej organizacji bądź ciemnej gildii. Nikt za nimi tęsknić nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   30.12.15 13:44

Tak wiec mag walczyć jednak potrafi... Nawet wręcz! Gdy tylko zorientował się o atakującym go z zaskoczenia (nieudanego) dryblasie, szybko skontrował go potężnym zamachem. łokieć spowodował kolejny trzask nosa mężczyzny, na co ten już sam z siebie runął na ziemię. Złapał się za twarz odsłaniając pomiędyz palcami (dokładniej wskazującym i środkowym) miniaturowy symbol gildyjny. Nyro nigdy przedtem takiego nie widział.
- Powiem ci wszystko. Ale obiecaj mi, że albo mnie zabijesz, albo odeskortujesz w bezpieczne miejsce. najlepiej na komisariat Rady Magicznej! - przemówił swym głosem, mocno załamanym i pełnym goryczy, a także strachu - Jestem Hibiskus Lorenzo. Zostałem wysłany przez szefa naszej gildii by porwać mojego imiennika, a potem go "zastąpić". Ma byś kartą przetargową dla naszych zleceniodawców, ale nie wiem kim oni są! Powiem ci więcej, ale obiecaj mi pomóc! Nie chcę skończyć jak Jaskier. Oni wszystkich nas dopadną i zabiją. Tylko Rada magiczna może nam pomóc... To przez nich zeszliśmy na mroczną stronę... Błagam!
Gdy mężczyzna to mówił, Nyro mógł dostrzec pewną dziwną rzecz. Od strony od której mężczyźni przyjechali, na wysokości około 4 metrów leciał dziwny nietoperz. Dostrzegając, że Raven go zauważył, szybko plunął czymś z pyska w stronę Hibiskusa i zawrócił. Nie leciał szybko, a nawet można rzec, leciał pokracznie. Inna sprawa z pociskiem - była to fioletowa ślina, dymiąca nawet w powietrzu. Co zrobi Kruk?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   31.12.15 13:54

Nyro nawet nie musiał się wysilać. Chłopak sam się przewrócił i jeszcze wyglądał na nieźle przestraszonego. To dobrze, z pewnością ułatwi mu to zadanie wyciągnięcia od niego wszystkiego, chociaż musiał przyznać iż już sporo mu opowiedział.
- Nie martw się - Powiedział już spokojniej, oddalając też ostrze od niego. - Jeżeli będę zadowolony z twoich odpowiedzi odstawię Cię do Rady. Jeśli nie. Cóż, postaram się byś szybko spotkał się z twoimi towarzyszami z organizacji. - rzucił uśmiechając się na końcu złowieszczo. Skoro Hibiskus już się go bał niemądrą była by zmiana jego przekonania. Stał tam tak przez chwilę zastanawiając się o co zapytać teraz, gdy jakiś cień zasłonił mu na moment słońce. Gdy chłopak spojrzał w tamtym kierunku i ujrzał... No właśnie co ujrzał? Obiekt był dość odległy i złote oczy kruka nie potrafiły mu się dokładnie przyjrzeć jednak czyżby to był ptak? Coś mu jednak nie pasowało. Niby wyglądał jak ptak, lecz ten kształt skrzydeł. Prawie jak u nietoperza. Po chwili zauważył, że coś odłączyło się od niego i leci w ich kierunku.

Wstawaj! Wstawaj Natychmiast! - krzyknął do Hibiskusa lewą dłonią łapiąc go za rękaw i ciągnąc w górę. Gdy już postawi go na równe nogi popchnie go za siebie i wystrzeli w kierunku tego czegoś co na nich leciało Taiyō Furea. Biało-niebieski promień powinien bez problemu poradzić sobie w pociskiem, a jak dobrze pójdzie może ustrzeli nawet to latające coś, co go wystrzeliło.


8900-500=8400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.01.16 10:47

Tak więc mag gwiazd skorzystał z pomocy najbliższej mu gwiazdy - słońca - i dostatecznie szybko wykrył obecność zagrożenia od strony nietoperza. Hibiskus nie był lekki (dziwne, prawda?) jednak był silny i zareagował na rozkaz. Współpraca w poderwaniu mężczyzny z ziemi udała się, więc Nyro szybko wykonał zaklęcie. Niestety promień nie był wyjątkowo skuteczny w tej sytuacji, jego zbyt mała średnica nie rozbiłaby całego pocisku, nawet gdyby trafiła w niego.
Skończyło się na tym, że zaklęcie przeleciało tuż obok nadlatującego obiektu, a do nietoperza wcale nie dotarło. Obaj magowie jednak odskoczyli, więc pocisk trafił w ziemię. Towarzyszyło temu wydobycie się charakterystycznego skwierczenia i obłoku dymu. Ziemia była wypalona i przeżarta fioletowym kwasem. Wyglądał on podobnie do śliny lub flegmy... blee.
- Oni już wiedzą... Wiedzą, że mnie wykryłeś... Będą chcieli mnie zabić... Już chcieli! Zabierz mnie! Pomóż! Przysięgam, że ci pomogę! Tylko mnie uratuj... - załamał się mężczyzna zasłaniając połowę twarzy potężną dłonią. Całe jego ciało drżało, widać było paniczny strach. Czy jego zleceniodawcy mogą być aż tak źli? Czy to jest prawdziwa twarz mrocznych gildii?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie